Pierwszą z propozycji będzie Cadillac CT6. Mowa o limuzynie, która stanie do walki z BMW Serii 7, Mercedesem Klasy S i Audi A8. Sukces ma jej zapewnić m.in. stylizacja. Kwadratowe nadwozie odwołuje się do tradycji amerykańskiej marki, a jednocześnie posiada nowoczesne akcenty. Wystarczy wspomnieć m.in. o futurystycznych lampach przednich i tylnych.

Luksusowy sedan będzie napędzany tylko jednym motorem. Pod jego maskę ma trafiać 3-litrowa V6-ka. Czy silnik nie jest za mały? Jego pojemność to wyraz downsizingu. Za sprawą dwóch turbosprężarek jednostka rozwija aż 417 koni mechanicznych mocy. Moment obrotowy ma wartość 555 Nm. Cadillac CT6 powinien przyspieszać do pierwszej setki w 5,7 sekundy. Prędkość maksymalna została ograniczona do 240 km/h. Potężna limuzyna ma spalać w cyklu mieszanym 9,6 litra benzyny.

Drugim z modeli stanie się SUV o oznaczeniu XT5. Stylizacja auta uterenowionego opiera się o podobnie ukształtowane lampy przednie i grill jak w przypadku CT6 oraz kwadratową formę. Cadillac prezentuje się okazale, robi wrażenie i przywodzi na myśl amerykański klimat.

Do napędu Cadillaca XT5 ma służyć 3,6-litrowa V-szóstka o mocy 314 koni mechanicznych. Moment obrotowy o wartości 368 Nm trafia na koła za pośrednictwem 8-biegowej skrzyni automatycznej. SUV przyspiesza do pierwszej setki w 7,5 sekundy. Prędkość maksymalna wynosi 210 km/h.

Ceny Cadillaca CT6 będą się zawierać w przedziale od 73,5 do 94,5 tysiąca euro (od 324 do 417 tysięcy złotych). Za model XT5 trzeba będzie zapłacić minimum 48,8 tysiąca euro (215 tysięcy złotych).

Prawda jest taka, że pozycja Mercedesa, BMW, Audi czy nawet Lexusa jest na tyle ugruntowana na Starym Kontynencie, że prawdopodobnie Cadillac nie odbierze im dużej części klientów. Z drugiej strony fajnie, że poza produktami z mainstreamu kierowcy także będą mieli wybór. XT5 i CT6 pozwolą wyróżnić się w tłumie i staną się motoryzacyjnym odpowiednikiem czerwonych butów.