Do zdarzenia doszło 22 czerwca na ulicy Gimnazjalnej w Bieniewicach pod Warszawą. Inspektorzy mazowieckiej Inspekcji Transportu Drogowego prowadzili działania kontrolne w miejscu, które od dłuższego czasu znajduje się pod szczególnym nadzorem służb. Powód jest prosty — mieszkańcy regularnie zgłaszają problemy związane z ruchem ciężkich pojazdów, które mimo obowiązujących ograniczeń korzystają z lokalnych dróg.
Podczas jednej z takich kontroli zatrzymano polski zestaw ciężarowy wracający do bazy przewoźnika po zakończonym rozładunku. Kierowca zignorował obowiązujący zakaz wjazdu dla pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 10 ton. To właśnie złamanie lokalnych przepisów drogowych było bezpośrednią przyczyną przeprowadzenia szczegółowej kontroli.
Jak się jednak szybko okazało, nie było to jedyne naruszenie stwierdzone podczas interwencji. Kontrola przerodziła się w dokładne sprawdzenie stanu technicznego pojazdu oraz dokumentacji związanej z wykonywaniem transportu drogowego.
Co wykazała kontrola techniczna naczepy?
Szczególną uwagę inspektorów zwrócił stan ogumienia naczepy. Podczas oględzin stwierdzono, że głębokość bieżnika w oponach była znacznie niższa od minimalnej wartości wymaganej przepisami. W Polsce dopuszczalna głębokość bieżnika dla tego typu pojazdów wynosi co najmniej 1,6 mm.
Zużyte opony należą do najczęstszych przyczyn pogorszenia właściwości jezdnych pojazdu. W przypadku ciężarówek problem nabiera szczególnego znaczenia, ponieważ zestawy przewożące ładunki ważące kilkadziesiąt ton potrzebują znacznie dłuższej drogi hamowania niż samochody osobowe. Niewłaściwy stan ogumienia zwiększa ryzyko utraty przyczepności, zwłaszcza podczas intensywnych opadów deszczu lub nagłego hamowania.
W związku z wykrytymi nieprawidłowościami inspektorzy zdecydowali o elektronicznym zatrzymaniu dowodu rejestracyjnego naczepy. Kierowca otrzymał jedynie możliwość przejazdu do najbliższego serwisu w celu usunięcia usterek i wymiany niespełniających norm opon.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: Transport zatrzymany na S7 przeładowany do granic możliwości. To jak dwa transporty
Jakie naruszenia czasu pracy wykryli inspektorzy?
Kontrola nie zakończyła się jednak na sprawdzeniu stanu technicznego pojazdu. Funkcjonariusze przeanalizowali również dane zapisane w tachografie cyfrowym. Wtedy funkcjonariusze ujawnili kolejne przewinienia.
Z zapisów urządzenia wynikało, że kierowca przekroczył dopuszczalny dzienny czas prowadzenia pojazdu. Zapisy wykazały również naruszenie dotyczące maksymalnego czasu jazdy bez wymaganej przepisami przerwy. Przepisy regulujące czas pracy kierowców zawodowych należą do najważniejszych zasad obowiązujących w branży transportowej. Ich celem jest ograniczenie zmęczenia kierowców, które jest jedną z głównych przyczyn niebezpiecznych zdarzeń drogowych.
Na tym jednak lista uchybień się nie skończyła. Inspektorzy wykryli brak papieru w drukarce tachografu cyfrowego. Co więcej, kierowca nie posiadał w pojeździe obowiązkowego zapasu rolek papieru. Choć dla wielu osób może wydawać się to drobnym przewinieniem, przepisy jasno określają obowiązek zapewnienia możliwości wydruku danych z tachografu podczas kontroli drogowej.
- Przeczytaj także: Inspektorzy ITD na S8 zatrzymali ciężarówkę. Jechała bez koła w naczepie
Jakie konsekwencje grożą kierowcy i przewoźnikowi?
Finał kontroli może okazać się kosztowny zarówno dla kierowcy, jak i dla przedsiębiorcy odpowiedzialnego za organizację transportu. Kierowca odmówił przyjęcia mandatów karnych za wykryte wykroczenia. Oznacza to, że sprawa zostanie skierowana do sądu, który oceni okoliczności zdarzenia i zdecyduje o ewentualnej karze.
Konsekwencje mogą jednak wykraczać poza odpowiedzialność samego kierowcy. Wobec przewoźnika oraz osoby zarządzającej transportem w firmie mogą zostać wszczęte odrębne postępowania administracyjne. Takie procedury często kończą się nałożeniem wysokich kar finansowych za naruszenia przepisów ustawy o transporcie drogowym, zwłaszcza gdy kontrola ujawnia kilka nieprawidłowości jednocześnie.