Gdy producent twierdzi, że to, co sprzedaje, jest świetne i na pewno będzie działać, ostrożność każe nie ufać na słowo, tylko sprawdzać. Jeśli producent od razu zastrzega, że jego wyrób jest niebezpieczny i może wpędzić nas w kłopoty, to... warto brać to na poważnie. Niektórzy producenci aut, w tym Mercedes, jeszcze niedawno ostrzegali, że nowy czynnik do układów klimatyzacji może w pewnych sytuacjach być skrajnie niebezpieczny: jest palny, a gdy się zapali (samochody przecież czasem się palą), staje się skrajnie toksyczny, żrący, rozpuszcza nawet szkło.

Jednak nawet Mercedes już się złamał, zresztą od przyszłego roku we wszystkich nowych samochodach będzie aplikowany nowy czynnik, wymagany prawem unijnym. Przyznać trzeba, że niektórzy producenci stosują R1234yf od dawna, co według spiskowej teorii dziejów zależy od tego, kto jest ich dostawcą tworzyw sztucznych. Jeśli te same firmy, które oferują nowy czynnik, to... lepiej za bardzo się nie buntować.

Tymczasem bowiem chodzi o duże pieniądze, a nie o jakieś tam bezpieczeństwo czy zagrożenie. O ile nabicie klimy starym czynnikiem kosztuje z reguły ryczałtowo ok. 150 zł, to nowym – od 800 zł wzwyż, w zależności m.in. od pojemności układu. Ponieważ nowy czynnik jest horrendalnie drogi, warsztat musi policzyć nas za każdy gram tej substancji. Można z góry przyjąć, że koszt naprawy każdej kolizji, która wiąże się z rozszczelnieniem klimy, wzrośnie o minimum 1000 zł.

Każdy niszczący strzał kamieniem w chłodnicę oznacza konieczność zapłaty za robotę, za chłodnicę i za czynnik – z tysiąca złotych za naprawę robią się dwa tysiące. Nie miejmy złudzeń: wzrost kosztów napraw samochodów, spowodowany coraz większą liczbą mniej lub bardziej niepotrzebnych gadżetów, dotyka nie tylko użytkowników nowych pojazdów. Dotyka każdego!

Za pomocą 15-letniego Opla Astry można spowodować szkodę ubezpieczeniową na kilkaset tysięcy złotych tak samo łatwo, jak autem wczoraj wyprowadzonym z salonu – dlatego właściciel samochodu wartego 500 zł będzie płacił coraz więcej za OC, tak samo jak nabywca pojazdu za 500 000 zł. I nie pomogą politycy domagający się ograniczenia stawek za OC: polisa może kosztować nawet złotówkę, ale wówczas najwyższe odszkodowanie wyniesie 100 zł.

Reasumując, kierowcy zostaną opodatkowani kosztem nowego czynnika chłodniczego m.in. za pośrednictwem zakładów ubezpieczeniowych. Naprawy związane z napełnieniem klimy opłacane z kieszeni właścicieli aut w polskich warunkach raczej będą odbywać się przy użyciu czynnika starego typu. Mechanicy wiedzą bowiem bardzo dobrze, jak nową instalację dostosować do starego czynnika.

Naszym zdaniem

Fachowcy od klimatyzacji dobrze wiedzą, który zaworek należy wymienić, żeby układ dostosowany do czynnika nowego typu bezpiecznie nabić starym poczciwym czynnikiem R134a.