W pierwszym wyścigu Urbaniak po pokonaniu dwunastu zaplanowanych okrążeń w pokonanym polu zostawił Filipa Tokara, który awansował z trzeciej pozycji startowej. Do zwycięzcy stracił on 7,606 sekundy. Najniższy stopień podium wywalczył Michał Śmigiel, który awansował z piątego pola. Lider serii do zwycięzcy stracił 11,469 sekundy.

Za czołową trójką sklasyfikowano Karola Lubasa (+12,564), Marcina Jarosa (+18,843), Rafała Berdysa (+19,184) oraz Mike Beckhusena (+19,320).

KIA Lotos Race 2015 - wyścig 1

1. Karol Urbaniak

2. Filip Tokar +7,606

3. Michał Śmigiel +11,469

4. Karol Lubas +12,564

5. Marcin Jaros +18,843

6. Rafał Berdys +19,184

7. Mike Beckhusen +19,320

8. Konrad Wróbel +19,883

9. Albert Legutko +21,302

10. Radosław Turek +24,594

11. Paweł Wysmyk +34,907

12. Damian Litwinowicz +35,177

13. Tomasz Magdziarz +36,758

14. Max Zschuppe +38,783

15. Max Zupanic +49,779

16. Jacek Jurecki +1:00,633

17. Adrian Pelc +1:00,916

18. Maciej Chałas +1:05,197

19. Paweł Malczak +1 okr.

20. Marcon Ganowski +1 okr.

Jeszcze przed startem do drugiego wyścigu kilku kierowców nieoczekiwanie zyskało pozycje. Siedmiu zawodników nie zdążyło na czas wyjechać na pola startowe i musieli wystartować z pit lane. Najwięcej stracił na tym Marcin Jaros, który miał pojawić się na drugim polu startowym.

Pierwszym liderem rywalizacji został startujący z czwartego pola Michał Śmigiel, który do szóstego okrążenia bronił się przed atakami rywali. Na siódmym spadł on na czwartą lokatę, by ostatecznie dotrzeć do mety rywalizacji na drugim miejscu, 4,552 sekundy za Karolem Urbaniakiem.

Karol Urbaniak po starcie z szóstej pozycji stopniowo piął się w górę klasyfikacji. Już po pierwszym okrążeniu był trzeci, a po drugim drugi. Liderem został na siódmym okrążeniu. Najniższy stopień podium wywalczył Paweł Malczak, a czwarty był Konrad Wróbel startujący z pit lane.

Za czołową czwórką sklasyfikowano Filipa Tokara (+16,376), Radosława Turka (+22,726), Damiana Litwinowicza (+23,347) oraz Marcina Jarosa (+26,385).

Wyścigu nie ukończył Rafał Berdys, którego z toru wypchnął Albert Legutko, za co został ukarany karą Stop&Go. Do mety nie dotarł także jadący jako VIP, Jacek Jurecki.

Najszybszy na jednym okrążeniu, podobnie jak w pierwszym wyścigu był Michał Śmigiel.

KIA Lotos Race 2015 - wyścig 2

1. Karol Urbaniak 25:02,271

2. Michał Śmigiel +4,552

3. Paweł Malczak +4,833

4. Konrad Wróbel +7,402

5. Filip Tokar +16,376

6. Radosław Turek +22,726

7. Damian Litwinowicz +23,347

8. Marcin Jaros +26,385

9. Paweł Wysmyk +26,813

10. Karol Lubas +31,606

11. Albert Legutko +40,061

12. Maciej Chałas +42,596

13. Adrian Pelc +1:02,830

14. Piotr Humański +2:05,203

15. Tomasz Magdziarz +1 okr.

16. Marcin Ganowski +1 okr.

Karol Urbaniak: - Wygrałem czasówkę pierwszy raz w życiu, co udało mi się wykorzystać w pierwszym wyścigu, w którym prowadziłem od startu do mety. Systematycznie powiększałem przewagę i udało się dotrzeć na pierwszej lokacie. W drugim wyścigu było sporo zamieszania, ponieważ prawie połowa stawki ruszała z depo. Dzięki temu mieliśmy trochę łatwiejsze zadanie. Na pierwszych trzech kółkach przebiłem się na drugą pozycję, a następnie, po małym błędzie Michała, który trochę zbyt ambitnie wszedł na radary i tłumaczył to awarią układu hamulcowego, wskoczyłem na pierwszą pozycję i dowiozłem to zwycięstwo do mety. Jestem bardzo szczęśliwy i chciałbym podziękować wszystkim, którzy tu przyjechali, całemu zespołowi oraz partnerom.

Michał Śmigiel: - Biorąc pod uwagę jakie problemy techniczne mieliśmy przez cały weekend, to wyścigi można nazwać jako dobre wyniki. Jednak moja ambicja sięga wyżej. W drugim wyścigu miałem przewagę, ale układ hamulcowy odmówił posłuszeństwa i do końca wyścigu musiałem hamować 50 metrów wcześniej na każdym dohamowaniu. Ogólnie weekend był udany. Cieszy mnie też to, że na zawody KIA przyjechało tak dużo ludzi, zwłaszcza w niedzielę. Dziękuję wszystkim przyjaciołom i znajomym, którzy przyjechali, jak i również mechanikowi oraz całemu zespołowi, który mimo wszystko znalazł problemy techniczne i udało się urwać trochę punktów.

Filip Tokar: - Według sędziów za późno wyjechaliśmy na pola przedstartowe. Gdy wyjeżdżałem z depo przed samochodem mignęła mi czerwona lampka. Byłem w szoku, że zmieniła się i nawet nie zatrzymałem się. Sędziowie postanowili dać mi jednak ostatnie pole tak jakbym wyjechał ostatni, co jest nieporozumieniem. W wyścigu starałem się gonić chłopaków, ale niestety są za szybcy, by aż tyle nadrobić. Zrobiłem, co mogłem i to był pechowy weekend.