Zaczniemy od małego uprzedzenia faktów. Chyba jednak możemy tak zrobić, bo ocena celująca i tylko jeden punkt karny to jak na razie najlepszy wynik Kii w historii prób na dystansie 100 tys. km.

No i cena: w 2010 r. za Vengę 1.4 CVVT w wersji M i z kilkoma ekstrasami zapłaciliśmy nieco ponad 50 000 zł. Nieźle, prawda? Początek testu nie wskazywał jednak na tak pozytywne zakończenie. Szybko wyszło na jaw, że 90-konny silnik jest mało dynamiczny, a podczas jazdy autostradowej wyraźnie brakuje szóstego biegu. Po 22 tys. km wnętrze zaczęło trzeszczeć. Słaba widoczność do tyłu i na skos do przodu to kolejna wada.

Kia Venga - Ten minivan ma duże wnętrze

Na szczęście to tylko jedna strona medalu, bo poza tym kabina Vengi ma mnóstwo zalet! Począwszy od zaskakująco dużej ilości miejsca, przez pomysłowo zaprojektowane schowki, na łatwej obsłudze kończąc. Spodobały nam się: dopracowany design kokpitu, łatwość wsiadania i dość pakowny bagażnik (poj. 314-1341 l).

Czyżby wszystko pięknie? Nie do końca. Rozważna i spokojna jazda oznaczała spalanie na poziomie 7 l/100 km, ale przy prędkościach powyżej 120 km/h benzyniak robił się nieprzyjemnie głośny i tak zachłanny na paliwo, że niektórzy testujący mieli ochotę sprawdzić, czy w baku przypadkiem nie ma gdzieś dziury.

Co gorsza, szybka jazda wiązała się z nerwowym zachowaniem układu jezdnego. Na długich, lecz łagodnych nierównościach poprzecznych Venga podskakiwała niczym piłeczka pingpongowa. Dynamiczni kierowcy narzekali też na: układ kierowniczy, zbyt miękkie sprzęgło i trudności z szybkim włączeniem trzeciego biegu – pod koniec testu pojawiło się delikatne zgrzytanie.

Kia venga - Nie wszystko jest idealne!

Kilka słów krytyki należy się za mało skuteczną klimatyzację. Schłodzenie tak obszernej kabiny wymaga chyba zastosowania nieco wydajniejszego układu. W naszej Vendze brakowało też podgrzewanych lusterek bocznych (dziś to standard w wersji M) oraz lepszej współpracy między radiem i telefonem (ile można czekać, aż urządzenia nawiążą połączenie?!).

Niektórzy narzekali na brak wskaźnika temperatury cieczy chłodzącej. Nasza rada: rozejrzyjcie się za Vengą wyposażoną w czujniki parkowania, bo kiepska widoczność utrudnia manewrowanie. I to tyle, jeśli chodzi o wady i niedociągnięcia. Przez cały okres trwania testu nie musieliśmy dolewać oleju silnikowego, 100 tys. km wytrzymały fabryczne tarcze (!) oraz klocki (!!) hamulcowe, a ASO odwiedzaliśmy jedynie przy okazji okresowych przeglądów.

Nic się nie psuło, więc pod koniec maratonu do Vengi przekonali się nawet najbardziej zagorzali przeciwnicy dalekowschodniej motoryzacji. Na zakończenie musimy też podkreślić doskonały wynik demontażu, a także poprawne zabezpieczenie antykorozyjne małej Vengi. Bo akurat z tym samochody Kii jeszcze do niedawna miały duży problem!

Kia Venga - dane techniczne

Sil­nik – typ/cy­lin­dry/zawory benz. R4/16
Po­jem­ność sko­ko­wa (cm3) 1396
Moc mak­s. (KM/obr./min) 90/6300
Mak­s. mo­m. ob­r. (Nm/obr./min) 137/4000
Pręd­kość mak­symalna (km/h) 168
Skrzy­nia bie­gów man. 5
Hamulce: przód/tył tw/t
Dł./szer./wys. (mm) 4068/1765/1600
Ogumienie 195/65 R 15
Masa własna/ładowność (kg) 1222/488
Bagażnik (l) 314/1341
Poj. zbiornika pa­li­wa (l) 48

Kia Venga pomiary testowe - osiągi

Stan licznika 1433 km 101 554 km
Przysp. (s) 0-50/0-100 km/h 3,9/13,0 3,9/12,8
Elastyczność (s) 80-120 (5b) km/h 18,9 18,4
Droga ham. ze 100 km/h (m) zimne/ciepłe 39,8/40,3 41,3/40,8
Poziom hałasu (dB) 50/100/130 km/h 58/66/70 60/67/72
Spalanie (l/100 km) średnie w teście 6,8 6,8

Kia Venga - nasza opinia

Taki samochód to marzenie wielu kierowców: jeździ, jeździ i wcale się nie psuje. Ale co miało się psuć, skoro Venga to dość proste konstrukcyjnie auto, a poza tym nasz egzemplarz nie należał do przesadnie bogato wyposażonych... Najlepsze wrażenie – poza trwałością – zrobiło na nas wnętrze: zaskakująco pojemne, oczywiście w stosunku do rozmiarów nadwozia.