Logo

Multimedia

Volvo L180F

Volvo L180F

Podczas wystawy pojazdów użytkowych IAA w Hanowerze Volvo zaprezentowało ładowarkę kołową L180F. Posunięcie okazało się strzałem w dziesiątkę. Żółty kolos wyróżniał się z gąszczu ciężarowek i vanów, skutecznie przyciągając zwiedzających. Mieli na co popatrzeć. Volvo L180F to 30-tonowy olbrzym, który został zaprojektowany z myślą o najcięższej pracy. W wersji z łyżką Volvo może unieść jednorazowo 3,7-14 m3 ładunku. Skandynawska ładowarka kołowa jest napędzana 12,13-litrowym silnikiem Volvo D12D LA E3. Motor rozwija 320 KM przy zaledwie 1400-1600 obr./min. Maksymalny moment wynosi 1603 Nm i jest niemal w całości dostępny w zakresie 800-1400 obr./min. Wał korbowy potężnego diesla może kręcić się w tempie 1900 obr./min., zaś prędkość maksymalna nieznacznie przekracza 36 km/h. Siły napędowe przenoszą automatyczne skrzynie biegów i mosty z blokadami. Na użytkownikach samochodów osobowych wrażenie mogą zrobić ilości płynów, jakie zabiera na pokład prezentowane Volvo. Zbiornik paliwa ma pojemność 335 litrów, w mostach znajduje się łącznie 100 litrów oleju, w silniku - 42, a jednostka napędowa jest chłodzona przez 45 litrów cieczy. Poszczególne podzespoły Volvo są monitorowane przez rozbudowany system komputerowy. Na liście wyposażenia opcjonalnego znalazł się system CareTrack, który pozwala na monitorowanie floty maszyn przy pomocy GPS, przypomina o czynnościach serwisowych przez pocztę elektroniczną lub SMS-y, przekazuje dane eksploatacyjne, umożliwia analizowanie kodów błędów oraz pozwala na zdalne rozwiązanie niektórych problemów technicznych. Warto dodać, że konstruktorzy pamiętali nie tylko o parametrach maszyny, ale również komforcie pracy jej operatora. Potężną ładowarkę obsługuje się przyciskami i lekko działającymi dźwigniami. Opatentowany przez Volvo dwustopniowy system oczyszcza powietrze zasysane do kabiny w 98%, natomiast automatyczna klimatyzacja i ogrzewanie postojowe zapewniają odpowiednią temperaturę.
Ural Schneeleopard

Ural Schneeleopard

Powstał w wyniku sklonowania motocykla BMW. Wziął udział w wielu konfliktach zbrojnych. Teraz ma liczne grono fanów. Radziecki motocykl budzi szczególnie duże zainteresowanie w Niemczech. Na tamtejszy rynek przygotowano specjalną wersję kultowej maszyny. Moc, prędkość maksymalna, masa własna, spalanie… Zazwyczaj te informacje grają pierwsze skrzypce w katalogach nowych motocykli. W prospekcie Urala o ich znalezienie nie jest łatwo. Trudno wymagać, by w dobie ultralekkich i piekielnie szybkich jednośladów ktokolwiek chciałby chwalić się leciwą konstrukcją, która waży prawie 340 kilogramów, rozwija 40 KM, potrafi "wypić" 8 l/100km i z trudem rozpędza się do 100 km/h… Potęgą Urala jest barwna historia, piękny dźwięk silnika oraz możliwość zamówienia motocykla z bocznym wózkiem, napędem na dwa koła i biegiem wstecznym. Coraz rzadziej spotykane rozwiązania techniczne sprawiają, że w terenie popularny "Rusek" nie ma sobie równych. Współczesny Ural zachował charakterystyczną stylizację oraz prostotę techniczną. Przeprowadzone jedynie zmiany podnoszące komfort użytkowania oraz bezpieczeństwo. Modernizacji uległ m.in. osprzęt silnika, w którym pojawił się układ zapłonowy Ducati i japoński alternator. Sprawniejsze wytracanie prędkości jest wynikiem zastąpienia bębna tarczą i zaciskiem przygotowanym przez Brembo. Ural Schneeleopard to limitowana wersja kultowego motocykla. Maszyna ma powstać w serii liczącej 20 egzemplarzy. Ich najważniejszą cechą wspólną będzie motoryzacyjny przebój ostatnich lat, czyli biały lakier. Motocykl będzie można zamówić z zimowymi oponami Heidenau. Dystrybutor przewidział także możliwość dostarczenia klientowi Urala z okolcowanymi oponami! Ponadto "śnieżna pantera" otrzyma tapicerowane na szaro siedzenia oraz bagażnik na bocznym wózku. Dodatkowo klient będzie mógł zamówić przednią szybę, owiewki na kierownicę, gmole, podgrzewane manetki, jak również przygotowane z myślą o przewożeniu motocyklem łopaty, kanistry oraz inne akcesoria, które mogą przydać się podczas terenowych eskapad. W Niemczech limitowany Ural Schneeleopard kosztuje 12,9 tys. euro. Więcej o premierach targów Intermot w serwisie motocyklowym
BMW K 1600 GT

BMW K 1600 GT

BMW słynie z produkcji aut z sześciocylindrowymi silnikami. Inżynierowie z Monachium poszli na całość. Wtłoczyli sześć cylindrów w ramę motocykla! Olbrzym ze stajni BMW zadebiutował na targach Intermot w Kolonii i wzbudził ogromne zainteresowanie. O planach wprowadzenia do oferty turystycznego motocykla z sześciocylindrowym, rzędowym silnikiem BMW Motorrad informowało już w lipcu. Potężny motor trafił do BMW K 1600 GT oraz K 1600 GTL. Jednostka napędowa ma zapewniać doskonałe osiągi i wysoką elastyczność, jak również odznaczać się ponadprzeciętną kulturą pracy. Nowy silnik BMW ma dostarczać 160 KM przy 7750 obr./min. i 175 Nm przy 5250 obr./min. Co ważne w przypadku turystycznej maszyny - aż 70 proc. maksymalnego momentu obrotowego będzie dostępne od 1500 obr./min. Mimo sześciu cylindrów silnik ma kompaktowe rozmiary - ma długość zaledwie 56 centymetrów. Waży 103 kilogramy, jednak dzięki zastosowaniu wielu elementów z aluminium i magnezu ciężar BMW K 1600 GT udało się utrzymać na poziomie 319 kilogramów. K 1600 GTL z powiększonym zbiornikiem paliwa oraz kuframi ma masę 348 kilogramów. Średnie zużycie paliwa podczas jazdy w trasie nie powinno przekraczać 6 l/100km. Na przyśpieszenie od 0 do 100 km/h BMW K 1600 GT będzie potrzebowało 3,2 sekundy. Cięższy model K 1600 GTL identyczny sprint ma trwać 3,4 s. Producent dyplomatycznie podaje, że prędkość maksymalna obu wersji przekracza 200 km/h. Przepustnicami steruje elektronika. Kierowca ma do wyboru trzy tryby pracy silnika (Deszcz, Droga, Dynamiczny). Nad bezpieczeństwem będą czuwały liczne systemy - ABS oraz opcjonalna kontrola trakcji i zawieszenie z elektronicznie regulowaną siłą tłumienia. Całkowitą nowością w świecie motocykli jest oświetlenie BMW K 1600 GT. W standardzie będą to ksenonowe reflektory, które za dopłatą zostaną wyposażone w funkcję doświetlania zakrętów. Turystyczne BMW zostanie również wyposażone w system audio z możliwością podłączenia nawigacji.
Kia Optima

Kia Optima (Paryż 2010)

Kia rozwija swoje produkty w imponującym tempie. Zaledwie 10 lat temu firma miała w ofercie przestarzały model Pride, którego konstrukcja pamiętała lata 80. ubiegłego wieku. Obecnie w ofercie koreańskiej marki znajdują się auta mogące rywalizować z najlepszymi. Wkrótce gamę uzupełni model Optima, którego europejska premiera miała miejsce podczas Salonu Samochodowego w Paryżu. Następca Magentisa został zaprojektowany przez Petera Schreyera. Designer przez lata pracował dla koncernu Audi-VW i był odpowiedzialny m.in. za wygląd Audi A3, A4, A6 oraz TT. Kia Optima to najnowsze dzieło Schreyera. Elegancka i proporcjonalna limuzyna wygląda równie dobrze co najlepsze samochody segmentu D. Podobać mogą się proste i masywne kształty poszczególnych elementów karoserii oraz opadająca linia dachu. Dobre wrażenie robi także kabina z kokpitem otaczającym kierowcę. Pozostaje żałować, że do jej wykończenia użyto materiałów pośledniej jakości. Lista jednostek napędowych nie będzie przesadnie długa. Kia zaproponuje klientom Optimę z benzynowym silnikiem 2.0 Nu (170 KM) oraz wysokoprężnym 1.7 U2 (136 i 160 KM). Jednostki napędowe zostaną połączone ze skrzyniami ręcznymi lub automatycznymi. Oba rodzaje przekładni będą sześciostopniowe. We wszystkich wersjach znajdą się systemy ograniczające zużycie paliwa. Wśród nich - alternator z funkcją oszczędzania mocy, system zarządzania działaniem akumulatora oraz opcjonalny układ ISG, który wyłączy silnik na czas postoju. Z deklaracji producenta wynika, że najbardziej oszczędna wersja będzie spalała poniżej 4,5 l/100km. Po raz pierwszy Kia pokazała Optimę na salonie w Nowym Jorku. W Korei sprzedaż rozpoczęła się w maju. Miesiąc później sprzedano ponad 10 tysięcy egzemplarzy samochodu! W Europie Optima wejdzie do sprzedaży w drugiej połowie przyszłego roku. Samochody będą pochodziły z koreańskiej fabryki Hwasung. Optima będzie również wytwarzana w Chinach, jednak Kia deklaruje, że będą sprzedawane wyłącznie w Kraju Środka. W Europie auto będzie dostępne z 7-letnią gwarancją z limitem 150 tys. kilometrów, którą mogą w całości "dziedziczyć" kolejni właściciele samochodu. Kia zapowiada, że kolejnym atutem Optimy będzie wyposażenie. W standardzie znajdą się m.in. elektrycznie sterowane szyby i lusterka, odmrażacz szyby czołowej, fotel kierowcy z elektryczną regulacją podparcia lędźwiowego, klimatyzacja, system audio oraz podłokietnik tylnej kanapy. Ceny z pewnością będą bardzo konkurencyjne. Czy Optima wzbudzi duże zainteresowanie klientów? Wszystko na to wskazuje. Zobacz więcej o modelu w
Dziesięć sposobów na "wkurzenie" innych kierowców

Jak "wkurzyć" innych kierowców?

Na naszych drogach z roku na rok przybywa samochodów. Co za tym idzie, rośnie poziom irytacji kierowców, kiedy muszą borykać się z zakorkowanymi ulicami i bezmyślnymi, a często nawet złośliwymi zachowaniami innych użytkowników dróg. Trzeba sobie jednak uświadomić, że i my nie jesteśmy bez winy. Oczywiście, nikt nie jest idealny i każdemu zdarzy się popełnić drogowe faux pas czy też dać się ponieść nerwom i irytacji. Przygotowaliśmy listę dziesięciu najczęstszych i najbardziej irytujących innych kierowców gaf, jakie mają miejsce każdego dnia na naszych drogach, by zdając sobie z nich sprawę, próbować ich unikać. W większości przypadków, o czym musimy wiedzieć, przekraczanie drogowej etykiety jest równoznaczne z łamaniem przepisów ruchu drogowego! Jazda ze zbyt małą prędkością Wiele się mówi o tym, że prędkość jest główną przyczyną wypadków. Najczęściej myślimy wówczas o zbyt szybkiej jeździe, która prowadzi m.in. do utraty kontroli nad samochodem. Warto natomiast zauważyć, że dużym problemem na naszych drogach jest jazda ze zbyt małą prędkością, niższą od dozwolonej na danym odcinku. Nie mówimy oczywiście o wyjątkowych sytuacjach, kiedy na drodze panują trudne warunki, jak gęsta mgła czy gołoledź, ale o całkiem suchej i przyczepnej nawierzchni. Wielu specjalistów zajmujących się drogownictwem pracowało na to, by jazda z prędkością określoną znakiem była całkowicie bezpieczna, a producenci zadbali o to, by samochody przy takich szybkościach świetnie trzymały się drogi. Tymczasem niezwykle często spotykamy na trasie naszej podróży kierowców, którzy jadą znacznie wolniej, niż pozwalają przepisy i warunki drogowe, wywołując niebezpieczną frustrację u jadących za nim, w długiej kolumnie samochodów. Ile razy łapaliśmy się na tym, że w końcu, nie mogąc się doczekać bezpiecznego momentu do wyprzedzenia takiego marudera, zaczynamy wyprzedzać na "trzeciego" czy na linii ciągłej? Równie niebezpieczna jest powolna jazda autostradą. Dlatego pamiętajmy, by nie być zawalidrogą i nie bójmy się odpowiednio mocnego naciskania na pedał znajdujący się z prawej strony… Michał Szymaczek / Onet.pl Jakie drogowe zachowania irytują Was najbardziej? Porozmawiaj
Porsche RMF CT

Porsche zbudowane w Polsce!

W salonie Porsche w Warszawie nastąpiła prezentacja RMF Caroline Team oraz samochodu Porsche, którym zawodnicy startować będą w rajdach w kraju i zagranicą. Na początku przedstawiono śmiałków, którzy w 4 "piekielnych maszynach" przemierzać będą off-roadowe szlaki. Rafał Płuciennik, Albert Gryszczuk, Aleksander Fazi Szandrowski, Sławek Gajewski, Przemek Niemyjski, Michał Krawczyk, Igor Klaja oraz Piotr Zelt i Anna Dereszowska - to zawodnicy RMF Caroline Team. W czasie prezentacji przedstawiono jeszcze jedną postać, która od marca 2011 roku zasiądzie w Porsche RMF Caroline Team. Niestety, nie zdradzono kto jest owym "Secret Manem". Sam tajemniczy zawodnik przemówił z ekranów. "Szanowni Państwo, wszyscy doskonale mnie znacie. Nie mogę jednak na razie ujawnić swojej tożsamości" - powiedział. Jak dodali prowadzący, w tej chwili byłby to zbyt duży szok. Po prezentacji Teamu przyszedł czas na kilka chwil dla Partnerów. "To dzięki nim jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. To dzięki nim, możemy spełniać swoje marzenia, walczyć o najwyższe laury w tym sporcie" - mówili zawodnicy RMF Caroline Team. Wspierają nas m. in.: Porsche, RMF, Lotto, Loctite, Finder, 4F, Generali. Przyszedł czas na prezentację samochodu. Skryte pod czarnym aksamitem auto, jeszcze przed ujawnieniem się w pełnej krasie wzbudzało wielkie emocje. Wśród wystrzałów, fajerwerków i dymu, Rafał Płuciennik i Albert Gryszczuk zaprezentowali zgromadzonym Porsche RMF Caroline Team. Piękne czarne auto było przez długi czas pod obstrzałem migawek i fleszy. Zaprezentowane Porsche RMF Caroline Team ma na koncie już jeden wyczyn. Albert Gryszczuk ustanowił nim na poligonie w Żaganiu rekord prędkości w terenie, który wynosi 176 km/h. "Rzucamy rękawicę następnym. Jest to wyzwanie dla innych kierowców. Życzymy im powodzenia" - mówił zawodnik. Zapewne równie szybko jeździć będą zawodnicy RMF Caroline Team w Pucharze Świata FIA oraz na krajowym podwórku. W sumie w planach startowych RMF Caroline Team w 2011 roku jest 12 extremalnych rajdów.