Dystans prawie 26 tys. km, z Ziemi Ognistej w Argentynie do Deadhorse na Alasce, Touareg pokonał w półtora tygodnia. W międzyczasie przeszedł jeden przegląd (w meksykańskim mieście Puebla, gdzie znajduje się Volkswagena) i przejechał 14 krajów (Argentyna, Chile, Peru, Ekwador, Kolumbia, Panama, Costa Rica, Nikaragua, Honduras, Salvador, Gwatemala, Meksyk, Stany Zjednoczone i Kanada).

Największą przeszkodą na drodze były bagna Darien między Kolumbią i Panamą. Nawet duży prześwit, mocny turbodiesel, napęd na cztery koła i zastęp elektronicznych wspomagaczy w Touaregu nie był w stanie stawić czoła zdradzieckim terenom, więc z pomocą przyszedł samolot. Oprócz tego VW radził sobie sam na drodze i radził sobie dobrze. A po co cała ta wycieczka? Po to, by uczcić 75. urodziny autostrady panamerykańskiej.