Pod koniec czerwca br. do Sądu Okręgowego w Radomiu trafił akt oskarżenia przeciwko 19 osobom podejrzanym o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Śledztwo prowadzone przez Centralne Biuro Śledcze Policji pozwoliło odzyskać 52 pojazdy o łącznej wartości przekraczającej 6,8 mln zł. Najwięcej było popularnych SUV-ów francuskiej marki Peugeot.
Kluczowa okazała się współpraca polskich i czeskich organów ścigania. Utworzony wspólny zespół śledczy przyspieszył działania, które pozwoliły rozpracować proceder trwający co najmniej od listopada 2022 r. do kwietnia 2024 r.
Jak wyglądał obrót kradzionymi samochodami?
Według ustaleń śledczych członkowie grupy dokonywali kradzieży samochodów osobowych na terenie Francji i Belgii. Następnie trafiały one do Czech, gdzie przerabiano znaki identyfikacyjne, w tym numery VIN, oraz legalizowano ich pochodzenie.
Większość dokumentów umożliwiających dalszą sprzedaż pojazdów była wystawiana właśnie w Czechach. Tak przygotowane samochody trafiały do Polski, gdzie były oferowane jako auta z legalnego źródła.
Najczęściej były to SUV-y marki Peugeot (modele 2008, 3008 i 5008) wyprodukowane w latach 2019-2022. Wartość jednego auta — w zależności od modelu, rocznika, wersji silnikowej i wyposażenia — wynosiła od ok. 80 tys. do nawet 250 tys. zł. Samochody z przerobionymi numerami VIN trafiały na polski rynek, natomiast pojazdy, w których nie dokonano takich modyfikacji, były demontowane i sprzedawano ich części.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Wicepremier kupił skradziony samochód
Ofiarą takiego procederu padł również wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. W październiku 2023 r., działając w dobrej wierze, wraz z żoną kupił używanego Peugeota 5008 za 100 tys. zł. Samochód przeszedł weryfikację w serwisie tej marki, jednak kilka miesięcy później do rodziny polityka zgłosiła się policja i prokuratura. Okazało się, że pojazd pochodzi z kradzieży, a jego numer VIN jest zdublowany z samochodem zarejestrowanym we Francji.
W kwietniu 2024 r. polityk publicznie opisał swoją historię w mediach społecznościowych, podkreślając, że padł ofiarą przestępczego procederu mimo zachowania ostrożności przy zakupie. Nagłośnił sprawę, aby przestrzec innych. Zapowiedział ponadto zmiany w prawie oraz pozwy i roszczenia.
Jak podał serwis money.pl, polityk miał już odzyskać pieniądze wraz ze zwrotem poniesionych kosztów. Tak wynika z jego najnowszego oświadczenia majątkowego.