Po pierwsze, wstęp do świata Porsche zajmującego 5,6 tys. m kwadratowych powierzchni kosztuje 8 euro (gdy możesz pić alkohol) lub 4 euro (gdy jeszcze nie możesz, choć i tak pijesz). Są też zniżki dla kilkunastoosobowych grup, ale domyślam się, że jak już tam pojedziecie, to w mniejszym gronie.

Po drugie, sporo się w Muzeum dzieje. Na przykład można zobaczyć na żywo, jak mechanicy Porsche odrestaurowują stare modele tej marki. Ba, jeśli masz w garażu zakurzoną, 15-letnią, zdewastowaną przez życie Carrerę, możesz pojechać do Muzeum po kilka rad, które pomogą Ci doprowadzić auto do idealnego stanu.

Po trzecie, w Muzeum mieści się archiwum Porsche, więc jeśli nie śpisz spokojnie w nocy, bo nie wiesz, w ilu egzemplarzach wyprodukowano pierwszą generację modelu 911, nie pamiętasz, ile koni miał model 959 i w jakim stopniu model 924 różni się od 944, to w Archiwum na pewno znajdziesz te wszystkie niepotrzebne informacje.

Po czwarte, w Muzeum stoi 80 modeli i odbywają się wszelkiej maści mniejsze wystawy tematyczne, więc nudno nie jest. Teraz na przykład można obejrzeć model 64, który wielu uznaje za pierwszy samochód marki Porsche.

Po piąte, jest tam bar i restauracja, więc można dobrze zjeść. Podobnie jak w przypadku Muzeum BMW, na czas zwiedzania nie trzeba zakładać filcowych kapci. Uff!