Logo

Kierowcy mają sposób na punkty z OPP. Nie wskazują sprawcy. MI chce za to nawet 7500 zł kary

Dodaj w Google
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
  • Ministerstwo Infrastruktury planuje wprowadzenie kar finansowych dla właścicieli pojazdów, którzy nie wskażą sprawcy wykroczeń związanych z odcinkowym pomiarem prędkości (OPP).
  • Kary mają wynosić od 1500 zł za przekroczenie do 30 km/h do 7500 zł za przekroczenie powyżej 70 km/h.
  • OPP mierzy średnią prędkość pojazdu na podstawie czasu przejazdu między dwiema bramkami, co różni się od klasycznego fotoradaru.
  • Mit o "legalnych" 10 km/h ponad limit jest nieprawdziwy; to nie jest dodatkowy limit, a jedynie margines błędu urządzenia.
  • W ciągu pierwszej połowy 2026 roku, najwięcej przekroczeń prędkości zarejestrowano na odcinku S2 Warszawa - Zagórze.
Odcinkowy pomiar prędkości (OPP) to coraz częstszy widok na polskich drogach. W przeciwieństwie do klasycznego fotoradaru, który rejestruje prędkość w jednym punkcie, OPP mierzy czas przejazdu pomiędzy dwiema bramkami, a następnie oblicza średnią prędkość pojazdu na całym kontrolowanym odcinku. Zdjęcie wykonane przez system zawiera kluczowe dane: miejsce, datę, godzinę pomiaru, długość odcinka oraz obowiązujące ograniczenie prędkości. OPP rozpoznaje także pas ruchu, którym poruszał się pojazd.
Warto pamiętać, że nawet jeśli zwolnimy tuż przed końcem odcinka, wcześniejsza zbyt szybka jazda może i tak skutkować mandatem — matematyka jest tutaj nieubłagana.

Jak działa tolerancja 10 km na godz. na OPP?

Wokół OPP narosło wiele mitów. Najpopularniejszy z nich mówi o rzekomo "legalnych" 10 km na godz. ponad limit. Tymczasem margines błędu urządzenia to nie dodatkowy limit — to jedynie bufor uwzględniający możliwy błąd pomiaru. Przykładowo, przy ograniczeniu do 50 km na godz. system nie powinien wszczynać procedury mandatowej przy przekroczeniu do 60 km na godz., a na autostradzie przy limicie 140 km na godz. nie grozi mandat za 141 czy 144 km na godz. Jednak poleganie na tym marginesie jest ryzykowne — wystarczy niedokładność prędkościomierza lub chwilowa zmiana ograniczenia, by narazić się na karę.

Jak jechać na OPP, żeby nie dostać mandatu?

Niektórzy kierowcy próbują obniżyć średnią prędkość, gwałtownie zwalniając przed końcową bramką lub zjeżdżając na MOP czy stację paliw w obrębie odcinka. To jednak półśrodki. Najlepszym rozwiązaniem jest jazda z użyciem tempomatu, ustawionego na dopuszczalną prędkość. Dzięki temu można spokojnie przejechać cały odcinek, nie martwiąc się o mandat.
Z drugiej strony już teraz każdy kierowca może mieć swojego osobistego przyjaciela w postaci aplikacji na telefon, która liczy średnią prędkość na danym odcinku. Niektóre popularne nawigacje mają taką opcję, a w nowoczesnych samochodach niekiedy sam system wewnętrzny auta, wiedząc, że wjechaliśmy w obręb działania OPP, zaczyna liczyć naszą średnią prędkość. Możliwości, by na pewno nie dostać mandatu, jest więc dużo, tym bardziej że systemy nawigacji opierają się na danych z GPS i w ten sposób biorą pomiar prędkości. Jest on z reguły dokładniejszy niż ten, który widzimy na prędkościomierzu (jeśli w okolicy nie ma żadnych zakłóceń).
System OPP nie zawsze jest w stanie rozliczyć każdy pojazd. Przykładem są kierowcy, którzy wjeżdżają na kontrolowany odcinek już za pierwszą bramką lub opuszczają go przed końcem — bez kompletu danych system nie obliczy średniej prędkości. Motocykliści również mogą liczyć na "niewidzialność" — kamery OPP rejestrują pojazdy od przodu, a tablice rejestracyjne motocykli znajdują się z tyłu. Podobny problem dotyczy samochodów osobowych z przyczepami — system może przypisać im limit dla auta osobowego, choć obowiązuje je niższy limit. Warto jednak podkreślić, że to techniczne ograniczenia systemu, a nie zachęta do łamania przepisów.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Czy będą wyższe kary za niewskazanie kierowcy?

Ministerstwo Infrastruktury planuje zaostrzenie przepisów dotyczących karania właścicieli pojazdów, którzy nie wskażą kierowcy. Po 30 dniach od otrzymania wezwania, jeśli właściciel nie wskaże sprawcy i nie zapłaci mandatu, zostanie nałożona na niego administracyjna kara finansowa — bez punktów karnych. Proponowane stawki to od 1500 zł za przekroczenie do 30 km na godz. do 7500 zł za przekroczenie powyżej 70 km na godz. Dodatkowo planowane jest formalne uwzględnienie błędu urządzeń — od zmierzonej prędkości będzie odejmowane 5 km na godz. na drogach lokalnych, krajowych i w obszarze zabudowanym oraz 6 km na godz. na autostradach i ekspresówkach.
Sieć CANARD obejmuje już ponad 100 odcinkowych pomiarów prędkości, które kontrolują ponad 500 km dróg. Tylko w 2025 r. urządzenia OPP ujawniły ponad 470 tys. przypadków przekroczenia prędkości. Z kolei z danych CANARD na pierwszą połowę 2026 r. wiemy, że najbardziej zapracowanym odcinkowym pomiarem prędkości jest ten ustawiony na S2 Warszawa — Zagórze, który złapał kierowców na przekroczeniu prędkości aż 37 994 razy. Drugi jest system zamontowany na S17 Garwolin — Sulbiny z wynikiem 28 427 złapanych kierowców, natomiast ostatnie miejsce podium należy do S6 Rościęcino — Nękanin, który złapał 26 925 kierowców.
Raport CANARD o wykrytych wykroczeniach za pierwsze półrocze 2026 r.
Facebook/CANARD
Raport CANARD o wykrytych wykroczeniach za pierwsze półrocze 2026 r.
Źródło:Auto Świat
Data utworzenia:

To jest materiałPremium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytajsłuchajskracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!
TRAFIŁEŚ TU Z GOOGLE

Chcesz znajdować nas częściej w Google?

Ustaw Auto Świat jako preferowane źródło — nasze artykuły wyskakują wyżej w wyszukiwarce i w Discoverze. Jeden klik, zajmuje 5 sekund.