Ponad 130 tys. samochodów zostanie skazanych na wygnanie. W ciągu niecałych dwóch lat tyle zarejestrowanych w Warszawie pojazdów dostanie łatkę "złomu" potwierdzoną dożywotnim zakazem wjazdu do serca stolicy. A to nie koniec, bo od 2030 r. będą obowiązywać jeszcze bardziej rygorystyczne przepisy, które wykluczą kolejne 260 tys. pojazdów. To oficjalne dane pochodzące z Ministerstwa Cyfryzacji, ale stołeczny ratusz ma swoją wersję.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jakie są granice SCT w Warszawie?
Stołeczna strefa czystego transportu obejmuje obszar ograniczony Al. Prymasa Tysiąclecia, Al. Jerozolimskimi, Trasą Łazienkowską, Al. Stanów Zjednoczonych, ul. Wiatraczną oraz torami kolejowymi wzdłuż północnej obwodnicy kolejowej. To większość Śródmieścia i fragmenty Woli, Ochoty oraz Pragi-Południe — razem około 37 m kw.
Na papierze warszawska SCT działa już od 1 lipca 2024 r., w praktyce... dopiero pod koniec 2025 r. straż miejska wystawiła pierwszy mandat. Powód? Brak realnej możliwości kontroli wszystkich wjeżdżających pojazdów — stolica nie ma systemu kamer, który automatycznie sprawdzałby normy emisji i daty produkcji samochodów na podstawie odczytanych numerów rejestracyjnych. Dzisiaj trzeba mieć naprawdę dużego pecha, żeby w ciągu roku trafić pięć razy na klasyczną kontrolę drogową (cztery wjazdy są dozwolone dla wszystkich pojazdów).
Obszar strefy czystego transportu (SCT) w Warszawieum.warszawa.pl
Jakie samochody nie mogą wjeżdżać do SCT w Warszawie?
Od początku 2026 r. obowiązuje drugi etap wdrażania SCT w Warszawie, który dopuszcza do jazdy auta benzynowe (w tym z LPG) z silnikami spełniającymi przynajmniej normę Euro 3 i pojazdy z jednostkami diesla spełniającymi przynajmniej normę Euro 5. W 2028 r. część z tych pojazdów dostanie dożywotni zakaz wjazdu do obszaru objętego restrykcjami emisyjnymi.
Ministerstwo Cyfryzacji policzyło, ile dokładnie aut w ciągu niecałych dwóch lat dostanie łatkę starych i zużytych. Według resortu obecnie w stolicy jest zarejestrowanych aż 129 tys. 288 takich pojazdów. Możliwość swobodnej jazdy po SCT utracą kierowcy aut z silnikami benzynowymi (w tym LPG) spełniającymi normę Euro 3 (64896 egz.) i pojazdów z jednostkami wysokoprężnymi spełniającymi normę Euro 5 (64392 egz.).
Znak informujący o wjeździe do SCTMariusz Kamiński / Auto Świat
W przypadku benzyniaków mówimy o starych autach, które dziś mają co najmniej 21 lat (graniczna data produkcji to 2005 r.). Z dieslami sytuacja wygląda gorzej, bo wjeżdżać nie będą już mogły wszystkie auta wyprodukowane przed 2014 r., czyli te, które dziś mają więcej niż 12 lat.
Przykłady popularnych samochodów z silnikami wysokoprężnymi, które dostaną zakaz wjazdu do SCT, to: Volkswagen Passat B7, Renault Megane III, Ford Focus III, Peugeot 508, Skoda Octavia II, Skoda Superb II czy BMW serii 3 E90/E91. Z dzisiejszej perspektywy to dla wielu Polaków nadal młode auta, ale nie według trzeciego etapu wdrażania SCT w Warszawie. Oczywiście, są od tego wyjątki w postaci np. aut zabytkowych, specjalnych lub użytkowanych przez osoby z niepełnosprawnościami i seniorów (osób urodzonych w 1953 r. lub wcześniej).
Jak stołeczny ratusz komentuje liczbę aut, które nie wjadą do SCT?
Prawie 130 tys. samochodów w ciągu dwóch lat, a w ciągu czterech łącznie niemal 400 tys. to imponujący wynik. Wydawałoby się, że dla stołecznego ratusza to będzie powód do dumy — do 2030 r. niemal pół miliona "gratów" przestanie smrodzić w centrum Warszawy. Oficjalnie chyba właśnie po to była wprowadzana SCT?
Korek w centrum WarszawyŹródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
Czytając opublikowaną przez Zarząd Dróg Miejskich w Warszawie korektę do danych, można odnieść przeciwne wrażenie. Najwyraźniej na urzędnikach ta liczba zrobiła zbyt duże wrażenie, bo zaraz grzecznie wyjaśnili, że tak naprawdę to tych aut wycofanych z ruchu będzie w rzeczywistości dużo mniej, bo jedynie 240 tys. Sztuczka polega na tym, żeby z puli resortu cyfryzacji usunąć te pojazdy, które od co najmniej roku nie mają ważnego badania technicznego — jeśli ich właściciele nie stawiają się na przeglądy, to znaczy, że już teraz nimi nie jeżdżą, więc nie dotkną ich nowe obostrzenia.
Tak czy inaczej, do końca tej dekady w Warszawie "przeterminują się" setki tysięcy samochodów. Zarówno w przypadku danych pochodzących z ministerstwa, jak i z ratusza nie ma uwzględnionych pojazdów osób dojeżdżających codziennie do pracy z okolic Warszawy. W rzeczywistości mówimy więc o prawdziwym pogromie, bo kiedyś system kontroli zostanie w końcu uszczelniony i posypią się mandaty za (wcale nie takie) stare auta.