Wbrew pozorom miejscowość Morze nie leży nad morzem. Ta zamieszkała przez niespełna 200 osób wieś w powiecie hajnowskim (województwo podlaskie) do wybrzeża Bałtyku ma blisko pół tysiąca kilometrów. Tak czy inaczej, to właśnie w Morzu — a nie nad morzem — doszło do groźnej sytuacji.
Powiat hajnowski: dwaj pijani kierowcy w jednym samochodzie
Nie mogła jechać dalej. W miejscowości Morze drogę zagradzał jej stojący w poprzek samochód. Kobieta próbowała go wyminąć, ale kierowca raz gwałtownie ruszał do przodu, po czym zaraz równie raptownie cofał. Kobieta postanowiła zapytać, czy kierowca (i jego ewentualni pasażerowie) nie potrzebują pomocy. Okazało się, że wewnątrz stojącego w poprzek samochodu siedziało trzech mężczyzn. Nie wyglądali na trzeźwych.
Dziwne ruchy samochodu zaczął tłumaczyć mężczyzna siedzący na przednim fotelu pasażera. Wyjaśnił zaniepokojonej kobiecie, że jego kolega usiadł za kierownicę, bo uczy się prowadzić. Słysząc to, kobieta zadzwoniła pod numer alarmowy. I wtedy stało się coś dziwnego.
Kiedy kobieta zgłosiła całą sytuację dyspozytorowi, zauważyła, że kierowca i pasażer przedniego siedzenia zaczynają się zamieniać miejscami. Po zakończeniu tej operacji — która musiała być dość karkołomna — nowy kierowca ruszył i po prostu odjechał w kierunku wsi Zbucz. Po drodze prowadzący zjechał na pobocze. I to ani nie raz, ani nie dwa.
Tak kobieta opisała sytuację policjantom, którzy zatrzymali do kontroli kierowcę samochodu. Okazało się, że zgłaszająca miała rację, dzwoniąc pod numer alarmowy, ale pewnie się nie spodziewała, co jeszcze odkryją policjanci.
Co odkryli policjanci podczas kontroli kierowcy?
Policja
Policja - zdjęcie ilustracyjne
Okazało się, że 40-letni mężczyzna siedzący w momencie kontroli za kierownicą miał prawie półtora promila alkoholu we krwi. Podróżujący obok niego 41-latek był jeszcze bardziej pijany: alkomat pokazał blisko cztery promile. Zresztą nawet gdyby byli zupełnie trzeźwi, nie mieliby prawa prowadzić samochodu.
Po sprawdzeniu w bazie danych wyszło na jaw, że 40-letni mężczyzna — czyli ten, który podczas kontroli siedział za kierownicą — ma zatrzymane prawo jazdy. Z kolei 41-latek w ogóle nie posiada uprawnień do kierowania.
Jak podaje policja w komunikacie, "40-latek przyznał policjantom, że będąc w Morzu, pozwolił 41-letniemu koledze kierować autem. Miał on w ten sposób podszkolić swoje umiejętności. Teraz dalszym losem mężczyzn zajmie się sąd. Za kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości Kodeks Karny przewiduje do 3 lat pozbawienia wolności".