Czy ogłoszenie jest jeszcze aktualne? Jaka jest wyjściowa cena za auto? – pyta oszust. E-mail napisany jest w miarę poprawnie po angielsku albo po polsku przy użyciu elektronicznego tłumacza – czyli z grubsza da się zrozumieć, o co chodzi.

To reakcja na ogłoszenie zamieszczone przez prywatną osobę na Otomoto.pl. Trafiło na lekarza znającego języki, a więc odpowiedział szybko, nie zauważając nawet, że potencjalny nabywca pyta o cenę wyjściową, choć została ona zamieszczona w ogłoszeniu .A zatem: cena wynosi 15,5 tys. zł, ogłoszenie jest aktualne.

Zapłać firmie przewozowej

Odpowiedź przyszła wkrótce z adresu wilson.grey958@gmail.com i była obiecująca: „Oglądałem Twój samochód już kilka razy i po rozejrzeniu się jestem usatysfakcjonowany jego świetnym stanem – ale jaka jest ostateczna cena? Uwielbiam robić interesy i w tej chwili chciałbym go mieć najszybciej jak to możliwe.

Zapłaciłbym Ci przez PayPal – uważam, że to najszybszy i bezpieczny sposób, aby zapłacić kartą kredytową. Powiedz, ile za niego chcesz. W tym czasie przygotuję się do transportu auta do mojego domu w Londynie. Możesz przesłać mi aktualne zdjęcia auta? I znowu odpowiedź sprzedawcy, który już wyczuł próbę oszustwa: Zdjęcia są aktualne, u nas pada deszcz i nie zrobię nowych. Cena jest ostateczna, bo auto jest w idealnym stanie, po przeglądzie. Jak chcesz je odebrać? W tym momencie kontakt się urywa, adres mejlowy nie odpowiada, ale po dwóch dniach sytuacja się powtarza, choć adres, z którego przychodzą wiadomości, jest inny.

Jeśli oszustowi nie zamkną konta przez kilka dni, za pośrednictwem PayPal (jeśli polski kontrahent zgodzi się założyć konto lub je ma) bądź Western Union dostaniemy pieniądze, albo przynajmniej potwierdzenie, że pieniądze na nasze konto wpłynęły, i obietnicę, że będzie można je pobrać po sfinalizowaniu transakcji.

Tymczasem okazuje się, że zamiast uzgodnionych 4 tys. euro na konto wpłynęło 4,8 tys. euro, czyli za dużo

Zagraniczny kontrahent informuje, że przysłana kwota obejmuje i cenę auta, i koszt przesyłki. Nabywca bardzo prosi, aby w jego imieniu opłacić koszt transportu organizowanego przez firmę spedycyjną. Firma ta zaczyna przesyłać nam idealnie „zrobione” formularze, informuje nas o niezbędnych czynnościach krok po kroku, podaje nr konta do wpłaty 800 euro – potem po samochód ma się zgłosić kurier z lawetą.

Płacimy 800 euro, mając nadzieję na szybkie odebranie całej wpłaconej nam na konto kwoty – a gdy zgłaszamy się po gotówkę, okazuje się, że przelew został cofnięty albo potwierdzenie wpłaty zostało sfałszowane! Po samochód nikt nie przyjeżdża, ale 800 euro przepadło! Policja rozwiewa nasze złudzenia: ściganie przestępstw polegających na wyłudzaniu pieniędzy wysyłanych za granicę w jakiejkolwiek formie jest utrudnione i długotrwałe; zwraca też uwagę na to, że przestępcy używają programów maskujących adres IP komputera, z którego wysyłano mejle. Z polskiego na nasze: prawdopodobnie nigdy nie odzyskasz swoich pieniędzy!

RADA: nie ma przeciwwskazań, aby sprzedać auto cudzoziemcowi, ale: niech zapłaci przy odbiorze auta, a więc z ręki do ręki, albo robi przedpłatę przelewem na nasze konto osobiste, z którego bez naszej wiedzy nie da się cofnąć pieniędzy. Potem – zgodnie z ustaleniami – można auto wysłać zgodnie z życzeniem nabywcy.

Żadne przekazy przez Western Union czy PayPal bądź egzotyczne formy płatności nie powinny wchodzić w rachubę!

Jeśli kupujesz auto i znalazłeś superokazję (ale pojazdu nie można obejrzeć, bo dopiero ma przyjechać do Polski), zachowaj szczególną ostrożność! Typową formą oszustwa jest wyłudzanie zaliczki przez posługujących się tłumaczem internetowym przestępców, opisujących historię osoby, która pracowała w Polsce, tu kupiła nowy samochód, wyjechała nim do Anglii i teraz chce się go pozbyć, bo nie odpowiada jej kierownica po lewej stronie.

Po auto nie można pojechać osobiście, ale sprzedawca chętnie zorganizuje przesyłkę. 30 proc. trzeba wpłacić teraz, resztę przy odbiorze auta. Ponieważ historyjka dotyczy drogich, prawie nowych samochodów, można sporo stracić. Co ciekawe, aby wpłacić pieniądze, dostajemy numer konta osoby mającej imię i nazwisko, nazwę banku (np. Barclays), adres.

RADA: ponieważ podobnie działają polscy oszuści rzekomo sprowadzający samochody z zagranicy (np. twierdzą, że mają dostęp do świetnych okazji, lub trzeba się spieszyć z rezerwacją aut, bo zanim przyjadą do Polski, już zostaną sprzedane), dlatego jeśli nie widzisz samochodu i sprzedawcy razem w jednym miejscu – nie kupuj! W najlepszym wypadku stan pojazdu będzie nie do końca taki, jaki miał być.

Części miały być jak nowe

Charakterystyczna dla branży samochodowej jest duża liczba ogłoszeń na portalach aukcyjnych (np. Allegro.pl) dotyczących używanych części zamiennych, które opisane są jako idealne, a w praktyce ich stan daleko odbiega od ideału. Choć warto oglądać komentarze wystawione sprzedawcy, jednak nie zawsze do końca odzwierciedlają one jego uczciwość. Rzecz w tym, że wielu kontrahentów, którzy stracili kilkanaście czy kilkadziesiąt zł, nie decyduje się nawet na wystawienie negatywnego komentarza (jeśli serwis ogłoszeniowy daje taką możliwość), obawiając się, że nieuczciwy sprzedawca zemści się, również im psując dobrą opinię. Niemniej w takim wypadku nie jesteśmy skazani na stratę.

Po pierwsze, wadliwy towar możemy odesłać przesyłką ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru, nie wdając się w dyskusję ze sprzedawcą. Jeśli natychmiast po jej odbiorze nie zwróci pieniędzy, mamy do dyspozycji kilka opcji: wizytę na policji z doniesieniem o popełnieniu przestępstwa lub wykroczenia (w zależności od tego, czy towar kosztuje do 250 zł lub powyżej tej kwoty). Możemy też wysłać sprzedawcy list polecony (za zwrotnym potwierdzeniem odbioru), w którym grzecznie i stanowczo żądamy zwrotu pieniędzy, zastrzegając, że w razie odmowy skierujemy sprawę do sądu.

Ważne: pomimo generalnej zasady, że pozwy składa się w miejscu zamieszkania pozwanego – co w przypadku przedmiotu niewielkiej wartości właściwie wyklucza opłacalność ścigania osoby mieszkającej kilkaset km od nas – mamy prawo skorzystać z e-sądu (www.e-sad.gov.pl – na tej stronie znajdziemy też wszystkie niezbędne instrukcje).

Za opłatą 30 zł możemy złożyć pozew w postępowaniu upominawczym za pośrednictwem internetu, natomiast nakaz zapłaty, jaki otrzyma nasz kontrahent, będzie jak najbardziej namacalny – przyjdzie pocztą. W e-sądzie nie ma rozpraw, przesłuchań itp., nakaz zapłaty wystawiany jest niemal automatycznie. W większości przypadków to wystarczy, aby uzyskać zwrot pieniędzy. Tylko najbardziej „twardzi” kontrahenci są gotowi pisać odwołania, które utrudnią nam uzyskanie zwrotu pieniędzy. W przypadku Allegro.pl działa też program ochrony kupującego – w zależności od sytuacji wystarczy mieć potwierdzenie zgłoszenia przestępstwa, aby odzyskać połowę lub całość zapłaconych pieniędzy od operatora serwisu.

RADA: W przypadku używanych części zamiennych optymalnym sposobem uniknięcia wpadki jest ich odbiór osobisty – a więc kupujemy od osoby, do której jesteśmy w stanie dojechać. To pozwoli uniknąć konfliktów na temat „idealnego” wyglądu lub stanu sprzedawanej rzeczy.

Najbardziej jednak powszechnym oszustwem, na jakie natrafił prawie każdy szukający używanego auta, jest podkolorowanie rzeczywistości. Jedziesz obejrzeć samochód w idealnym stanie, bezwypadkowy, serwisowany, a na miejscu okazuje się, że nie tylko nie jest idealny – nie jest nawet ładny! Sprzedawcy coraz częściej podkręcają nawet kolor aut na zdjęciach, maskują braki. Pół biedy, jeśli mamy niedaleko.

Jeśli jednak upewniamy się przez telefon, że samochód jest w porządku, jedziemy 300 km i okazuje się, że zapewnienia sprzedawcy zdecydowanie rozmijają się z prawdą, to padliśmy ofiarą oszustwa, z powodu którego straciliśmy pieniądze. Teoretycznie od zawodowego handlarza można by domagać się zwrotu poniesionych kosztów, w praktyce będzie to czasochłonne i mało opłacalne.

RADA: zanim pojedziecie oglądać samochód, uprzedźcie sprzedawcę, że jedziecie z daleka i jeśli kłamie, będziecie domagać się od niego na miejscu zwrotu pieniędzy za paliwo. Uprzedźcie, że przyjedziecie z bratem, wujkiem itp. To zwykle wystarcza, aby sprzedawca wycofał się z niektórych zapewnień o idealnym stanie auta, jeśli są niezgodne z prawdą. A najlepiej jest szukać auta nie dalej niż w promieniu kilkudziesięciu km od domu.

Jak odzyskać pieniądze za kiepski towar?

Kupiliście używane części zamienne, które okazały się wadliwe, a sprzedawca unika kontaktu? Stanowczo domagajcie się zwrotu pieniędzy!

  1. Natychmiast, gdy zorientujecie się,że towar ma braki, odeślijcie go.Wyślijcie wezwanie do zwrotu pieniędzy listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru, uprzedźcie o odpowiedzialności karnej i złożeniu pozwu do sądu (to dwie niezależne czynności, do jakich macie prawo – wizyta na policji grozi sprzedawcy odpowiedzialnością karną, pozew doprowadzi do uzyskania sądowego nakazu zapłaty).W razie braku pozytywnego odzewu nie wahajcie się złożyć doniesienia na komisariacie policji lub w prokuraturze rejonowej. Od tego momentu oszust będzie ścigany na koszt państwa. Prawdopodobnie sam zwróci wtedy pieniądze, byle uniknąć kary.Skorzystajcie z usług e-sądu – kontaktujemy się z nim wirtualnie, nie ma żadnych rozpraw. Postępujemy zgodnie z instrukcją na stronie www.e-sad.gov.pl, natomiast nieuczciwy sprzedawca dostaje do domu sądowy nakaz zapłaty. Jeśli korzystaliście z Allegro.pl, upomnijcie się o zwrot pieniędzy od operatora serwisu – umożliwia to program ochrony kupujących.

Auto z Grecji. Ale skąd polskie napisy na zdjęciach?

Nasz czytelnik szukał auta do sprowadzenia z Niemiec, odwiedzając serwis mobile.de. Skupiał się na ogłoszeniach osób prywatnych, aż natrafił na ciekawą ofertę. Brakowało adresu i numeru telefonu, ale był adres e-mail. Napisał więc do sprzedawcy i szybko otrzymał odpowiedź. Sprzedawcą miał być rzekomo Grek, który pracował w Niemczech, ale jego firma zbankrutowała. Samochód podobno był właśnie w Grecji.

Nie trzeba było jednak jechać po auto do tego dalekiego kraju – miała go przetransportować firma przewozowa z Aten. Czytelnik może i połknąłby haczyk, gdyby nie to, że zaczął podejrzliwie oglądać zdjęcia w ogłoszeniu. Na jednym z nich zobaczył polski napis „tłumiki”, na innym polską nazwę hotelu.