Volkswagen od miesięcy boryka się z niewykorzystanymi mocami produkcyjnymi w niemieckich zakładach i presją rosnących kosztów. W obliczu jednego z najpoważniejszych kryzysów w historii firmy, zarząd szuka sposobów na poprawę konkurencyjności. Według ustaleń dziennika "Handelsblatt", rozważany jest import chińskich modeli do Niemiec, a nawet ich produkcja na miejscu — szczególnie w fabryce w Zwickau. Oficjalnie Volkswagen nie komentuje tych doniesień, jednak nieoficjalne źródła potwierdzają, że temat jest analizowany na najwyższych szczeblach.
Dotychczas podział był jasny: auta z Niemiec trafiały na rynek europejski, a chińskie — do Chin. Teraz ten układ może się zmienić. Produkcja i rozwój samochodów w Chinach są znacznie tańsze, co — mimo unijnych ceł — może przełożyć się na niższe ceny końcowe i większą elastyczność oferty Volkswagena w Europie.
Volkswagen wprowadzi dużego SUV-a z Chin do Europy?
Jednym z kandydatów do europejskiej ofensywy jest elektryczny SUV VW ID.Era 9X, opracowany wspólnie z chińskim SAIC. Model ten, nieco większy od obecnego Touarega, mógłby wypełnić lukę po zakończeniu produkcji flagowego SUV-a. Różnice cenowe są znaczące: w Chinach Era 9X kosztuje około 45 tys. euro (ok. 190 tys. zł), podczas gdy Touareg w Polsce już nie jest dostępny, choć można jeszcze kupić nowe auta z tzw. placu za okolice 300-460 tys. zł.
Jeszcze bardziej prawdopodobny wydaje się debiut zupełnie nowego modelu, opartego na platformie CSP, który według planów miałby trafić do sprzedaży w 2027 r. Jednak eksport tej nowości do Niemiec wymagałby gruntownego dostosowania do europejskich standardów — od oprogramowania po materiały i systemy bezpieczeństwa. Realny termin pojawienia się takiego samochodu na niemieckich drogach to najwcześniej koniec 2027 r.
Czy wizerunek marki nie ucierpi na wprowadzeniu chińskich modeli do Europy?
Władze Volkswagena nie mają złudzeń — cięcia kosztów są konieczne, jeśli marka ma utrzymać się w czołówce światowych producentów. 9 lipca 2026 r. zaplanowano kluczowe posiedzenie rady nadzorczej, podczas którego jednym z tematów będzie właśnie przyszłość chińskich modeli w europejskiej ofercie VW.
Choć import aut z Chin mógłby być ekonomicznie opłacalny, w Wolfsburgu nie brakuje głosów ostrzegających przed możliwym rozmyciem wizerunku marki. Dla wielu Volkswagen to wciąż synonim niemieckiej solidności i tradycji. Modele na Chiny mogą nie spełniać oczekiwań europejskich klientów pod względem obsługi, wykonania czy nawet stylistyki.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: Volkswagen zmniejsza gamę modelową. Inni też robią porządki w ofercie
Niemcy starają się ograniczać koszty produkcji aut
Niemcy jednak dążą do ograniczenia liczby platform i modeli, by oferować głównie samochody wolumenowe, a mniej skupiać się na modelach niszowych. Oferowanie modeli stworzonych dla rynku chińskiego w Europie mogłoby być remedium na ograniczenie platform i mniej popularnych modeli, ale jednocześnie nie zmniejszając portfolio marki.
Przed koncernem z Wolfsburga czas trudnych decyzji, które mogą na nowo zdefiniować nie tylko przyszłość marki, ale i cały europejski rynek motoryzacyjny.