• W Klasie S będzie sporo ekranów - na pierwszych firmowych zdjęciach (specjalna kapsuła, lub wycinki ujęć kabiny) doliczyliśmy się pięciu
  • Zestaw kamer do obserwacji podróżujących i rozpoznawania ich zamiarów to jedno z rozwiązań w nowej Klasie S, które poprawi bezpieczeństwo
  • Podróżujący wzorem współczesnych nastolatków mogą dzielić się zawartością swojego ekranu z innymi osobami na pokładzie

Szef często jeździ z tyłu – oto cytat z materiałów prasowych. Mercedes przypomina, że wielu użytkowników Klasy S zwykle zajmuje miejsce na tylnym fotelu czy kanapie. To zaś do tej pory oznaczało jedno – dość ograniczone możliwości korzystania z pokładowej elektroniki. Pora to zmienić. Multimedialne radio MBUX w nowej Klasie S znów ma wyznaczać trendy. Jakże może być inaczej? Przecież to Klasa S, czyli prawdziwy wzór, do którego przez lata mierzyli konkurenci z całego świata.

Cóż, prawda jest brutalna. Niestety w obecnych czasach nawet Mercedesowi coraz trudniej wyznaczać trendy. W kwestii pokładowej elektroniki świat motoryzacyjny jest zdany na łaskę dwóch amerykańskich gigantów i tego, co zaoferują w najnowszych smartfonach z Android i iOS. Przedstawiciele Mercedesa nie kryli nawet tego, że dostępność usług online na pokładzie limuzyny będzie w dużej mierze zależna od tego, co Apple i Google wpuszczą do CarPlay i Android Auto. O innych standardach łączności z telefonem na razie panuje cisza, gdyż nietrudno o wrażenie, że przedstawiciele Mercedesa podczas konferencji unikali jak ognia jasnej odpowiedzi na pytanie o nowe rozwiązania ze Smart Device Link na czele.

Co już wiemy na pewno? W Klasie S będzie sporo ekranów. Póki co na pierwszych firmowych zdjęciach (specjalna kapsuła, lub wycinki ujęć kabiny) doliczyliśmy się pięciu, czyli dwóch w desce rozdzielczej, dwóch w oparciach foteli i jednego w tylnym podłokietniku. W najlepszej wersji można liczyć na doskonałe matryce OLED. Największy z opcjonalnych ekranów (12,7”) zamontowano przy tym w konsoli (skojarzenia z Teslą czy Volvo jak najbardziej trafione). Mercedes chwali się rozdzielczością 1888x1728 pikseli (10-calowy tablet o jeszcze wyższej rozdzielczości kosztuje już ok. 1300 zł w markecie). A to jeszcze nie koniec ciekawych liczb.

Mercedes Klasy S w liczbach: gigaflopy, megabajty i procenty

Nawet 691 gigaflopów - oto moc układu graficznego w nowym MBUX. Co to oznacza? Możliwości wyraźnie lepsze od konsoli Sony Playstation 3 z 2006 roku i znacznie gorsze od jej następcy, czyli PS4 z 2013 roku. Do tego jeszcze całkiem niezła pamięć 16 GB RAM (tyle, co w nowych smartfonach z wysokiej półki) i niemały dysk o pojemności 320 GB w technologii SSD (bardzo szybki, ale nie słynie z trwałości i długowieczności). Wspomnijmy jeszcze przepustowość pamięci na poziomie 40 MB/s (tyle, ile w przypadku dobrych kart pamięci np. do aparatów fotograficznych). Tyle i aż tyle, by zyskać o 50 proc. większe możliwości obliczeniowe od zestawów obecnie montowanych w Mercedesach. A co to oznacza dla przeciętnego nabywcy nowej Klasy S?

Odpowiedź jest jedna – sporo ciekawych udogodnień. Mercedes obiecuje dopracowanego asystenta głosowego, który powinien nawiązywać bardziej złożony dialog (będzie więcej odpowiedzi na pytanie o sens życia?). Wśród zapowiedzi łączność z wyposażeniem inteligentnego domu (niestety jeszcze bez szczegółów). Do tego jeszcze zestaw kamer do obserwacji podróżujących i rozpoznawania ich zamiarów. Przy próbie wysiadania auto sprawdzi, czy możemy to bezpiecznie zrobić (w przeciwnym wypadku oświetlenie zacznie migać na czerwono). Gdy odwrócimy głowę do tyłu, włączy się oświetlenie w wybranym miejscu czy domknie roletę. Nawet szyberdach otworzy się lub zamknie, gdy na niego wymownie spojrzymy i wykonamy stosowny gest (wskażemy palcami literę "V"). Na tym nie koniec.

Mercedes najwyraźniej zainspirował się zachowaniem współczesnych nastolatków, którzy nawet siedząc przy jednym stole skupiają się głównie na smartfonach. Podróżujący mogą zrobić podobnie i dzielić się zawartością swojego ekranu w aucie z innymi osobami na pokładzie. Czyżby zatem na pokładzie nowej Klasy S tradycyjny dialog stanie się czymś niezwykłym?

Nowy Mercedes Klasy S okazał się szybszy

Wypada wspomnieć o czymś jeszcze: nawigacji. Mercedes zrobił postęp w tej dziedzinie, gdyż udoskonalił stary pomysł znany jeszcze z czasów Nokii z Windows Phone oraz przenośnych nawigacji Blaupunkt z serii Lucca. Tym razem charakterystyczne strzałki zobaczymy na powiększonym wyświetlaczu przeziernym HUD. Nie będą to jednak takie zwyczajne stałe ikony, tylko dynamicznie modyfikowana grafika, by prowadzenie odbywało się niemal jak po sznurku. Przypuszczam, że w Jaguarze teraz mogą przeżywać sporą frustrację, gdyż to właśnie brytyjska marka jako pierwsza pokazała podobny koncept. Niestety skończyło się jedynie na koncepcie. Niemcy zrobili krok dalej, zapisując się tym samym w historii. Spoglądając jednak na prezentację map z trójwymiarowymi bryłami budynków jeszcze inne marki, mogą odczuwać odrobinę satysfakcji. Wizualizacje przypominają nieco to, co przed laty z powodzeniem rozwijała rodzima AutoMapa czy węgierskie iGO.

Nie sposób pominąć kwestii bezpieczeństwa (tym bardziej, że mnóstwo funkcji powiązano z tzw. chmurą). Mercedes zapowiada rozszerzone funkcje rozpoznawania użytkowników. Asystent głosowy poradzi sobie zatem z rozróżnieniem głosów kierowcy i pasażera. Właściciel skorzysta zaś z jednej z czterech metod uwierzytelniania (kod PIN, odcisk palca, twarz lub głos), by np. skorzystać z cyfrowej płatności za usługi kupowane poprzez auto.

Dodatkowych opcji w formie abonamentu nie zabraknie. Za co i ile zapłacimy – to wciąż otwarta kwestia. Jedno nie ulega wątpliwości, nawet w klasie premium nie obejdzie się bez dodatkowych opłat. Nawet w Klasie S.