Czy pamiętacie pomarańczową strzałę, która sześć lat temu wzbudziła zainteresowanie w klasie supersportów? Karoseria zaprojektowana przez Giorgetto Giugiaro i jego zespół ItalDesign ukrywała 6-litrowy 12-cylindrowy silnik w układzie W, który oferował moc 440 kW (598 KM) i moment obrotowy 620 Nm.

Model zbudowano jako showcar, który miał zaprezentować potencjał spółki Volkswagen. Jeszcze przed premierą na salonie samochodowym w Tokio zabłysnął niezwykłymi osiągami na torze wyścigowym we włoskim Nardo. Samochód odnotował tu kilka rekordów świata. W przeciągu 24 godzin przejechał 7085,7 km, co oznacza średnią prędkość 295,24 km/h. Już po godzinie jazdy pokonał średnią godzinową prędkość Ferrari 550 Maranello (301,24 km/h), uzyskując 310,99 km/h. Oprócz tego odnotowano jeszcze pięć innych rekordów. Żeby przypomnieć ten sukces, samochód otrzymał przydomek Nardo.

Volkswagen W12 był w swoim czasie jednym z najszybszych supersportów świata, od 0 do 100 km/h auto ważące zaledwie 1200 kg przyśpieszało w 3,5 s i osiągało prędkość maksymalną 350 km/h. Wideo jest sentymentalnym powrotem do przeszłości.