Choć elektryki mają opinię pojazdów prostszych konstrukcyjnie od aut spalinowych, ich przyszłość może zależeć od jednego elementu. Chodzi o baterię trakcyjną, której naprawa lub wymiana już dziś potrafi kosztować dziesiątki tysięcy złotych.
Samochody elektryczne a żywotność baterii. Czy to największy problem rynku wtórnego?
Przez lata zwolennicy elektromobilności podkreślali, że samochody elektryczne mają mniej części ruchomych, a więc są mniej podatne na kosztowne awarie niż auta wyposażone w silniki spalinowe. W praktyce rzeczywiście odpada wiele elementów, które w tradycyjnych konstrukcjach generują wysokie koszty serwisowe. Nie ma tu turbosprężarek, skomplikowanych układów wydechowych czy sprzęgieł. Jednocześnie pojawia się jednak nowy, bardzo kosztowny komponent, którym jest akumulator trakcyjny.
I to bateria odpowiada za znaczną część wartości całego pojazdu. W przypadku uszkodzenia właściciel może stanąć przed bardzo trudnym wyborem. Jeśli koszt naprawy będzie stanowił znaczącą część wartości samochodu, inwestycja może okazać się zwyczajnie nieopłacalna. W rezultacie auto zdolne do dalszej eksploatacji zostanie wycofane z ruchu mimo tego, że pozostałe podzespoły nadal są w bardzo dobrej kondycji. Takie zagrożenie dostrzega również Bosch.
Auto Świat / Krzysztof Grabek
Częste ładowanie samochodu na szybkiej ładowarce jest niszczące dla akumulatora
Czy naprawa baterii w samochodzie elektrycznym może zastąpić jej wymianę?
Jak podkreśla Rupert Hoellbacher, szef Bosch Mobility Aftermarket w rozmowie z Automobilwoche, uszkodzenie baterii nie zawsze oznacza konieczność montowania nowego pakietu. W wielu przypadkach możliwa jest naprawa lub wymiana pojedynczych modułów, które odpowiadają za problem. To rozwiązanie może znacząco obniżyć koszty i wydłużyć okres użytkowania pojazdu.
Takie podejście od lat funkcjonuje w przypadku samochodów spalinowych. Gdy dochodzi do awarii silnika, skrzyni biegów czy innych istotnych elementów, kierowcy często korzystają z regeneracji lub naprawy konkretnych części, zamiast wymieniać cały zespół na nowy. Dzięki temu nawet bardzo stare samochody mogą pozostawać w eksploatacji przez wiele lat.
W przypadku elektryków podobny model dopiero się rozwija. Producenci stopniowo otwierają się na możliwość napraw modułowych, jednak nadal nie jest to standard dostępny we wszystkich markach i warsztatach. To właśnie tutaj Bosch dostrzega ogromny potencjał dla rynku części zamiennych oraz niezależnych serwisów.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: Niemiecki elektryk w trudnym teście ADAC. Co z baterią po 220 tys. km?
Dlaczego opłacalna naprawa baterii jest tak ważna dla kierowców?
Kwestia ta ma największe znaczenie po zakończeniu okresu gwarancyjnego. W pierwszych latach eksploatacji właściciele nowych samochodów zazwyczaj nie muszą martwić się kosztami poważnych usterek akumulatora. Problem pojawia się wtedy, gdy auto ma już kilka lub kilkanaście lat, a ewentualna awaria musi zostać usunięta na koszt użytkownika.
W takiej sytuacji pełna wymiana baterii może przewyższyć wartość rynkową samochodu. Nawet jeśli nadwozie, zawieszenie oraz układ napędowy pozostają w dobrym stanie, ekonomiczny sens dalszej eksploatacji może zniknąć. To właśnie dlatego branża coraz częściej mówi o konieczności rozwijania technologii diagnostyki, regeneracji oraz napraw akumulatorów wysokonapięciowych.
I tu kryje się bardzo poważne zagrożenie. Jeśli nie uda się stworzyć systemu tanich i skutecznych napraw baterii, przewidywany okres eksploatacji samochodów elektrycznych może się skrócić. Oznaczałoby to nie tylko problem dla właścicieli aut, lecz także dla całego sektora usług serwisowych.
Jak długo mogłyby być eksploatowane samochody elektryczne?
Jak bardzo mógłby się skrócić? Według badań, które publikowaliśmy, teoretycznie użyteczna pojemność akumulatora może pozostawać w normie nawet przez 20 lat (80 proc. SoH), choć zależy to od konkretnego modelu, a nawet konkretnego egzemplarza. Teoria wskazuje, że SoH takich akumulatorów zmniejsza się średnio o 1 proc. każdego roku. 20 lat to naprawdę dużo, ale często samochody w tym wieku mają już przebiegi rzędu 300 tys., 400 tys. i 500 tys. km, co również wpływa na żywotność akumulatora.
Jeśli uwzględnimy to, że w Polsce średni wiek auta to ponad 16 lat, może okazać się, że wielu kierowców stanęłoby przed dylematem: złomować auto czy przekroczyć jego wartość, przeznaczając pieniądze na naprawę? A przecież dziś to właśnie stan blacharski i głównych elementów mechanicznych decydują o tym, czy stare auto będzie dalej eksploatowane, czy zostanie wycofane z eksploatacji. Warto przy tym podkreślić, że remont silnika obecnie w zdecydowanej większości jest tańszy niż wymiana akumulatora.
Inaczej sprawa by się miała, gdyby w akumulatorze istniała możliwość wymiany poszczególnych cel, które są najsłabszym ogniwem i obniżają efektywność całego pakietu. W niektórych samochodach jest to możliwe, ale na razie system naprawy akumulatorów w autach elektrycznych nie jest jeszcze popularny. Taki system jest już jednak znany w samochodach hybrydowych.
Samochody elektryczne a recykling. Czy branża uniknie efektu "jednorazowych aut"?
Wypowiedzi przedstawiciela Boscha dotyczą również kwestii ekologicznych. Paradoksalnie bowiem samochód elektryczny, który ma być bardziej przyjazny środowisku, może generować dodatkowe problemy, jeśli będzie zbyt wcześnie wycofywany z eksploatacji.
Produkcja samochodu wiąże się z dużym zużyciem energii i surowców. Im dłużej pojazd pozostaje na drodze, tym większa szansa na zmniejszenie jego śladu środowiskowego w przeliczeniu na każdy przejechany kilometr. Jeśli kilka lub kilkanaście lat po zakupie auto będzie trafiało do demontażu wyłącznie z powodu jednej kosztownej awarii akumulatora, korzyści płynące z długiej eksploatacji zostaną ograniczone.
Dlatego coraz większego znaczenia nabierają zarówno naprawy, jak i recykling baterii. Branża motoryzacyjna stoi dziś przed wyzwaniem stworzenia modelu, który pozwoli wykorzystywać akumulatory przez możliwie najdłuższy czas. Dopiero później powinny trafiać do zastosowań magazynowania energii lub do odzysku materiałów.
Auto Świat
Ładowanie auta elektrycznego
- Przeczytaj także: Te elektryki po 150 tys. km mają najlepsze baterie. Tesla wcale nie jest na szczycie
Czy rynek samochodów elektrycznych pójdzie śladem aut spalinowych?
Historia motoryzacji pokazuje, że trwałość pojazdu w dużym stopniu zależy od dostępności części zamiennych oraz kosztów napraw. Samochody spalinowe mogły przez dekady funkcjonować na rynku wtórnym właśnie dlatego, że wokół nich powstał rozbudowany ekosystem warsztatów i firm zajmujących się regeneracją podzespołów.
Dziś podobną drogę musi przejść segment samochodów elektrycznych. Bez sieci wyspecjalizowanych serwisów oraz dostępu do części zamiennych nawet relatywnie niewielka usterka baterii może oznaczać koniec ekonomicznego życia pojazdu. Jeżeli jednak producenci, dostawcy technologii i niezależne warsztaty stworzą skuteczny system napraw, elektryki mogą okazać się równie długowieczne jak najlepsze auta spalinowe.
Bosch nie kwestionuje przyszłości elektromobilności. Niemiecki gigant zwraca jednak uwagę na problem, który dziś znajduje się nieco w cieniu debat o zasięgu czy infrastrukturze ładowania. Dla wielu kierowców za kilka lat najważniejsze może okazać się nie to, jak daleko pojedzie ich samochód na jednym ładowaniu, lecz ile będzie kosztowało utrzymanie go przy życiu po zakończeniu gwarancji.