Nowoczesne diesle świetnie prezentują się na… papierze: fantastyczne osiągi idą w parze z rewelacyjnie niskim spalaniem. Jednak na całość kosztów eksploatacji składają się także wydatki na naprawy, a te w przypadku nowoczesnych jednostek napędowych potrafią być naprawdę wysokie, co oczywiście może przekreślić sens oszczędności poczynionych na stacji benzynowej. Nawet pojedyncza naprawa może kosztować 3000-5000 zł, co stanowi z kolei nawet połowę ceny zakupu!

Niestety, w przypadku starych diesli również trzeba mieć się na baczności – zazwyczaj takie wersje wybierają osoby, które sporo jeżdżą, a to może oznaczać monstrualne przebiegi. Choćby konstrukcja była nie wiadomo jak trwała, w starciu z przebiegami dochodzącymi do miliona kilometrów nie ma szans, a to prowadzi do wzrostu kosztów.

Najmniejsze jednostki warto kupować tylko w niedużych samochodach i do delikatnej jazdy

Gdy zastanawiacie się nad wyborem najlepszego silnika, pamiętajcie o kilku ważnych kwestiach. Małe motory są oszczędne tylko wtedy, gdy jeździ się delikatnie. Chęć popędzenia koni mechanicznych skutkuje wyraźnym wzrostem spalania i obniżeniem trwałości. Lepiej zdecydować się na większy wariant i pogodzić się z podwyższonym, np. o litr, spalaniem. W zamian jazda będzie spokojna i długotrwała.

Wybierając konkretny model oraz wersję silnika, warto też mieć na uwadze, że kilka popularnych jednostek dominuje na rynku. Liderem jest koncern VW – silniki 1.9 TDI spotkacie nie tylko w autach VW, lecz także w przeróżnych Seatach, Audi i Skodach (a nawet w Fordzie Galaxy).

Praktycznie bez względu na zastosowanie wszystkie auta mają te same wady i zalety, co sprawia, że silnik 1.9 można polecić (o ile cały samochód jest w akceptowalnym stanie) z czystym sumieniem. Powszechne są również jednostki francuskie – 1.5 dCi występuje m.in. w Dacii i Nissanie. Wszędzie też straszy obracającymi się panewkami. Z kolei motory HDi pracują nie tylko w modelach koncernu PSA, lecz także w Suzuki, Fordach oraz Volvo.

Nowoczesne diesle z niemałym przebiegiem to loteria: można sporo zyskać, ale też dużo wydać

Takich przykładów jest zresztą dość dużo, za co odpowiada globalizacja produkcji, która na dużą skalę rozpoczęła się w latach 90. XX w. Nie polecamy zakupu dużych aut czy terenówek za najniższą przewidzianą kwotę, czyli blisko 10 000 zł.

Pamiętaj!

- Niskie spalanie to nie wszystko. Pomyśl o całkowitych kosztach eksploatacji (również wydatkach na naprawy). Nie ma sensu zakup auta z malutkim dieslem i potem jego agresywna eksploatacja.

- Nowoczesne silniki są naprawdę efektywne, ale wraz ze stopniem ich skomplikowania rośnie ryzyko kosztownych awarii.