Przeróbek samochodów dokonuje się w Polsce właściwie tylko pod zamówienie. Klient sam decyduje o oponach, wyciągarce i dodatkach. Przez to każdy egzemplarz jest inny. Można powiedzieć, że nie ma w tym nic złego. Ale na Zachodzie Europy wygląda to nieco inaczej. Do popularnych modeli znajdziemy gotowe zestawy. Jakie ma to zalety? Nie musimy znać się na samochodach, biegać po warsztatach i sklepach. Tym tropem podążył warszawski diler Land Rovera - firma JLR Centrum, który przygotował identyczne, zielone Defendery 110 SW z podstawowym wyposażeniem E, wzbogaconym o ABS z ETC, klimatyzację oraz 3. rząd siedzeń. Testowe auto miało na tabliczce numer 2. Dokonane zmiany nie czyniąz auta przeprawowego monstrum czy rajdowego sprintera. To po prostu zestaw dodatków znacząco ułatwiających jazdę w terenie. Za poprawę trakcji odpowiada komplet opon BF Goodrich M/Tw rozmiarze 235/85 R 16 (seryjne koła otrzymujemy dodatkowo). Zastanawialiśmy się, jak z takimi oponami współpracuje system ETC używający hamulców do blokowania buksujących kół - okazuje się, że bez najmniejszego kłopotu,o czym wjeżdżając w błoto czy piach wielokrotnie się przekonamy. Opony doskonale mieszczą się w zakolach, przy największch wykrzyżach nie było słychać ocierania. Minimalnie powiększył się też prześwit (250 mm z przodu i z tyłu). Zawieszenie pozostało seryjne, gdyż do założonych zadań wystarczy w zupełności. Z jednej strony zapewnia dobry wykrzyż, z drugiej - "nadąża" z wybieraniem nierówności podczas szybkiej jazdy po dziurach.W terenie przydadzą się również osłony: schodząca w dół od zderzaka czy główki mostu. Autonomię zapewnia elektryczna wyciągarka Britpart DB 12000i. Biorąc pod uwagę imponującą masę dopuszczalną auta (ponad 3 t) i miejsca, w jakie się zapuszczamy takim pojazdem, nie jest ona ani trochę na wyrost. Wyciągarka nie okazała się demonem szybkości, ale z drugiej strony były to jej pierwsze użycia, więc musi się trochę "rozruszać". Wyciągarkę zamocowanow zderzaku rurowym. Kąt natarcia (41 stopni) jest nieco gorszy niż dane fabryczne, ale zderzak, wyciągarka i osłony wystają bardziej niż skromny zderzak seryjny. Z tyłu jest tochę lepiej - 39 zamiast 35 stopni. Warto zaznaczyć, że toi tak fantastyczne parametry. Samochód otrzymał również szereg drobnych, funkcjonalnych drobiazgów. Radio CB (powinno działać również po wyjęciu kluczyka), nawigację, duży bagażnik na dach (z wysokością 2,18 m lepiej zapomnieć o parkingach pod marketami) i wiele innych - praktycznych i dobranych z głową. Wszystko jest dobrze przemyślane i zamontowane, a efekt końcowy- bardzo estetyczny. Na koniec ciekawostka "matematyczna". Defender, który posłużył jako baza do zmian kosztuje 157 tys. zł. Wartość wszystkich dodatków po zsumowaniu (bez kosztów robocizny) sięga 20 tys. zł. Wydaje się, że razem daje to 177 tys. zł, ale auto oferowane jest za... 140 tys. zł. Zaakceptować trzeba tylko 2007 r. produkcji.Porównanie z seryjnym Defenderem Korzystając z uprzejmości przedstawicielstwa Land Rovera początek jazd zaplanowaliśmy na rozległym torze testowym tej firmy w Beniaminowie pod Warszawą. Dodatkowo otrzymaliśmy dla porównania niemal seryjny egzemplarz (ten sam, z którym zapoznaliśmy się już wcześniej podczas supertestu) - poza snorkelem i aluminiowymi "obiciami" prawdziwa "fabryka". Wnioski są jednoznaczne: choć to niemal identyczne samochody, jazda zmodyfkowanym egzemplarzem daje zdecydowanie więcej frajdy i przebiega bez niepotrzebnego stresu. Oczywiście, nie ma co liczyć na nagły zwrot jeśli chodzi o możliwości terenowe - większe opony z bieżnikiem M/T nie załatwią całej sprawy. Jednak już taka zmiana okazuje się poważnym krokiem.W wielu miejscach zielony Defender przejeżdżał ze spokojem i bez obaw można się było zatrzymać. Biały w tych samych sytuacjach potrzebował delikatnego rozpędu.