Logo

Ford Transit ECOnetic: zielony dostawczak

Kaczorowski Paweł
Kaczorowski Paweł

Coraz więcej firm potrzebuje samochodów spełniających wyśrubowane normy emisji CO2 i innych zanieczyszczeń. Dlatego Ford, będący od lat jednym z potentatów rynku aut użytkowych, dostrzegł lukę, postanowił ją wykorzystać i wzbogacić swoją ofertę o auto dla tych, którzy chcą być eko, ale potrzebują prawdziwego woła roboczego.

Drobne modyfikacje

Jako baza dla odmiany ECOnetic, bo o niej tu mowa, posłużył standardowy i doskonale znany Transit 280 z krótkim rozstawem osi. W wersji ekologicznej, wyposażono go w system podpowiadający kierowcy, kiedy najlepiej zmienić bieg na wyższy. Po osiągnięciu określonych obrotów i prędkości, na tablicy rozdzielczej wyświetla się mała, zielona strzałka skierowana ku górze, informując, że to właśnie optymalny moment na zmianę przełożenia.

Pod maską Forda pracuje silnik 2.2 TDCI o mocy 115 koni mechanicznych. Po wyposażeniu w katalityczny filtr cząstek stałych (cDPF), ta osiągająca moment obrotowy 300 Nm jednostka spełnia normę Euro 5 i emituje do atmosfery jedynie 189 g/km. Przy tym wszystkim, zadowala się średnim zużyciem paliwa na poziomie 7,2 l/100 km.

Zdaniem ekspertów Forda, wersja eko jest oszczędniejsza od zwykłej z podobnym silnikiem o prawie litr ON na każde 100 km. Inne przeróbki to: ogranicznik prędkości, który nie pozwala kierowcy ECOnetica przekroczyć szybkości 110 km/h, opony (215/75 R16) o obniżonym oporze toczenia i pełne kołpaki, zmniejszające opór aerodynamiczny.

Ekojazda

Nowym, ekologicznym Transitem pokonaliśmy kilkudziesięciokilometrową pętlę, prowadzącą po spokojnych i czystych jak w bajce bawarskich wioskach w okolicach Monachium. Wrażenia z jazdy? Znakomite. Kabiny współczesnych dostawczaków osiągnęły już jakiś czas temu poziom typowy dla aut osobowych: dobre materiały, dokładny montaż i elegancka stylistyka.

Udostępnione do jazd testowych Transity miały też bardzo bogate wyposażenie, obejmujące m.in.: ESP (standard w tej wersji), klimatyzację, nawigację, tempomat i kamerę cofania. Fotele są wygodne, silnik za bardzo nie hałasuje i - mimo obciążenia ładunkiem ważącym 600 kg - nieźle radzi sobie z dużym i ciężkim autem.

Moc jest przenoszona na przednie koła za pomocą sześciobiegowej skrzyni manualnej o wydłużonych przełożeniach. Trzeba podkreślić, że pracuje ona perfekcyjnie: precyzji i krótkiego skoku lewarka może Transitowi pozazdrościć niejedna osobówka.

Sztuka dla sztuki

Tak jak wspominaliśmy, Ford nie musi się martwić o poziom sprzedaży eko-Transita. Auto z pewnością się przyjmie i zrobi rynkową karierę, ale... na razie raczej nie w Polsce. Nie dlatego, że czegoś mu brakuje, ale dlatego, że nie ma u nas przepisów uzasadniających zakup takiego auta. A dopóki z modą na ekologię jest w Polsce jak z Yeti w Himalajach, czyli każdy słyszał, że istnieje, ale nikt nie widział, kilku miłośników ochrony środowiska, którzy może zdecydują się na zakup, to za mało, żeby zarabiać na tym modelu poważne pieniądze.

Autor Kaczorowski Paweł
Kaczorowski Paweł
Przeczytaj skrót artykułu
Zapytaj Onet Czat z AI
Poznaj funkcje AI
AI assistant icon for Onet Chat

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu