Opracowaniem kolejnej generacji opancerzonej limuzyny zajęło się General Motors. Aby mieć pewność, że auto spełnia nie tylko standardy bezpieczeństwa, ale i jakościowe, wersja testowa trafiła właśnie na tor amerykańskiego koncernu w Milford w Michigan. Tam model został przyłapany przez fotografów szpiegowskich.

Pod względem designu przód limuzyny będzie upodobniony do Cadillaca. Reszta nadwozia przejdzie delikatny lifting. Na to wskazują przynajmniej czarno-białe maskowania pojawiające się na karoserii. W przypadku Bestii - jak pieszczotliwie nazywane jest auto - stylistyka odgrywa jednak najmniejszą rolę. Dużo ważniejsza jest technologia i zbrojenie.

Auto zostało oparte o platformę General Motors wykorzystywaną do budowy ciężarówek. Przez to sedan wygląda niezwykle masywnie i ma potężny prześwit. Być może uwarunkowania nie są najłatwiejsze dla projektantów, jednak stały się koniecznością. Solidna płyta podłogowa zapewnia konstrukcji właściwą wytrzymałość i sprawia, że limuzyna będzie w stanie udźwignąć pełne opancerzenie.

Co jest w stanie wytrzymać limuzyna Prezydenta USA? Żadna ze służb nie chce konkretnie mówić o specyfikacji auta. Jeżeli chodzi o ogólniki, nadwozie powinno się oprzeć nie tylko ostrzałowi z broni maszynowej, ale nawet wybuchowi bomby. To jednak nie koniec zalet. Secret Service zapowiada, że sedan będzie wyposażony w kodowany system komunikacji, przez co stanie się najbardziej zaawansowanym, opancerzonym samochodem na świecie.

Barack Obama niestety może na auto jedynie popatrzeć. Wszystko wskazuje na to, że nie zdąży przejechać się limuzyną. Przyjemność zajęcia miejsca w jego wnętrzu będzie miał raczej już jego następca.