Jednak przy okazji Mercedesa klasy V takie skojarzenia są co najmniej nie na miejscu. Klasa V oraz jej siostrzany model Vito sprawiły swoim nabywcom sporo kłopotów - znacznie więcej niż którykolwiek Mercedes do tej pory. Od problemów z silnikiem i turbinami poprzez defekty skrzyń biegów, na korozji kończąc. Jednak najczęściej sygnalizowanymi problemami w klasie V są defekty elektroniki i zbyt słabe wykończenie. Nowa nazwa, nowe szczęścieTeraz wszystko ma się zmienić. Druga generacja vana Mercedesa, która pojawi się w salonach we wrześniu, ma być samochodem poprawiającym wizerunek firmy w tej klasie. Na drugą taką wpadkę jak z klasą V firma po prostu nie może sobie pozwolić. Już teraz zaufanie do firmy zostało mocno nadwątlone.Sposobem na zmianę kulejącego wizerunku ma być także zmiana nazwy.Klientów w salonach przywita Viano zamiast klasy V. Ale dla lepszego, pewniejszego jutra firma potrzebuje czegoś więcej. To musi być w końcu prawdziwy Mercedes. Szef projektu Viano Georg Weiberg formułuje cel dla nowej gwiazdy: "Viano musi być odpowiednikiem klasy C w swoim segmencie". Patrząc na auto z zewnątrz, można odnieść wrażenie, że cel został osiągnięty. Forma bocznych szyb dostępnego w trzech długościach nadwozia vana przypomina Mercedesy w wersji kombi. Niektórzy pracownicy Mercedesa widzą tu nawet formy charakterystyczne dla coupé, ale to już dość ryzykowna teza. Większe pokrewieństwo z osobówkami spod znaku gwiazdy widać natomiast we wnętrzu. Listwa wyłączników na środkowej konsoli i panel sterowania klimatyzacją - to wszystko gdzieś już widzieliśmy. To jednocześnie pierwszy znak dla potencjalnych klientów - patrzcie, Viano to prawdziwy Mercedes! Kolejna modyfikacja objęłazmianę pozycji kierowcy i samej kolumny kierowniczej. Co prawda, prowadzący Viano nadal króluje nad innymi kierowcami, ale usytuowanie kierownicy (regulowanej w dwóch płaszczyzanch) nie sugeruje już, że mamy do czynienia z samochodem dostawczym. Dokładnie taki był cel odpowiedzialnego za Viano Weiberga: "Nowy model ma kojarzyć się bardziej z autem osobowym". I cel ten został osiągnięty. Z przodu pojazdu zagościły świetne materiały, z tyłu także nie pozwolono sobie na kompromisy. Tworzywo, z którego są wykonane tylne boczki, wygląda na takie, które może sporo znieść, podobnie zresztą jak wykładzina dywanowa na podłodze - w aucie, którym będą podróżować dzieci lub mają być przewożone ciężkie ładunki, nie jest to bez znaczenia. Skojarzenia z osobowymi Mercedesami mieliśmy także przy okazji pierwszych jazd Viano. Samochód jest posłuszny poleceniom prowadzącego, a układ kierowniczy bardzo precyzyjny i szybko reaguje. Podobnych możliwości życzylibyśmy sobie także w innych modelach Mercedesa.Van lubiący zakrętyKolejną niespodzianką podczas jazd Viano było zachowanie auta podczas szybkiego pokonywania zakrętów. Seryjnie oferowany układ ESP włącza się dość późno, więc radość z jazdy jak na vana jest bardzo duża. To wszystko udało się uzyskać, nie rezygnując z komfortu jazdy - przynajmniej w wersji testowej, która wyposażona była w pneumatycznie resorowaną tylną oś. Niski poziom hałasu wytwarzany przez opony i powietrze opływające nadwozie ujawnił dość sporą wadę wysokprężnego silnika o mocy 150 KM - od 2800 obr./min jednostka pracuje z małą kulturą, a od 3,5 tys. staje się nawet hałaśliwa. Razem z perfekcyjnie pracującą, 5-stopniową skrzynią automatyczną silnik 220 CDI robi więc dość przeciętne wrażenie. Mercedes zapowiada jednak, że do czasu, gdy Viano stanie w salonach sprzedaży, wszystko ma zostać dopracowane. Jeśli tak się stanie, być może auto zasłuży sobie na miano prawdziwego Mercedesa.
Auto Świat
Nareszcie Mercedes?
Nareszcie Mercedes?
Auto Świat
Nareszcie Mercedes?
Nareszcie Mercedes?
Auto Świat
Nareszcie Mercedes?
Nareszcie Mercedes?