W rozmowie z dziennik.pl poseł Piotr Liroy-Marzec potwierdził, że rząd zajął się projektem wprowadzenia na rynek tablic, które będzie można przekładać pomiędzy autami. Oznacza to także wprowadzenie tzw. profesjonalnego dowodu rejestracyjnego. Niestety, z takiego rozwiązania na początku będą mogli skorzystać wyłącznie kolekcjonerzy pojazdów zabytkowych, handlarze z zarejestrowaną działalnością oraz dilerzy samochodów nowych.

Takie rozwiązanie od wielu lat stosuje się już na zachodzie Europy, m.in. w Belgii i Niemczech. Tam z takich tablic mogą korzystać osoby zawodowo zajmujące się sprzedażą samochodów. W Wielkiej Brytanii władze poszły dalej, tam tablice przypisane są na całe życie do samochodu. Z kolei formalności związane z przerejestrowaniem pojazdu załatwia się za pośrednictwem poczty, wysyłając do urzędu cześć dowodu rejestracyjnego z danymi nowego właściciela. Niestety, nawet jeśli wspomniane propozycje przejdą, w Polsce aż tak dobrze nie będzie.

Z drugiej strony, zmiany w przepisach ułatwiłyby zakup aut używanych sprowadzonych z zagranicy. Dziś jazda próbna takim samochodem z nieważnymi lub podrobionymi tablicami (problem dotyczy większości aut sprowadzonych) jest dużym ryzykiem.

Dodatkowo dochodzą problemy z legalnym powrotem takim autem na kołach. Dziś kupujący ma dwa wyjścia: może przetransportować auto na lawecie albo jeśli będzie chciał wracać do domu na kołach musi stawić się z dokumentami w swoim wydziale komunikacji i wyrobić tablice próbne. Dopiero wtedy może wrócić po samochód i legalnie wracać. Chyba nie trzeba wyjaśniać, jak uciążliwa jest to procedura, zwłaszcza jeśli zakupione auto stoi na drugim końcu kraju.

Kolejną korzyścią wprowadzenia profesjonalnych tablic byłyby oszczędności dla branży motoryzacyjnej. Według nowych zasad nie będzie już potrzebna każdorazowa czasowa rejestracja pojedynczego samochodu.

- Taka profesjonalna rejestracja montowana jest w jednym, w danej chwili użytkowanym pojeździe do jazdy próbnej, testowej lub rajdu. Potwierdza ona dopuszczenie do ruchu całego zbioru pojazdów. Ubezpieczeniu OC podlega najdroższy pojazd, a pozostałe korzystają z niego w ramach pakietu – wyjaśnia w rozmowie z dziennik.pl poseł Piotr Liroy-Marzec.