„My nie sprzedajemy samochodów. My sprzedajemy marzenia” - te słowa wypowiedział Luca Cordero di Montezemolo, aktualny prezydent marki Ferrari. I ma rację. Włoskie superauta to pożądane motoryzacyjne dzieła sztuki, ekskluzywne produkty dostarczające niezapomnianych wrażeń, mechaniczny kunszt.

Jednak przyszłość marki może zmienić jej aktualny wizerunek. Producent nie zaprzecza, że będzie rozwijać i inwestować w układ hybrydowy, który zobaczyliśmy w LaFerrari. Mniejszej pojemności silnik spalinowy będzie zasilany dodatkowymi motorami elektrycznymi. Co za tym idzie, samochód będzie po pierwsze ekonomiczniejszy i... MOCNIEJSZY! Doskonałym przykładem jest LaFerrari warte 1.3 mln $: V12 6.3l / 789 KM + elektryczne wsparcie 163 KM, co razem daje nam 950 KM!

Foto: Auto Świat
Ferrari będzie budować hybrydy

„Nie wierzę w samochody elektryczne, ale mocno wierzę w hybrydy” - mówi Montezemolo. Oczywiście wszystko zależy od punktu widzenia. Ja jednak rozumiem prezydenta Ferrari. Skoro nowoczesna technologia potrafi zagwarantować nam więcej, to dlaczego jej nie wykorzystywać? Jedni klienci chcą pozostać przy tradycji, inni uwielbiają zabawki hi-tech i zapłacą za nie każde pieniądze. Włosi nie chcą rezygnować z cudownie brzmiącym widlastych silników...

„Chcę mieć różne rodzaje Ferrari, dla ich różnorodnych właścicieli” - puentował swoją wypowiedź dla Bloomberga Luca Cordero di Montezemolo. A to z kolei oznacza, że nie musimy bać się przyszłości.

Marka podążą w dobrym kierunku. Nie może pozostać w tyle, jeśli chcę się nadal liczyć w wyścigu zbrojeń. Nie może też postawić wyłącznie na innowacje, bowiem odwróci się od niej konserwatywna grupa klientów. Prezydent Ferrari umiejętnie wyważył środek ciężkości i obrał kierunek, w którym firma ma się rozwijać. Nie chce sprzedawać więcej. Chce, spełniać marzenia innych ludzi.