Dla producenta i dilerów taka sytuacja wydaje się komfortowa – jak za starych (czy dobrych?) czasów ludzie stoją w kolejkach i wpłacają zaliczki, aby otrzymać swoje auto. Ale czy aby na pewno znacząca przewaga popytu nad podażą oznacza spokojny sen?

Niekoniecznie – przecież można w ten sposób stracić wielu klientów, którzy zwyczajnie odejdą do konkurencji lub znajdą „pocieszenie” na rynku wtórnym. Jednak na razie salony Dacii nie mają wyboru – sukces tego modelu zaskoczył firmę i kolejki obowiązują w całej Europie. W pierwszym półroczu w naszym kraju zarejestrowano sprzedaż 1820 sztuk (z czego 727 z napędem 4x4).

Pytanie o powód zakupu Dacii wydaje się bezcelowe – przecież i tak każdy odpowie, że to niska cena. Ale jakoś po Ładę 4x4 ani inne tanie modele kolejki się nie ustawiają. Dlaczego? Bo mimo że tania, Dacia jest poprawnie zbudowanym SUV-em i choć jesteśmy zmuszeni ponieść pewne konsekwencje oszczędności, to jednak za rozsądne pieniądze otrzymujemy funkcjonalne auto.

Przyjrzyjmy się bliżej naszemu egzemplarzowi. W grę wchodziła tylko wersja 4x4, odpadają więc „hity” cenowe za 40 tys. zł. Ostatecznie wybór padł na diesla, co oznacza konieczność zakupu najbogatszej odmiany Lauréate i podnosi cenę bazową do 66 tys. zł. Jako że na pokładzie znalazło się kilka dodatków, które miały uprzyjemniać podróż, ostateczny rachunek wyniósł ponad 73 tys.

Raczej trudno zrezygnować z ESP (tania opcja – 1520 zł), radia z CD/MP3 połączonego z „renaultowskim” sterowaniem pod kierownicą (1550 zł) czy „luksusu” w postaci elektrycznie sterowanych szyb tylnych (całe 310 zł). Wątpliwości budzi pakiet Look. Alusy ciekawie wyglądają, ale najbardziej kuszą mocno przyciemnione szyby tylne.

Dodatkowe osłony imitujące aluminium na zderzakach to tylko kwestia lepszego samopoczucia, zaś progi okazały się najmniej trafionym dodatkiem – dość mocno odstają, przez co podczas wsiadania czy wysiadania „polerujemy” je spodniami. Jeśli jeździliśmy w terenie, to efekt jest łatwy do przewidzenia…

Czy 73 tys. zł dalej pozostają atrakcyjną ceną? Zdecydowanie tak. Za najtańszego diesla u konkurencji zapłacimy co najmniej 74 -76 tys. (wyraźnie mniejsze Fiat Sedici lub Suzuki SX4 2.0/120 KM). Skoda Yeti2.0/110 KM kosztuje 87 tys. zł. A Dacia ma też wiele zalet, sprawiających, że może okazać się lepsza nie tylko pod względem ceny.

Ponieważ pokonaliśmy już sporo kilometrów, w następnym numerze zaprezentujemy obszerne wrażenia z jazdy oraz więcej plusów i minusów Dustera – już nie teoretycznych, a z życia wziętych. Auto ma być z nami przez 15 tys. km.