Jednak po kolei. Nowa Mazda 2 (w Japonii dalej nazywa się Demio) nie ma ze starym Demio nic wspólnego. Nie korzysta również z płyty podłogowej Fiesty jak niegdyś 121. Ojciec Ford podarował wprawdzie "japończykom" różne części z koncernowych magazynów, jednak autko samo w sobie jest całkowicie niezależną konstrukcją.Widać to na pierwszy rzut oka. "Maluch" wygląda bardzo sprytnie. Twarz z nowym pięciokątnym grillem, żywo spoglądającymi reflektorami i charakterystycznie wyprofilowaną pokrywą silnika prezentuje się wyzywajaco i wykazuje pokrewieństwo z wiekszą "6". Światła tylne przypominają starą Alfę 145. Pasują do autka i nie sprawiają wrażenia prostego naśladownictwa. Wsiądźmy do środka. Także tutaj wszystko zupełnie nowe. Precz z nudziarskim wzornictwem wcześniejszych "japończyków". Kokpit 2 "flirtuje" z wzornictwem nowoczesnej wieży stereo. Wyraźnie zaznaczone, czytelne okrągłe zegary, łatwo dostępne przełączniki, wszystko ładnie przybrane niebieskim tworzywem i polerowanym metalem. Aby zwiększyć przestrzeń w okolicy łokci, siedzenia zostały odsunięte od siebie o 30 mm bardziej niż w starym Demio. Do tego mnóstwo schowków i nowych pomysłów. Przykład: drugi schowek na rękawiczki jest łatwo wyjmowalnym pojemnikiem na papierki i inne śmieci. Sprytny pomysł, który powinien szczególnie ucieszyć rodziny wielodzietne. Całe wnętrze jest pogodnie urządzone, kolory i materiały mistrzowsko skomponowane, a jakość taka, jaką znamy z najlepszych "europejczyków". Zaskakująca jak na tę klasę jest ilość miejsca. Na 3,93-me-trowej długości czterem dorosłym osobom nie będzie brakować powietrza. Z tyłu mogą wygodnie podróżować nawet dość wysokie osoby. A dzięki szeroko otwieranym drzwiom wsiadanie i wysiadanie nie powinno stanowić problemu. Zawieszenie na poziomie prymusów w klasie. Mazda 2 jest zawieszona sprężyście, ale komfortowo. Karoseria sztywna, podczas szybkiej jazdy na zakrętach lub po pofałdowanej nawierzchni "japończyk" nie traci stabilności. Na nowo zestrojono McPhersony, a wielowahaczową oś tylną przekonstruowano. Skutek: szczególnie szybkie zmiany toru jazdy i naprzemienne zakręty "dwójka" pokonuje tak sprawnie jak żadne inne auto w tej klasie. Przy tym pozostaje prawie neutralna. Nie występuje w nim prawie wcale zjawisko nad- ani podsterowności. Zachowanie podczas jazdy przypomina trochę "tylnonapędowca". A do tego świetny układ kierowniczy. Bezpośredni, dający dobre wyczucie drogi. Nie potrzeba wiele siły, aby przeprowadzić Mazdę przez ostre zawijasy. Odczucie jest nawet lepsze niż w Hondzie Jazz, która dotychczas była dla nas wzorem precyzji układu kierowniczego i wyczucia jezdni. Zostały jeszcze silniki. Po ponad 15 latach Mazda skonstruowała zupełnie nową rodzinę silników o pojemnościach 1,3 i 1,5 litra. Szczególne wrażenie zrobił na mnie 1,6-litrowy "czterocyliondrowiec" o mocy 112 KM. 90 proc. maksymalnego momentu obrotowego o wartości 140 Nm leży pomiędzy 2000 a 4000 obrotów - w obszarze, którego używa się zazwyczaj podczas jazdy. Dobrze pasuje do niego nowa, pięciobiegowa skrzynia biegów z krótkimi, dokładnymi ścieżkami oraz czterobiegowy automat z funkcją Tipp. Podczas wiosennego debiutu w Europie Zachodniej obok "benzynowców" spodziewamy się wersji z nowym, 1,4-litrowym dieslem Forda z bezpośrednim wtryskiem typu Common Rail. "Na nowo zdefiniowaliśmy pojęcie małego samochodu" - głośno chwalili się bossowie na prezentacji "dwójki". No tak, to może trochę za mocno powiedziane. Jednak jedno jest pewne: dzięki Maździe 2 udało się Japończykom stworzyć świeże mini, z którym powinni się liczyć europejscy prominenci klasy małych aut. Zwłaszcza, jeśli auto będzie produkowane w Hiszpanii, co znacząco powinno wpłynąć na jego cenę. W naszym kraju przedstawicielstwo Mazdy zapowiada wprowadzenie auta do oferty w pierwszej połowie przyszłego roku.
Auto Świat
Czy zdobędzie pierwsze miejsce?
Czy zdobędzie pierwsze miejsce?
Auto Świat
Czy zdobędzie pierwsze miejsce?
Czy zdobędzie pierwsze miejsce?
Auto Świat
Czy zdobędzie pierwsze miejsce?
Czy zdobędzie pierwsze miejsce?