Masz to w aucie, a złodziej tylko czekają na okazję, żeby cię okraść

Koszty napraw nowoczesnych aut bywają astronomiczne. Wystarczy drobna stłuczka, żeby np. do wymiany były przednie lampy, radary lub lidar. Kilka części, a rachunek tylko za te elementy to już często kilkanaście, ale jeszcze częściej nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jeśli dojdą do tego poduszki powietrzne, to już nawet w niemal nowych autach szybko dochodzimy do ekonomicznej szkody całkowitej, mimo że tak naprawdę skala zniszczeń jest niewielka — problemem są ceny oryginalnych części.
Oczywiście, niektóre podzespoły można zastąpić tańszymi zamiennikami, ale nie zawsze się da, a nawet jeśli można (np. w przypadku reflektorów), to źle to robi na wartość rezydualną auta. Ale przecież nie musi wcale dojść do stłuczki, żeby potrzebne były ekstremalnie drogie części — sporo auto po kilku latach eksploatacji wymaga np. wymiany filtra cząstek stałych.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Nie brakuje też właścicieli aut, którzy chcieliby je trochę poprawić — np. uzupełnić braki w fabrycznym wyposażeniu, montując lepsze reflektory albo bardziej "wypasiony" system multimedialny, który jako opcjonalne fabryczne wyposażenie kosztował np. kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy złotych. Na tym nie koniec! Niektóre podzespoły są niezwykle cenne na skupie surowców wtórnych — tak jest m.in. z katalizatorami, które zawierają sporo cennych składników.
Oto lista podzespołów, które są szczególnie narażone na kradzież. Wyjaśniamy dlaczego giną i podpowiadamy, czy da się je jakoś zabezpieczyć.

Katalizatory i filtry cząstek stałych: dlaczego złodzieje tak często je kradną?

Policja regularnie łapie złodziei katalizatorów, ale proceder jest tak dochodowy, że przestępcy nie rezygnują.
Policja regularnie łapie złodziei katalizatorów, ale proceder jest tak dochodowy, że przestępcy nie rezygnują.Policja
Katalizatory to od lat prawdziwy przebój na rynku "lewych" i najczęściej kradzionych części. Co ciekawe, giną części nie tylko z w miarę nowych aut — paradoksalnie najcenniejsze bywają te z nawet kilkunastoletnich aut z wyższej półki. I to z wielu przyczyn. Po pierwsze — im większy silnik, tym większy katalizator lub katalizatory. Po drugie — kiedyś surowce (m.in. metale szlachetne) były wyraźnie tańsze niż dziś, więc producenci stosowali je znacznie bardziej rozrzutnie niż teraz.
Stary, niepozorny wydech może być wart kilka tysięcy złotych. Jeśli chodzi o współczesne auta, to najbardziej poszukiwane są katalizatory z aut hybrydowych — bo hybrydy zużywają je wolniej od aut z konwencjonalnymi silnikami spalinowymi.
Z kolei filtry cząstek stałych trafiają na rynek wtórny w całości — to poszukiwane i drogie części, dla których, poza elementami z drugiej ręki, nie ma zwykle zamienników.
Złodzieje, którzy specjalizują się w kradzieżach filtrów, potrafią wymontowywać je na ulicy w biały dzień, czy nawet na zamkniętych, podziemnych parkingach. Wystarczy wczołgać się pod zaparkowane auto albo podnieść je nawet na podnośniku, chwila pracy z akumulatorową piłą szablastą i można uciekać z cennym łupem.
Czy można zabezpieczyć auto przed kradzieżą katalizatora?
Parkowanie na widoku i na strzeżonych parkingach obniża ryzyko kradzieży, ale niczego nie gwarantuje. Można kupić aftermarketowe, solidne osłony katalizatorów — niektóre wydają się skuteczne, ale... mogą zwiększyć ryzyko pożaru auta.

Reflektory LED: kradzione lampy nie zawsze trafiają z powrotem do aut

Nowoczesne lampy kosztują krocie — od 5-6 tys. za reflektor do nawet kilkudziesięciu tysięcy za bardziej skomplikowane, zaawansowane lampy matrycowe, laserowe. W dodatku to jedne z najbardziej narażonych na uszkodzenia części.
Proceder kradzieży lamp trwa od lat. Części są używane do naprawy rozbitych aut, ale też do produkcji narkotyków.
Proceder kradzieży lamp trwa od lat. Części są używane do naprawy rozbitych aut, ale też do produkcji narkotyków.Onet
Niestety, z większości samochodów można je nadspodziewanie łatwo wymontować (o ile komuś nie przeszkadza, że przy okazji coś zepsuje) — czasem wystarczy solidna przyssawka i trochę siły. Co ciekawe, "wypasione" lampy o dużej wydajności i niskim zużyciu energii, takie jak np. stosowane w autach marki Porsche, w wielu krajach "ginęły" też z innego powodu — używano ich jako oświetlenia do nielegalnych plantacji konopi indyjskich.
Czy można się zabezpieczyć przed kradzieżą reflektorów?
Oznakowanie części (niegdyś popularna usługa) może w teorii zmniejszyć ryzyko kradzieży. W praktyce złodziej może po fakcie zauważyć, że jego łup nie nadaje się na sprzedaż.

Czujniki radarowe: kilka sekund i tracisz część za kilka tysięcy

Nowe auta wyposażone w najróżniejsze systemy asystujące potrzebują mnóstwa czujników. Niektóre z nich muszą być "na wierzchu", czyli np. w zderzaku czy w przednim grillu — tak jest z radarami i lidarami wykorzystywanymi m.in. przez aktywne tempomaty czy systemy automatycznego hamowania awaryjnego.
Drogie i poszukiwane czujniki radarowe oraz lidary są zamontowane tak, że łatwo da się  je ukraść.
Drogie i poszukiwane czujniki radarowe oraz lidary są zamontowane tak, że łatwo da się je ukraść.Shutterstock/Octavian Lazar
Radary to części, które podobnie jak reflektory, potrafią się uszkodzić przy najmniejszych stłuczkach. Są drogie i łatwo się je demontuje.
Czy można zabezpieczyć auto przed kradzieżą czujników?
Nie, dobre ubezpieczenie to jedyna ochrona przed szkodą.

Poduszki powietrzne: popyt na kradzione części jest olbrzymi

Wyjęcie poduszki powietrznej kierowcy to kwestia sekund.
Wyjęcie poduszki powietrznej kierowcy to kwestia sekund.Shutterstock/CrimeScene
Wyjęcie poduszki powietrznej z auta, szczególnie tej chroniącej kierowcę, to dla wprawnego złodzieja kwestia sekund — a części są drogie i potrzebne do napraw powypadkowych. Nie ma zamienników, tanie części używane niewiadomego pochodzenia do popularnych modeli "schodzą jak ciepłe bułeczki".
Czy można zabezpieczyć auto przed kradzieżą airbagów?
Nie, dobre ubezpieczenie to jedyna ochrona przed szkodą.

Zestawy multimedialne: kradziony sprzęt wciąż dobrze się sprzedaje

Systemy multimedialne to wciąż częsty łup przestępców.
Systemy multimedialne to wciąż częsty łup przestępców.Auto Bild
Systemy inforozrywki kradzione są z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że te lepsze są poszukiwane przez tych, którzy chcą doposażyć swoje "gołe" auta używane. Drugi powód: elektronika się psuje, a marny wyświetlacz jak z tabletu za 300 zł, jeśli jest dedykowany do konkretnego modelu auta, w ASO potrafi spokojnie kosztować kilka tysięcy złotych.
Można się spodziewać, że za jakiś czas popyt na takie urządzenia spadnie, bo wszystkie nowe samochody będą miały takie same systemy multimedialne, a różnice w funkcjach czy nawet w… jakości obrazu czy dźwięku będą wynikały wyłącznie z wykupionego oprogramowania czy abonamentu na dodatkowe usługi. Tak jest dla producentów taniej.
Czy można zabezpieczyć auto przed kradzieżą ekranu systemu inforozrywki?
Teoretycznie większość zaawansowanych systemów ma zabezpieczenia polegające na tym, że da się ustalić, z jakiego konkretnie auta (z numerem VIN) pochodzi dana część. Tak też jest już np. w przypadku zaawansowanych reflektorów, których w teorii nie da się uruchomić w aucie dopóki nie zostaną aktywowane przy użyciu oryginalnego komputera diagnostycznego połączonego z serwerami producenta. Takie zabezpieczenia da się jednak obejść.

Akumulatory hybryd i aut elektrycznych: paserzy kupią każdą ilość

Jeśli słyszeliście przestrogi przeciwników elektromobilności, że wkrótce tysiące akumulatorów zaczną zalewać wysypiska, pola i lasy, to musimy was uspokoić. Tak na pewno nie będzie — bo akumulatory, nawet jeśli nie są w pełni sprawne, to i tak są poszukiwane. Tak bardzo, że wiele osób nie wnika, z jakiego źródła pochodzą.
AKumulatory do hybryd to "chodliwy temat": zdjęcie z akcji, podczas której policjanci odzyskali kilkadziesiąt takich akumulatorów wartych kilkaset tysięcy złotych.
AKumulatory do hybryd to "chodliwy temat": zdjęcie z akcji, podczas której policjanci odzyskali kilkadziesiąt takich akumulatorów wartych kilkaset tysięcy złotych.Policja
Akumulatory z wielu hybryd da się wymontować w ciągu minut — z autami elektrycznymi jest znacznie trudniej. Można je wykorzystać na najróżniejsze sposoby, nie tylko jako część zamienną do konkretnego modelu auta, bo każdy akumulator składa się z wielu uniwersalnych ogniw, które mogą być wykorzystane np. do naprawy akumulatorów trakcyjnych, budowy magazynów energii, zasilania hulajnóg elektrycznych czy dronów. Nawet całkiem zepsute akumulatory da się korzystnie sprzedać.
Czy można zabezpieczyć auto hybrydowe przed kradzieżą akumulatora?
W praktyce nie. Dobre ubezpieczenie to jedyna ochrona przed szkodą.

Koła (felgi aluminiowe, opony, czujniki ciśnienia) — giną, bo są drogie

Od lat bez zmian – złodzieje chętnie kradną koła.
Od lat bez zmian – złodzieje chętnie kradną koła.Krzysztof Słomski / Auto Świat
Dawno temu, w czasach PRL-u, złodzieje kradli koła, bo opony były towarem deficytowym. Dziś z dostępnością opon problemu nie ma, ale markowe opony w dużych rozmiarach, jakie są montowane w dzisiejszych SUV-ach, potrafią kosztować majątek — podobnie jak oryginalne felgi ze stopów lekkich. Dodatkowo wartość takiego zestawu podnoszą często czujniki ciśnienia w oponach, które dosyć często się psują.
Czy można się zabezpieczyć przed kradzieżą kół z auta?
Tak, ale... Dosyć skutecznym zabezpieczeniem są specjalne, patentowe śruby, które odkręca się, używając pasującej do nich nasadki. Kłopot polega na tym, że złodziej, który widzi takie śruby, zamiast z nimi walczyć, często wbija szybę i włamuje się do auta, licząc na to, że znajdzie potrzebną nasadkę w schowku czy w bagażniku.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu