Na Twitterze pojawiło się zdjęcie, na którym widać dwa paragony z tego samego dnia – jeden z polskiej stacji benzynowej, drugi z niemieckiej. Ceny wyraźnie się różnią – w tym przypadku znacznie droższy okazał się Polski Orlen. „Brawo panie premierze Morawiecki, właśnie przegoniliśmy Niemców... w cenach paliw. Obie przy autostradzie” – czytamy we wpisie użytkownika Podkarpacka Fantazja, który kwituje zdjęcie.

Foto: Podkarpacka Fantazja / Twitter
Czy w Polsce paliwo jest już droższe niż w Niemczech?

I rzeczywiście, różnica w cenie paliwa na obu stacjach jest kolosalna. Po przeliczeniu według kursu NBP (4,28 zł za 1 euro), litr oleju napędowego na niemieckiej stacji okazuje się znacznie tańszy – różnica wynosi blisko 40 groszy. Na Orlenie w Słubicach znajdującym się przy samej autostradzie A2 litr kosztuje 5,83 zł, z kolei na stacji Shell położonej w okolicy autostrady A12 w miejscowości Furstenwalde tylko 5,34 zł (1,249 euro).

Czy rzeczywiście jest tak źle?

Czy zatem zobaczymy niebawem setki polskich kierowców ustawiających się w kolejkach do niemieckich stacji paliw? Raczej nie. Mimo że niektóre media dość szybko podchwyciły temat i wylały falę krytyki na rząd, prawda jest taka, że to wciąż Niemcom bardziej opłaca się tankować w Polsce. Oczywiście pod warunkiem, że nie wybiorą stacji położnej przy autostradzie. Tam zwykle ceny są wyższe o kilkadziesiąt groszy od punktów usytuowanych w pobliskich miastach.

Przykład? Proszę bardzo. Na wspomnianym autostradowym Orlenie w Słubicach, litr oleju napędowego kosztuje aktualnie 5,79 zł, a na stacji Shell w samych Słubicach już 5,16 zł (ceny z dnia 26 kwietnia 2019 roku). I to raczej ta druga wartość odpowiada realnym cenom, jakie możemy spotkać na polskich stacjach.

Potwierdzają to wyliczenia portalu e-petrol.pl specjalizującego się w rynku paliw. Według zestawienia na dzień 24 kwietnia średnia cena litra oleju napędowego w Polsce wynosiła 5,14 zł. W tym samym czasie w Niemczech trzeba było zapłacić 5,49 zł (cena wyznaczona na podstawie kursów walut NBP na dzień 24 kwietnia 2019 roku).

Polska na szarym końcu

Jak widać powodów do paniki jeszcze nie ma. Z drugiej jednak strony, biorąc pod uwagę różnicę w średnich zarobkach między Polską a Niemcami, i tak jesteśmy w znacznie gorszym położeniu niż nasi zachodni sąsiedzi. Mimo że spośród krajów Unii mamy jedne z tańszych paliw, to po przeliczeniu siły nabywczej przeciętnej pensji lądujemy na szarym końcu. Według zestawienia z lipca 2018 roku niemiecki kierowca mógł za miesięczne wynagrodzenia kupić 2255 l paliwa, a Polski jedynie 851 l.