Z tego co mi wiadomo, dyrektywa unijna (GVO) zezwala na serwisowanie aut poza siecią ASO bez konsekwencji utraty gwarancji. Dzwoniąc na infolinię importera, nie otrzymałem jednoznacznej odpowiedzi. Wciąż nie wiem, czy ryzykuję utratę gwarancji.Stały czytelnikOdpowiedź Polskiego Związku Przemysłu MotoryzacyjnegoNaprawy gwarancyjne oraz inicjowane przez producenta wszelkiego rodzaju akcje serwisowe muszą być wykonywane przy użyciu części i technologii producenta pojazdu. Wizyta w autoryzowanej stacji obsługi jest w tym przypadku nieodzowna. Z jednej strony klienci chcą oszczędzać na serwisowaniu samochodów, omijając sieć dilerską, z drugiej, gdy pojawia się problem, pomocy żądają od gwaranta. W celu zachowania prawa do gwarancji odpowiednie części czy płyny wymienione podczas przeglądu muszą być częściami producenta auta lub tzw. oryginalnymi w rozumieniu GVO. Przepisy GVO zezwalają na serwisowanie samochodów poza ASO, ale musimy wiedzieć, że za błędy serwisu bez autoryzacji odpowiedzialność ponosi użytkownik pojazdu.Jakub FaryśOd redakcjiObowiązujące od 2002 r. przepisy GVO miały w przekonaniu Komisji Europejskiej zliberalizować rynek motoryzacyjny. W myśl przepisów dilerzy mogą sprzedawać samochody kilku marek, a klienci mogą korzystać z usług serwisów niebędących w autoryzowanej sieci producentów aut. To jednak teoria. Bardzo często producenci nie tolerują nielojalnych klientów i straszą ich zerwaniem umowy gwarancyjnej.Kolizja ze zwierzyną leśnąWracając do domu mazurskimi drogami, miałem kolizję z dzikiem. Czy mam naprawiać auto ze swojej polisy AC?Krzysztof BurmartOdpowiedź redakcjiNależy ustalić, czy zwierzę powodujące kolizję z pojazdem jest zwierzyną łowną. Roszczenia kierujemy na podstawie Ustawy z dnia 13 października 1995 roku Prawo łowieckie (Dz. U. z 2002 r., nr 42, poz. 372 z późn. zm). W ramach gospodarki łowieckiej dzierżawcy lub zarządcy obwodów łowieckich są zobowiązani chronić zwierzynę przed zagrożeniem ruchem samochodów na drogach krajowych i wojewódzkich. Gdy dojdzie do szkody z udziałem zwierzyny żyjącej w stanie wolnym, za zdarzenie może ponosić odpowiedzialność odpowiedni obwód łowiecki. Odszkodowania nie otrzymamy, gdy przed miejscem kolizji stał znak ostrzegawczy "Zwierzęta dzikie".Niepożądane pranie VectryMoja uszkodzona Vectra została przetransportowana do warszawskiego dilera Opla Auto Żoliborz. Vectra została na parkingu zewnętrznym (pod gołym niebem) w celu wyceny uszkodzeń przez rzeczoznawcę. Poprosiłem pracownika, by wnętrze auta zabezpieczono przed deszczem - pojazd ma jasną tapicerkę. Niestety, zlekceważył moją prośbę. Zastałem ociekające wodą wnętrze auta. Dyrektor firmy Auto Żoliborz nie wierzy w moją historię o zalaniu. Stwierdził też, że jeśli nawet Vectra była zalana, to nie odbije się to ujemnie na elektronice samochodu. Paweł GliwaOdpowiedź OplaFaktycznie, zaniedbaliśmy zabezpieczenie auta przed działaniem czynników atmosferycznych. Nie jest prawdą, że negowaliśmy fakt zamoczenia wnętrza auta, czy twierdziliśmy, że elektronika nie jest wrażliwa na działanie wody. Deklarujemy, że doprowadzimy Vectrę do stanu sprzed wypadku, zarówno pod względem technicznym, jak i estetycznym. Skutki zamoczenia usuniemy na koszt naszej firmy.Radosław MacekZapłacił OC w dwóch firmachPrzez niekompetencję agenta ubezpieczeniowego firmy MTU zostałem wmanewrowany w dwa ubezpieczenia OC. Agentka MTU twierdziła, że gdy podpiszę nową polisę z MTU i zawiozę wypowiedzenie dotychczasowego ubezpieczenia do PZU, to stara umowa rozwiąże się automatycznie. Niestety, tak się nie stało, bo się okazało, że musiałbym złożyć wypowiedzenie na jeden dzień przed upływem jego ważności. Tak niestety nie postąpiłem. Opłaciłem więc także składkę w PZU i postanowiłem zrezygnować z polisy w MTU. W tym celu wysłałem do sopockiej firmy ksero polisy zawartej w PZU i do dzisiaj nie otrzymałem odpowiedzi.Piotr SawickiOdpowiedź MTUPolisa została rozwiązana 19 czerwca 2007 roku na podstawie przesłanego przez Klienta potwierdzenia zawarcia ubezpieczenia w innej firmie. 29 czerwca tego roku zostało wysłane do Klienta pismo informujące o rozwiązaniu polisy. Zwrot składki wysłaliśmy przekazem pocztowym. Klient już dawno powinien otrzymać ten przekaz.Joanna KitowskaOd redakcjiKontaktowaliśmy się z Czytelnikiem po naszej interwencji. Pieniądze w końcu wpłynęły na jego konto. Tak więc temat został zamknięty. Nasz Czytelnik przyznał, że po części jego nieznajomość przepisów (termin wypowiedzenia OC) wpędziła go w kłopoty i przez chwilę miał auto ubezpieczone w 2 firmach.