Po zajęciu miejsca za kierownicą, w oczy rzuca się bardzo ładnie i starannie wykonana konsola centralna. Wszystkie guziki, przyciski i pokrętła są nieźle wykonane i co najważniejsze dobrze spasowane. Powiem szczerze, że trochę przypominały mi te z Kii. Tylko na powłoce z której została wykonana konsola, widać każdy odcisk i dotknięcie. Reszta wnętrza nie wygląda już tak dobrze. Plastiki z którego jest wykonane całe wnętrze samochodu są twarde i nieprzyjemne w dotyku. Cieszy jednak fakt, że przy jeździe czy to w pojedynkę, czy z kompletem pasażerów, czy to przy spokojnej lub bardziej dynamicznej jeździe, nic we wnętrzu nie trzeszczy i nie skrzypi. Samochód ma co prawda dopiero niecałe 18 tysięcy przebiegu, ale na razie nie słychać dźwięków, sugerujących zużycie wnętrza.

Foto: ACZ / Auto Świat
Mitsubishi Space Star

Space Stara dostałem akurat w okresie kiedy spadło trochę śniegu, więc czasami przydał się układ ESP w który był wyposażony. Co prawda jest on niewyłączalny, ale przecież nie o to w tym samochodzie chodzi. Ponieważ swoją przygodę z Mitsubishi odbyłem również w weekend nie obyło się bez weekendowych zakupów. Jeśli chodzi o gabaryty auta, to jest ono idealne do jazdy po parkingach. Łatwy w manewrowaniu oraz parkowaniu. W sprawnym przemieszczaniu się po ciasnych uliczkach pomagało też dość mocne wspomaganie kierownicy, które znowu przy normalnej jeździe nie pozwalało na pewne prowadzenie. Minusem jest też bardzo mała tylna szyba. Ale czujniki parkowania załatwiłyby sprawę. Bagażnik w tym samochodzie nie grzeszy ani przestrzenią ani nie straszy zbyt małą ilością miejsca. Bez problemu weszły trzy pełne siatki zakupów, zgrzewka wody, torba treningowa oraz plecak. Wszystko pond to, trzeba byłoby już układać jedno na drugim.

A jak wygląda sama jazda tym samochodem? No cóż, silnik 1.2 o mocy 80KM całkiem sprawnie napędza nasz testowy egzemplarz, lecz przy 5 osobowej załodze na pokładzie i jeszcze kilkoma bagażami, już nie jest tak różowo. Wtedy raczej prawy pas będzie miejscem do jazdy dla naszego małego niebieskiego samochodziku. A skoro już jesteśmy przy kolorze, to większości pasażerów jak również i mi spodobał się i uznaliśmy zgodnie, że pasuje do tego samochodu.

Przejdźmy do komfortu i wygody podróżowania. Z przodu miejsca jest oczywiście pod dostatkiem, o ile... No właśnie, o ile nie macie 190 cm wzrostu i nie ważycie prawie 100 kg. Wtedy zaczyna brakować miejsca nad głową, bo przy prawidłowym ustawieniu fotela, widać zdecydowanie za dużo podsufitki, a za mało świata za szybą. No i miejsca za kierowcą też jest wtedy jak na lekarstwo. Ale takich ludzi jak ja jest na pewno mniej niż więcej, więc reszta znajdzie sobie w tym samochodzie odpowiednią pozycję, a i za nimi ktoś w miarę wygodnie usiądzie. Chciałbym jeszcze dodać, że podczas pogody jaka mi towarzyszyła, gdzie bardzo często szyby były zaparowane, przez pierwsze kilka ładnych minut musiałem jechać lekko zgarbiony, gdyż nie dość, że właśnie siedziałem bardzo wysoko, to jeszcze szyba na górze zdecydowanie wolniej odparowuje i nic po prostu nie widać.

Foto: ACZ / Auto Świat
Mitsubishi Space Star

Najgorszym punktem w testowym Space Starze była na pewno skrzynia biegów. Pomimo, że jeździłem nim przez parę dni, nie udało mi się chyba ani razu płynnie zmienić biegu. Mimo moich usilnych starań skrzynia ciągle haczyła. Powolna i delikatna zmiana przełożeń pozwalała aby szarpnięcia na skrzyni były mniej odczuwalne, natomiast próba szybkiego wbicia biegu np: podczas wyprzedzania, zawsze kończyła się mocnym haczeniem skrzyni. Miałem czasami wrażenie, że w ręku delikatnej kobiety wyższy bieg mógłby w ogóle nie wejść.

Coś co jeszcze myślę przeszkadzałoby w dłuższej podróży to głośny silnik, który w miarę nabierania prędkości, nabierał też dodatkowych decybeli i gdyby nie radio, mógłby być trochę zbyt uciążliwy.

Co do przestrzeni za plecami kierowcy nie mogę powiedzieć zbyt dużo. Na tylnej kanapie siedziałem tylko na parkingu, ale tak jak już mówiłem przy moim wzroście ciężko znaleźć w tym samochodzie wygodną pozycję. Kanapa nie ma też wyprofilowania, więc wyglądem przypomina obitą gąbką oraz materiałem ławkę. Według pasażerów na dystansie jaki na niej pokonywali, czyli jakieś 30 min była całkiem wygodna.

Jeszcze parę słów co do komfortu podróżowania. Muszę niestety ponarzekać na wygodę przedniego fotela. Po dłuższej jeździe po prostu zaczęły boleć mnie plecy. Może jest to spowodowane moim wzrostem, oraz tym, że z oczywistych względów nie mogłem znaleźć wygodnej dla mnie pozycji za kierownicą. Ci co usiedli na parkingu i chwilę posiedzieli, uznali że cytuję: nie jest źle.

Ja natomiast jako kierowca miałem możliwość sprawdzenia zawieszenia i tu naprawdę chylę czoła. Zawieszenie bardzo dobrze sprawowało się podczas jazdy po mieście. Wszystkie dziury oraz nierówności Space Star bardzo miękko wybierał. Natomiast „śpiący policjanci” nie robili na nim już żadnego wrażenia. Można było spokojnie przy prędkości 20-30 km na godzinę przez nie przejeżdżać i specjalnie się tego nie odczuwało.

Testowy egzemplarz był wyposażony w parę ekstrasów takich jak:

- Uruchamianie auta na przycisk, co powiem szczerze jest bardzo przydatnym rozwiązaniem, gdyż nie trzeba szukać kluczyków do auta, zwłaszcza w okresie zimowym, gdy w kieszeniach zalegają rękawiczki, czapki i chusteczki.

- ESP, które w ekstremalnych sytuacjach pozwoli wyjść cało z opresji.

- USB oraz AUX dzięki którym można słuchać swoich ulubionych piosenek.

- Elektryczne szyby z przodu oraz z tyłu, które sprawiają że nasze życie staje się przyjemniejsze.

- Klimatyzację, dzięki której można dużo szybciej odparować szyby w samochodzie.

Podsumowując:

Mitsubishi Space Star to naprawdę bardzo udane miejskie autko. Kupując taki samochód nie można oczekiwać od niego wykonania, prowadzenia oraz komfortu na miarę limuzyny. Jednak w roli auta miejskiego poradzi sobie bardzo dobrze. Zawieszenie sprawia wrażenie jakby było zrobione pod nasze polskie drogi. Nie straszne mu żadne nierówności. Dynamika w mieście okazuje się wystarczająca, ale przy maksymalnie 2 osobach w kabinie. Niestety sprawna jazda po mieście okupiona jest spalaniem oscylującym w granicach 6,8 l/100 km. Ale spokojnie można zejść do poziomu 5,6l. Jeśli będziesz jeździł sam lub w dwójkę i tylko po mieście to Mitsubishi da radę. Na jazdę po autostradzie wybrałbym coś innego, gdyż Space Starowi zwyczajnie brakuje mocy, przestrzeni dla pasażerów i wygłuszenia. Ciekawe tylko jak z awaryjnością i wytrzymałością? Ale na to trochę za wcześnie.