Pulchny nauczyciel z Santa-Barbara, który wygląda jak Kubuś Puchatek w za ciasnym kostiumie człowieka, zawsze jeździł Volvem - i będzie nim jeździł także w przyszłości. Właśnie dlatego podekscytowany skacze jak piłeczka pingpongowa, wokół naszego auta, bombardując nas tysiącem pytań. Za pierwszym SUV-em ze Szwecji oglądają się nawet Amerykanie, wynalazcy klasy. Choć eleganckie auto rekreacyjne jest ogromnym statkiem drogowym, znacznie dłuższym i szerszym od Mercedesa ML lub BMW X5, to nie wygląda tak ociężale. Już prędzej jak podwyższona wersja Cross Country XC 70. Właśnie z tego modelu XC 90 odziedziczyło wiele podzespołów. Z powodów finansowych Szwedzi wykorzystali płytę podłogową P2 (S60, S80, V70), tym samym rezygnując z ciężkiej ramy jak w Mercedesie klasy M oraz ze skomplikowanego napędu wszystkich kół z blokadami i z reduktorem. Dlatego inaczej niż u konkurentów silnik jest tutaj umieszczony poprzecznie i zapewnia "łodzi wikingów" decydującą zaletę - przestrzeń. Jako pierwszy z rodu XC 90 oferuje na życzenie trzeci rząd siedzeń przodem do kierunku jazdy. Każdy z rzędów, licząc w kierunku tyłu pojazdu, jest trochę wyżej od poprzedniego (jak w kinie). Tylne fotele można po złożeniu ukryć pod podłogą bagażnika. Pomimo to pozostaje spora ilość miejsca na ładunek i - jak obiecuje Volvo - wystarczająca strefa zgniotu. Siedem miejsc siedzących to specjalne życzenie amerykańskich dealerów, a tak naprawdę amerykańskich matek, które najchętniej odwożą do szkoły dzieci z całego sąsiedztwa. Północnoamerykański rynek dostaje to, czego chce. Przynajmniej od Volvo. W końcu 50 proc. produkcji jest sprzedawane w USA (50 tys. samochodów rocznie). Pierwsze wrażenie z jazdy: takiego komfortu nie zapewniają ani ML, ani X5. Niestety, układ jezdny nie zasłużył na pochwałę, ponieważ zespół szefa projektu Hansa Wikmana przewidział w zawieszeniu za miękkie amortyzatory, a układ kierowniczy na pewno nie należy do precyzyjnych. Żaden problem na pięciopasmowych autostradach z wszędobylskimi ograniczeniami prędkości. Jednak przy 200 km/h na ciasnych zakrętach europejskich autostrad niejeden może stracić pion. "W USA dachowania należą do najczęstszych typów wypadków ze skutkiem śmiertelnym - mówi Wikman. - Jedzie się godzinami prosto, nagle pojawia się pierwszy zakręt i bach...". W Volvo XC 90 nowy system RSC powinien zapobiec takim sytuacjom już w zalążku. SUV rozpoczyna swoją karierę w Europie z trzema znanymi silnikami. Model topowy jest oznaczony T6 (od 48 600 euro). 2,2-tonowemu symbolowi stylu życia odpowiednie osiągi zapewnia wykazujący dużą kulturę pracy, ale też dużo pijący 272-konny "sześciocylindrowiec". Ta jednostka jest oferowana tylko z czterobiegowym automatem. Drugi "benzynowiec", 2,5-litrowy "pięciocylindrowiec" z 210 KM (od 40 500 euro), ma nowocześniejszą piecioprzełożeniową skrzynię automatyczną. Trzecie "serce", 2,4-litrowy pięciocylindrowy turbodiesel (od 38 600 euro), nie było jeszcze dostępne podczas pierwszych jazd testowych. Volvo ma nadzieję, że to właśnie wariant ze 163-konnym dieslem Common Rail znajdzie w Europie najwięcej nabywców. Diesel czy "benzynowiec"- dla fana Volvo George'a moc nie decydowałaby o zakupie. To, że chce mieć w swoim garażu XC 90 tak szybko, jak to tylko możliwe jest chyba zasługą zaufania do marki. Posiadanie Volvo w Stanach to też coś więcej - to prestiż, jaki płynie z jeżdżenia europejskim samochodem.
Auto Świat
Volvo wyznacza nowe standardy
Volvo wyznacza nowe standardy
Auto Świat
Volvo wyznacza nowe standardy
Volvo wyznacza nowe standardy
Auto Świat
Volvo wyznacza nowe standardy
Volvo wyznacza nowe standardy