Od kilku dni pojawiały się w sieci wpisy oburzonych kierowców, którzy dostali wezwania dotyczące przekroczeń prędkości na jednym z odcinków autostrady A6, mimo iż byli przekonani, że poruszali się przepisowo. Sprawą zainteresowały się media i politycy. Okazało się, że wielu kierowców miało rację, a sprzęt do wykonywania odcinkowych pomiarów prędkości mylił się przy najprostszych obliczeniach. Co dalej z mandatami?
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
CANARD/X/Alvin Gajadhur
Czy odcinkowy pomiar prędkości może się mylić? Ten pod Szczecinem mylił się na pewno i to przy prostych obliczeniach.
– Nie mogłem jechać z taką prędkością, nawet gdybym chciał. Moja ciężarówka ma przecież ogranicznik prędkości – skarżył się jeden z kierowców. W gorszej sytuacji mogli być kierowcy samochodów osobowych, którym trudniej byłoby zauważyć, że oficjalnie używany, certyfikowany system mógł się pomylić.
Chociaż w tym konkretnym przypadku wystarczyła wnikliwa lektura wezwania przesłanego przez CANARD (Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, podlegające Głównemu Inspektoratowi Transportu Drogowego – operator wszystkich przydrożnych fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości w Polsce).
Prędkość nie zgadza się z danymi z wezwania z CANARD-u
Na wezwaniach generowanych przez system w przypadku odnotowania przekroczenia dozwolonej prędkości na odcinkowym pomiarze prędkości zawsze znajdują się dane dotyczące lokalizacji odcinka pomiarowego, jego długości i zmierzonego czasu przejazdu, na podstawie którego system oblicza średnią prędkość.
Na jednym z takich wezwań, opublikowanym w mediach społecznościowych m.in. przez Alvina Gajadhura (byłego ministra infrastruktury w dwutygodniowym rządzie Mateusza Morawieckiego, a wcześniej najpierw rzecznika, a później szefa GITD), widać, że odległość odcinka pomiarowego znajdującego się na autostradzie A6 (odcinek Szczecin — Rzęśnica) została określona na 3409 m.
Na podstawie godziny wjazdu i godziny zjazdu można wyliczyć, że czas przejazdu wyniósł 137 s, co oznacza, że mierzone auto poruszało się z prędkością 24,88 m/s czyli ok. 89,6 km na godz. Tymczasem według wezwania z GITD, zmierzona prędkość miała wynosić 97 km na godz.! Zdjęć podobnych wezwań w sieci pojawiło się więcej — wszystkie z ewidentnymi błędami na niekorzyść kierowców.
Tak działa odcinkowy pomiar prędkościCANARD
Były interwencje, nie będzie mandatów z OPP pod Szczecinem
Poza politykami i organizacjami zrzeszającymi przewoźników sprawą zainteresowały się też lokalne media, m.in. portal wszczecinie.pl, a pytania dotyczące podejrzanych wyników pomiarów trafiły też do GITD.
Przedstawiciele GITD sprawdzili urządzenie i okazało się, że rzeczywiście dochodziło do nieprawidłowości. Według informacji udzielonych przez GITD do błędnych pomiarów dochodziło tylko przez kilka dni na przełomie kwietnia i maja — ale przy wzmożonym ruchu podczas majówki problem może dotyczyć tysięcy kierowców. Na stronie CANARD-u pojawiło się oświadczenie, z którego wynika, że postępowania wszczęte na podstawie wadliwych pomiarów zostaną automatycznie umorzone.
Oświadczenie na oficjalnej stronie CANARD opublikowane 19.05.2026
Nieprawidłowe pomiary OPP na autostradzie A6 "Szczecin — Rzęśnica"
W związku z ujawnieniem nieprawidłowości dokonywania pomiarów przez odcinkowy pomiar prędkości działający na autostradzie A6 "Szczecin - Rzęśnica", procedowanie spraw wykroczeń, które zostały zarejestrowane w okresie od 29.04.2026 od godziny 12:00 do dnia 4.05.2026 do godziny 9:27. zostało wstrzymane.
Osoby i podmioty, do których zostało już wysłane wezwanie, otrzymają informację o zakończeniu czynności w sprawie. Zdarzenie miało charakter incydentalny i wynikało z błędnej konfiguracji urządzenia przez dostawcę systemu, czemu CANARD nie mógł wcześniej zapobiec.
Żadna osoba, której dotyczył błędny pomiar, nie została ukarana mandatem karnym.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco!
Obserwuj
nas w Google.