Pierwszy kompaktowy van Volkswagena T1, uznawany za jednego z protoplastów tego segmentu, ceniony był za wygląd, funkcjonalność, prostotę i uniwersalny charakter. Do dziś ma fanów na całym świecie i nikogo nie powinno dziwić to, że koncern chciałby wykorzystać tę sympatię, wprowadzając na rynek model odwołujący się wprost do wspaniałej legendy.

To już drugie podejście Wolfsburga do Bullego. Pierwszy był koncept Microbus, przedstawiony na salonie samochodowym w Detroit w styczniu 2001 roku. O ile jednak tamten projekt, pozycjonowany w klasie premium, mógł stanowić wewnętrzną konkurencję dla wytwarzanego na dużą skalę modelu T5 (ostatecznie z powodu kryzysu nie wszedł w fazę produkcyjną), o tyle przedstawiony w Genewie kompaktowy Bulli wydaje się propozycją znacznie bardziej pasującą nie tylko do portfolio marki, lecz także trendów rynkowych.

Nowy Bulli wyglądem nadwozia nawiązuje do słynnego poprzednika, a zwłaszcza do jego dwukolorowej wersji Samba-Bus. Co ciekawe, przy długości 3,99 m, szerokości 1,75 m i wysokości 1,70 m jest minimalnie krótszy i niższy od T1, ale za to szerszy. Wysunięta do przodu maska silnika ma charakterystyczny układ „V” i umieszczono na niej duże logo marki.

Zgodnie z najnowszymi trendami reflektory wyposażono w LED-owe światła do jazdy dziennej i kierunkowskazy. Diodową technikę wykorzystano również w światłach tylnych. Biały kolor górnej części nadwozia przyjemnie kontrastuje z czerwoną dolną oraz czarnymi słupkami i listwami progowymi. Nawiązaniem do dawnego busa są 18-calowe alufelgi ze stylizowanymi chromowanymi kołpakami.

Za to we wnętrzu trudno doszukać się stylu retro. Jest tu przestronnie (do dyspozycji dwie 3-osobowe kanapy i bagażnik o pojemności od 370 do 1600 l), jasno (dzięki dużemu panoramicznemu dachowi) i nowocześnie. Nie ma tu tradycyjnego drążka zmiany biegów, a liczbę przycisków ograniczono do minimum. Rolę centrum dowodzenia pełni umieszczony centralnie iPad, za pomocą którego steruje się pokładowymi multimediami i nawigacją. Najwyższą jakość dźwięku zapewnia system nagłaśniający firmy Fender (legendarny producent gitar i wzmacniaczy). Podstawowe dane dotyczące auta pokazywane są na półokrągłym wielofunkcyjnym wyświetlaczu za kierownicą.

Silnik Bullego umieszczono z przodu – zupełnie inaczej niż w T1. Jest to motor elektryczny o mocy 85 kW i momencie 270 Nm. Jednostka pozwala na przyspieszanie do „setki” w 11,5 s i rozpędzanie się do 140 km/h (prędkość maksymalna ograniczona elektronicznie). Dzięki litowo-jonowym akumulatorom magazynującym energię 40 kWh imponujący ma być zasięg – 300 km. Naładowanie baterii przy użyciu specjalnego „dystrybutora prądu” ma zajmować niespełna godzinę. Co ciekawe, auto może wykorzystywać tradycyjne turbodoładowane silniki spalinowe: benzyniaki lub diesle o poj. 1,0 oraz 1,4 l i mocy do 180 KM.