Jak podaje portal TorqueNews, Cadillac prognozuje tegoroczną sprzedaż w USA na poziomie 155 tys. aut (o około 7% mniej, niż rok temu), co stanowi mniej więcej połowę sprzedaży Lexusa. Swą sprzedaż Cadillac realizuje za pośrednictwem aż 925 dealerów, podczas gdy Lexus, sprzedając dwukrotnie więcej samochodów, ma ich zaledwie 236. Około 400 dealerów Cadillaca może się pochwalić sprzedaniem tylko jednego pojazdu tygodniowo, zaś każdy salon Lexusa opuszcza co tydzień średnio 30 luksusowych aut. Dealerzy Lexusa oferują niemal wyłącznie nowe i używane samochody swojej marki, zaś dla trzech czwartych dealerów amerykańskiej marki samochody Cadillac stanowią zaledwie około 10 procent sprzedawanych aut – reszta to głównie inne produkty koncernu GM. Nic więc dziwnego, że w ramach Programu Pinnacle firma zamierza zoptymalizować sieć sprzedaży, pozbywając się balastu w postaci 400 najmniej skutecznych dealerów.

To nie pierwsze przedsięwzięcie Cadillaca, które ma powstrzymać utratę pozycji w stosunku do Lexusa. Wprowadzony cztery lata temu program Cadillac Luxury Buying Experience miał zapewnić klientom jakość obsługi wzorowaną na tej, z której słynie japońska marka.

TorqueNews zauważa też błędy polityki marketingowej i produktowej Cadillaca. Należy do nich wybór nazw nowych modeli, które niewiele różnią się od starych, np. XT5 wygląda niemal tak samo, jak XTS, a Escala łatwo pomylić z Escalade. Lexus ma w ofercie dwa bestsellerowe crossovery (RX i NX), do których wkrótce dołączy trzeci, zaś Cadillac oferuje w tym segmencie tylko jeden model, koncentrując się na dużych sedanach i coupe, których wszyscy producenci sprzedają coraz mniej.

W tej sytuacji Cadillac musi dołożyć wszelkich starań, by zmobilizować dealerów do stuprocentowego zaangażowania na rzecz marki – tak, jak robi to Lexus.