Przeróbki uczyniły z niej bardziej luksusową, zupełnie już nie stylową i niefajną terenówkę. Jest maska z włókna węglowego, zderzaki wyglądają jak wyciągnięte ze sklepu tuningowego, a reszta nadwozia (szersza o 6 cm z przodu i o 8 cm z tyłu) wygląda szpanersko, nielegalnie, niemoralnie. Wnętrze ocieka skórą, drewnem i sybaryckim, niemoralnym luksusem.

Teraz Range Rover wygląda tak, jakby jeździł nim diler narkotyków, w schowku trzymał działkę amfy, a z tyłu trzymał związane prostytutki, które wykorzystuje wtedy, gdy przyjdzie mu na to ochotę. A jak za to niemoralne życie zacznie go ścigać policja, to pewnie ucieszy się, że ma do dyspozycji o 30 KM więcej (dotyczy każdego silnika) niż zwykły Range.