• By oświetlenie rowerowe było dobrze widoczne w dzień, powinno migać, najlepiej w nieregularnym trybie
  • Od ilości emitowanego światła ważniejsza jest optyka: rowerowe światło dzienne nie może być rozproszone – im bardziej skupiona wiązka, tym lepiej
  • Na noc lepsze są lampki o szerokim kącie świecenia, większej powierzchni i dające mniej ostre światło

Jeśli kierowca wjechał w grupę rowerzystów, zjeżdżając ze swojego pasa ruchu z powodu zapatrzenia w telefon, dobra widoczność rowerzystów w niczym nie pomoże. Ale jest sporo wypadków wynikających z faktu, iż kierowcy zauważają jednoślady zbyt późno albo wcale. „Pomaga” w tym powszechne dzienne oświetlenie samochodów i motocykli, które sprawia, że łatwiej przeoczyć nieoświetlone obiekty – w tym rowery. Jeszcze kilka lat temu nie było dobrego rozwiązania takich problemów, ale teraz odpowiednich do użycia w dzień lampek rowerowych, a nawet zaprojektowanych z myślą o użyciu w dzień, jest coraz więcej.

Są maleńkie, bardzo lekkie i naprawdę „dają po oczach”. I choć tak naprawdę każdą lampkę rowerową można włączyć w dzień i każdą można włączyć w nocy, to niektóre szczególnie dobrze sprawdzają się w dzień (tzn. są widoczne z daleka, niektóre „maleństwa” można dostrzec z 2 km!), ale średnio w nocy; i odwrotnie – lampki oświetlające dobrze leśną ścieżkę czy chodnik w nocy z reguły nie tylko są większe i cięższe (a więc na co dzień nieporęczne), lecz także niekoniecznie dają światło widoczne z daleka za dnia. O przeznaczeniu lampki decyduje nie tylko ilość wytwarzanego światła, lecz także rodzaj użytych modułów LED oraz konstrukcja optyki.

Pojedyncza dioda o wysokiej mocy i soczewka – taki układ daje najostrzejsze, oślepiające światło. Lampka wyposażona w kilka lub kilkanaście modułów SMD (w tle) to urządzenie uniwersalne – mniej widoczne w dzień, ale potencjalnie lepsze na noc. Nie bez znaczenia jest także całkowita emisja światła.  Foto: Maciej Brzeziński / Auto Świat
Pojedyncza dioda o wysokiej mocy i soczewka – taki układ daje najostrzejsze, oślepiające światło. Lampka wyposażona w kilka lub kilkanaście modułów SMD (w tle) to urządzenie uniwersalne – mniej widoczne w dzień, ale potencjalnie lepsze na noc. Nie bez znaczenia jest także całkowita emisja światła.

Dobre lamki rowerowe na noc, jakie powinny być?

Jeśli chodzi o oświetlenie przednie, to umownie mona je podzielić na sygnalizacyjne (tu jestem!) oraz oświetlające drogę (widzę, gdzie jadę). Gdy jedziemy rowerem przez centrum oświetlonego miasta, ważne jest, by być widocznym – i tak jak piesi chodzą bez latarek, tak rowerzyści nie muszą mieć mocnych lamp oświetlających drogę. Ale powinni mieć światła widoczne z daleka, pod różnymi kątami, nie oślepiające nadmiernie pieszych i kierowców (choć ta druga kwestia dla wielu rowerzystów jest bez znaczenia i cóż... można to zrozumieć). Jakie zatem działa optymalne oświetlenie sygnalizacyjne na noc?

  • tylna lampka emituje miękkie, dobrze widoczne, nieoślepiające światło
  • tylna lampka świeci „szeroko” w promieniu 180 stopni lub większym
  • tylna lampka ma, obok trybów migania, co najmniej jeden tryb świecenia światłem stałym (niezbędny m.in. na wypadek jazdy rowerzystów w grupie, migające lampki są skrajnie irytujące dla jadących z tyłu
  • w tylnej lampce mile widziany zintegrowany odblask, który wypełnia wymagania przepisów i pomaga w sytuacji wyczerpania baterii lub usterki
  • przednia lampka świeci szeroko ale w taki sposób, by nie oślepiać właściciela
  • tryb migający lampki przedniej jest dopuszczalny, jednak nie jest konieczny

Lampki rowerowe do jazdy dziennej – technika poszła do przodu!

Jeśli lampka ma być mała (rozmiar kieszonkowy lub jeszcze mniejszy) i lekka, to nie może emitować bardzo dużej ilości światła, gdyż drenowałaby zbyt szybko baterie, które z racji małych rozmiarów lampy mają ograniczoną pojemność. Jak zatem zapewnić widoczność na kilkaset metrów, kilometr, a nawet więcej?

To jedna z mocniejszych lampek tylnych – emituje strumień świetlny do 70 lumenów. W dzień najlepiej widoczna jest w trybie migającym, ale w nocy – z uwagi na komfort i bezpieczeństwo innych uczestników ruchu (oślepia!) należy ją przełączyć na jeden z trybów stałych – słabszy do jazdy w peletonie, mocniejszy do jazdy solo.  Foto: Maciej Brzeziński / Auto Świat
To jedna z mocniejszych lampek tylnych – emituje strumień świetlny do 70 lumenów. W dzień najlepiej widoczna jest w trybie migającym, ale w nocy – z uwagi na komfort i bezpieczeństwo innych uczestników ruchu (oślepia!) należy ją przełączyć na jeden z trybów stałych – słabszy do jazdy w peletonie, mocniejszy do jazdy solo.

Otóż różnice wynikają po pierwsze, z zastosowanych źródeł światła (różne typy modułów LED), po drugie, z optyki, a po trzecie – z elektroniki. Idealna rowerowa lampka „nocna” może być wyposażona w LED-y typu COB (Chip on Board), które przypominają np. żółtą, dużą świecącą rozproszonym światłem powierzchnię. Tak naprawdę taka świecąca płytka ma na sobie dziesiątki albo setki świecących półprzewodników działających razem. Lampka z takim źródłem światła świeci światłem o wysokiej rozdzielczości dowolnie szeroko w zależności od fantazji producenta (płytka nie musi być płaska, może być wygięta), a jednocześnie strumień świetlny (całkowita emisja światła) takiej lampki w przeliczeniu na pobieraną energię jest bardzo wysoki. Ale zasięg takiej lampki nie może być szczególnie duży, zwłaszcza w dzień.

To zdjęcie dość dobrze oddaje różnice w widoczności w dzień lampek z pojedynczym LED-em o wysokiej mocy (ostrzejsze, lepiej widoczne światło – tu lampka Bontrager Ion 200 rt) a lampką z większą liczbą modułów SMD (tu: Knog Blinder MOB). Ta druga też jest widoczna, ale emituje łagodniejsze, bardziej rozproszone światło, mniej widoczne zwłaszcza przy słonecznej pogodzie. Tę słabość neutralizuje tryb szybkiego migania, który zwraca uwagę kierowców Foto: Maciej Brzeziński / Auto Świat
To zdjęcie dość dobrze oddaje różnice w widoczności w dzień lampek z pojedynczym LED-em o wysokiej mocy (ostrzejsze, lepiej widoczne światło – tu lampka Bontrager Ion 200 rt) a lampką z większą liczbą modułów SMD (tu: Knog Blinder MOB). Ta druga też jest widoczna, ale emituje łagodniejsze, bardziej rozproszone światło, mniej widoczne zwłaszcza przy słonecznej pogodzie. Tę słabość neutralizuje tryb szybkiego migania, który zwraca uwagę kierowców

W dzień lepiej sprawdzają się lampki z diodami SMD (Surface Mounted Device) albo wyposażone w pojedyncze LED-y wysokiej mocy. Takie moduły są większe i na jednej niewielkiej lampce może ich zmieścić się kilka lub kilkanaście, ewentualnie zamiast kilku modułów SMD świeci jeden (lub np. dwa) High-Power LED. Niektórzy producenci, np. Knog, oferują ten sam model rowerowej lampki sygnalizacyjnej z tą samą obudową, tą samą baterią i o tej samej lub podobnej wydajności świetlnej, ale z różną liczbą modułów świecących. Im jest ich mniej, tym (z reguły) węższa jest emitowana wiązka światła, najwęższą (i o największym zasięgu) emituje zwykle lampka z jednym dużym LED-em umieszczonym pod soczewką. Światło takiej lampki może być za dnia niemal niewidoczne z boku, ale za to z przodu... Na wąskich i „oblężonych” drogach rowerowych, którymi z dużą prędkością przemykają ludzie jadący do pracy, a jednocześnie realizujący trening, widać często zbliżających się szybko rowerzystów już z kilkuset metrów. No cóż... ich widać, bo mają właśnie takie światełka. Dobrze by było, aby widać było i nas.

Zresztą podobnie działają mocne i dobrze widoczne w dzień lampki tylne – mają jeden albo kilka świecących modułów i co najmniej jeden z nich świeci silną i bardzo skupioną wiązką światła widoczną na jezdni przez zbliżających się kierowców samochodów nawet z kilometra. Jednak moc i optyka to nie wszystkie powody tego, że to światło jest aż tak widoczne...

Lampki Knog Blinder Mini w różnych wersjach: najwęziej świeci lampka z jedną większą diodą, a najszerzej – ta wyposażona w LED typu COB (po lewej) Foto: Knog
Lampki Knog Blinder Mini w różnych wersjach: najwęziej świeci lampka z jedną większą diodą, a najszerzej – ta wyposażona w LED typu COB (po lewej)

Lampki rowerowe do jazdy w dzień: lepsze światło stałe czy migające?

O ile w nocy zbyt silne migające światło może być dla innych uczestników ruchu irytujące, a nawet niebezpieczne (np. w Niemczech nie wolno go używać) to w dzień... zdecydowanie tak – migające! Przy czym niektórzy producenci oświetlenia rowerowego badają nawet wpływ różnych trybów migania świateł rowerowych na percepcję kierowców i w efekcie powstają lampki (np. Bontrager Ion 200 rt), które migają niejednostajnie – lampka nie tylko miga w zmiennym rytmie, lecz także co chwila wysyła szczególnie intensywny błysk. Lampki działające w takim trybie świecenia są, po pierwsze, lepiej widoczne z daleka pomimo stosunkowo niewielkiej emisji światła, a po drugie – energooszczędne. To ważne, bo akumulator, który ładuje się z portu USB w ciągu czterech-pięciu godzin, wystarcza zaledwie na 90-100 minut świecenia światłem stałym w najsilniejszym z trybów, ale już nawet na kilkanaście-kilkadziesiąt godzin pracy w trybie migania. W przypadku niektórych lamp (np. wspomniany Bontrager) o intensywności świecenia decyduje wbudowany w lamkę sensor światła dostosowujący jej pracę do warunków oświetleniowych. Ogólnie rzecz biorąc, „stroboskop” w dzień jest lepiej widoczny niż nawet o wiele silniejsze i o większej powierzchni światło stałe.

Lampki rowerowe: co mówią przepisy?

Jeśli chodzi o polskie przepisy dotyczące oświetlenia rowerowego, to po pierwsze, każda, jakakolwiek lampka jest dobra, a po drugie, każdy może sobie świecić, jak chce – czy to światłem migającym czy stałym. W dzień, przy dobrej widoczności, rowery mogą w ogóle jeździć bez oświetlenia.

Światła w rowerze są obowiązkowe w nocy, podczas jazdy w tunelu i w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza.

Lampki rowerowe: jak mogą być zasilane?

Wbudowany akumulator litowo-polimerowy i ładowanie z dowolnego gniazda USB – to obecnie obowiązujący trend w hi-endowym oświetleniu rowerowym Foto: Maciej Brzeziński / Auto Świat
Wbudowany akumulator litowo-polimerowy i ładowanie z dowolnego gniazda USB – to obecnie obowiązujący trend w hi-endowym oświetleniu rowerowym
  • Najnowocześniejszą obecnie opcją jest wbudowany akumulator litowo-polimerowy, który jest mały, lekki i dobrze znosi wielokrotne ładowanie. Jedyną wadą takiego akumulatora jest to, że nie po wyczerpaniu nie można go szybko podmienić jak baterii, trzeba go naładować. No i cena: tego typu lamki, ładowane zwykle z gniazda USB, „zaczynają się” od kilkudziesięciu zł.
  • Akumulator zewnętrzny (stosowane w mocnych lampach oświetlających drogę, nie w dziennych) – zawiesza się go np. na ramie roweru.
  • Bateria AA lub AAA – takie lampki są o wiele tańsze niż akumulatorowe i zwłaszcza w lampkach tylnych o mniejszym zużyciu energii takie baterie dobrze się sprawdzają,
  • Baterie mniej typowe, np. typ N – ma to ograniczony sens, baterie te są drogie i nie są sprzedawane „na każdym rogu”
  • Baterie „guzikowe” np. typu CR2023. To ciekawa opcja dla osób, które bardzo rzadko korzystają z oświetlenia rowerowego. Lampki zasilane takimi bateriami są malutkie, baterie nie są wcale drogie, ale ich wadą jest to, że wystarczają na bardzo krótko; lampka zasilana takimi bateriami ma też bardzo mały strumień świetlny.

Lampki rowerowe do jazdy w dzień: czy nadają się także na noc?

Pojawia się pytanie: czy jeśli zainwestujemy w dobre oświetlenie sygnalizacyjne (pozycyjne) do roweru z założeniem, że będziemy dobrze widoczni w dzień na jezdni czy na drodze dla rowerów, to czy ono sprawdzi się także w nocy? No cóż, wadą wielu, a nawet większości takich świateł jest to, że nie będziemy idealnie widoczni z boku (choć w przypadku mocniejszych modeli sama „siła” światła najczęściej „robi robotę”, nasze tylne koło jest całe w czerwonej łunie – i to widać. Mocnych migających świateł trzeba jednak używać z rozsądkiem i w mieście można trochę odpuścić, wybierając łagodniejszy tryb migania albo światło stałe. Niektóre lampki tylne emitując strumień świetlny na poziomie np. 70 lm i więcej w trybie migania po prostu ekstremalnie irytują i oślepiają – naprawdę – jadąc samochodem, można do takiego rowerzysty zbliżyć się tylko z zamkniętymi oczami! To samo dotyczy przednich lamp migających, przy których kupnie należy zwrócić uwagę na jeszcze jeden drobiazg: czy ich konstrukcja zabezpiecza samego rowerzystę przed oślepianiem?

A np. niemieccy producenci oświetlenia rowerowego (np. Busch&Muller) produkują lampki, w tym zasilane dynamem wewnątrzpiastowym, które świecą tylko światłem stałym, ale np. potrafią przełączać się same z trybu dziennego (oślepianie z premedytacją) na dobre oświetlanie drogi nocą. Zaś rowerzysta... sam ma do wyboru tylko dwie opcje: włącz i wyłącz.

Dla tych, co nie mogą się zdecydować, czy bardziej potrzebują pozycyjnych świateł rowerowych na dzień czy na noc, są wersje pośrednie – dające średnio skupiony strumień światła, jakąś namiastkę widoczności z boku, a jednocześnie, przynajmniej w jednym z trybów pracy, „dają po oczach”.

 Foto: Auto Świat