Nowe przepisy, które weszły w życie w czerwcu 2021 r. i przyznały pieszemu pierwszeństwo już w momencie wchodzenia na przejście, wywołały prawdziwą burzę wśród kierowców i instruktorów nauki jazdy. W mediach nie brakowało alarmistycznych nagłówków o "rewolucji na pasach", a wielu kierowców obawiało się, że piesi zaczną bezrefleksyjnie wchodzić pod nadjeżdżające auta. Najwięcej kontrowersji budziła nieprecyzyjna definicja "pieszego wchodzącego na przejście". Czy osoba stojąca przy krawężniku już ma pierwszeństwo, czy dopiero po postawieniu nogi na jezdni? Obaw było mnóstwo.
Co się stało po wprowadzeniu pierwszeństwa dla pieszych?
Pierwsze lata po wprowadzeniu nowych przepisów pokazały, że obawy nie wzięły się znikąd. W 2022 i 2023 r. liczba wypadków na przejściach dla pieszych nie tylko nie spadła, ale miejscami nawet wzrosła. Krytycy zmian uznali to za potwierdzenie swoich obaw — sama zmiana przepisów nie wystarczyła, by poprawić bezpieczeństwo.
Ponad rok po wprowadzeniu przepisu o pierwszeństwie pieszych, w życie wszedł także nowy taryfikator, który wywracał dotychczasowe nawyki kierowców do góry nogami. Znacznie surowsze kary za większość wykroczeń, w tym za wykroczenia w okolicy przejść dla pieszych, sprawiły, że kierowcy w dużej mierze zaczęli przepraszać się z kodeksem ruchu drogowego. Do tego doszły wzmożone kontrole w rejonie przejść dla pieszych.
Kierowcy szybko przekonali się, że ignorowanie nowych przepisów wiąże się z realnymi, dotkliwymi konsekwencjami — zarówno finansowymi, jak i w postaci punktów karnych. Szczególnie wyraźnie widać to w kwestii wyprzedzania na przejściach i tuż przed nimi (mandat minimum 1500 zł i 15 pkt karnych) — jeszcze kilka lat temu była to plaga polskich dróg, dziś takie sytuacje należą do rzadkości. Sam prowadząc samochód, ale też jako pieszy zwróciłem uwagę, że kierowcy już nie ignorują przejść dla pieszych. Zebra jest strefą szczególnej ostrożności — w końcu!
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: Polskie drogi są dziś bezpieczniejsze niż kiedykolwiek, ale tempo poprawy nadal jest zbyt małe
Czy zmiana pierwszeństwa pieszych przyniosła pozytywne skutki?
W podobnym czasie piesi także się przyzwyczajali, że pierwszeństwo wcale nie oznacza, że można chodzić po pasach i nie patrzeć. Do tego doszły kontrole samych pieszych, szczególnie tych, którzy przechodząc przez zebrę, byli zatopieni w swoich smartfonach i nie skupiali się na sytuacji wokół nich. Przypominamy, że za takie zachowanie grozi 300 zł mandatu.
Zmiana nie przyszła więc z dnia na dzień, ale z czasem kierowcy oraz piesi zaczęli traktować przejścia dla pieszych jako strefy szczególnej ostrożności. To efekt nie tylko kar, ale i stopniowo kształtowanych nowych nawyków za kierownicą.
Dziś takie widoki na drogach to już rzadkość, która potępiana jest przez społeczeństwoKWP w Kielcach / mat. prasowe
Jeszcze niedawno ofiar było dwa razy więcej
I ten trudny kilkuletni proces widać już w statystykach z 2025 r. — liczba wypadków na przejściach dla pieszych osiągnęła historyczne minimum, a liczba ofiar śmiertelnych spadła do 105. To najlepszy wynik w historii polskich statystyk i dowód, że zmiany przyniosły efekty. Warto zauważyć, że w 2019 r. ofiar było ponad dwa razy więcej — 234. W 2020 r. śmierci na pasach było 197, ale pamiętajmy, że był to okres pandemiczny z dużo mniejszym ruchem na drogach. W 2024 r. ofiar było 131. Efekty są więc gigantyczne, ale cały czas trzeba pracować, by było lepiej.
| Rok | Liczba ofiar śmiertelnych na przejściach dla pieszych |
|---|---|
| 2019 | 234 |
| 2020 | 197 |
| 2021 | 153 |
| 2022 | 145 |
| 2023 | 132 |
| 2024 | 131 |
| 2025 | 105 |
- Przeczytaj także: Przepis o odległości obowiązuje od 2021 r. Kierowcy nadal go ignorują
Jak udało się poprawić bezpieczeństwo na przejściu dla pieszych?
Zmiana postrzegania pieszych i przejść nie była efektem jednego przepisu czy roku, ale sumą kilku czynników: zmienionego prawa, realnego egzekwowania przepisów, wyższych kar, poprawy infrastruktury i — przede wszystkim — nowych nawyków kierowców. Obawy, że piesi będą masowo wymuszać pierwszeństwo, nie potwierdziły się w statystykach. Nadal to błędy kierowców są główną przyczyną wypadków — choć ich liczba wyraźnie spadła.
Z perspektywy kilku lat widać, że obawy, choć rzeczywiście początkowo mogły mieć swoje odzwierciedlenie, nie sprawdziły się. Dziś przepis, który w 2021 r. budził strach i frustrację, stał się elementem nowej, bezpieczniejszej rzeczywistości na polskich drogach. Każdy z nas to widzi, jadąc do pracy, domu czy na wakacje.