Logo

Niemiecki minister: "Zakaz stosowania silników spalinowych był wielkim błędem"

Helge Fuhst
Helge Fuhst
Dodaj w Google
Rosnące ceny paliw, planowane odejście od silników spalinowych oraz niekończący się kryzys kolei wywierają coraz większą presję na politykę transportową Niemiec. Steffen Bilger z CDU, tamtejszy minister transportu, broni drugiej obniżki podatków od paliw, mimo że wcześniej miał do niej zastrzeżenia. Domaga się również, aby Bruksela zrezygnowała z zakazu stosowania silników spalinowych, a pasażerów kolei przygotowuje na następne trudne lata. Jednocześnie zapowiada obniżenie kosztów uzyskania prawa jazdy oraz zwiększenie nakładów na kolej i drogi [w Niemczech — red.].
Niemiecki minister transportu Bilger (po lewej) podczas rozmowy z Helge Fuhstem z telewizji Welt (po prawej)
Die Welt
Niemiecki minister transportu Bilger (po lewej) podczas rozmowy z Helge Fuhstem z telewizji Welt (po prawej)
WELT: Gdy niewiele ponad dwa miesiące temu został pan ministrem transportu, powiedział pan, że nie można już sobie pozwolić na obniżkę podatków od paliw w tak powszechnej formie. Teraz pańska koalicja właśnie uchwaliła drugą taką obniżkę. Jak do tego doszło?
Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google
Steffen Bilger: Wysokie ceny są konsekwencją wojny na Bliskim Wschodzie. Nadzieja na pokój, a w rezultacie również na spadek cen na światowych rynkach, niestety się nie spełniła. Koalicja już na wczesnym etapie powołała zespół zadaniowy, który szybko podjął odpowiednie działania, wzmacniając uprawnienia urzędu antymonopolowego i wprowadzając pierwszą obniżkę podatków od paliw. Wolałbym uniknąć drugiej takiej obniżki. Obciążenie osób dojeżdżających do pracy i niektórych przedsiębiorstw jest jednak zbyt duże, dlatego popieram to rozwiązanie.
Stacja paliw w Niemczech
IGOR GOLOVNIOV / Shutterstock
Stacja paliw w Niemczech
WELT: Uważał pan, że lepsza byłaby pomoc skierowana do konkretnych grup. Nadal jest pan tego zdania?
Bilger: Obniżka podatków od paliw ma przede wszystkim jedną zaletę: działa szybko i bezpośrednio. Mechanizm bezpośrednich wypłat, za pomocą którego państwo mogłoby przekazywać pieniądze osobom szczególnie dotkniętym obecną sytuacją, nie jest jeszcze gotowy do zastosowania. Jako minister transportu zwracam uwagę przede wszystkim na sektory, które nie mogą po prostu podnieść cen albo przerzucić kosztów na klientów. Chodzi na przykład o przedsiębiorstwa taksówkarskie, firmy autobusowe oraz przewoźników drogowych. Jeżeli obecna sytuacja się utrzyma, bardziej zasadne byłoby udzielanie im bezpośredniego wsparcia.
WELT: Między innymi z powodu wysokich cen benzyny samochody elektryczne przeżywają boom [w Niemczech — red.]. Od maja obowiązuje państwowa dopłata do ich zakupu, a do tej pory złożono już ponad 100 tys. wniosków. Program ma działać do 2029 r. Czy przy tak dużym zainteresowaniu ta dopłata w ogóle jest jeszcze potrzebna?
Bilger: Moim zdaniem po zakończeniu tego programu w 2029 r. nie będziemy potrzebować kolejnego. Samochody elektryczne są już w pełni zdolne do konkurowania na rynku. Ich popularyzacja postępuje niezależnie od dopłat i cen paliw, choć oba te czynniki obecnie ją przyspieszają. Kto ma w domu instalację fotowoltaiczną i może ładować samochód, już dziś często jeździ autem elektrycznym taniej.
WELT: Dlaczego zatem program dopłat musi obowiązywać aż do 2029 r.? W końcu kosztuje trzy miliardy euro...
Bilger: Ponieważ liczy się przewidywalność. Poprzedni rząd kończył programy wsparcia z bardzo krótkim wyprzedzeniem, a to niszczy zaufanie. Wiele osób zastanawia się obecnie nad zakupem samochodu elektrycznego i dla części z nich dopłata stanowi decydujący argument. Dlatego kontynuujemy wsparcie przez taki okres, na jaki zostało ono uzgodnione. Jako Federalne Ministerstwo Transportu skupiamy się przede wszystkim na dalszej rozbudowie infrastruktury ładowania. Prace postępują bardzo szybko. Obecnie każdego dnia powstaje średnio 60 nowych punktów ładowania.
Xpeng G9 na stacji szybkiego ładowania w Rostocku w Niemczech
Auto Świat / Krzysztof Grabek
Xpeng G9 na stacji szybkiego ładowania w Rostocku w Niemczech
WELT: Nazywa pan unijny zakaz sprzedaży nowych samochodów spalinowych od 2035 r. błędem. Czy uda się panu przeforsować takie stanowisko w Brukseli?
Bilger: Panuje coraz szersze przekonanie, że zakaz silników spalinowych był wielkim błędem. Niemiecki rząd federalny jest zgodny co do tego, że w Brukseli należy wspólnie zabiegać o wycofanie tego zakazu. Przyczyniły się do tego również związki zawodowe i rady zakładowe. Chcemy pozostać krajem przemysłu motoryzacyjnego i produkować dla całego świata samochody z różnymi rodzajami napędu. Nie będzie to jednak możliwe, jeżeli w Europie silniki spalinowe zostaną zakazane. Również wśród ministrów transportu innych krajów dostrzegam duże poparcie dla naszego stanowiska.
WELT: Komisja Europejska wyszła ostatnio naprzeciw oczekiwaniom Niemiec. Zamiast zakładanej wcześniej redukcji emisji CO2 z nowych samochodów o 100 proc. miałaby ona wynieść 90 proc. Czy to panu wystarczy?
Bilger: Nie. Komisja działa w tej sprawie zbyt ociężale. Jeżeli istnieje polityczna zgoda co do tego, że zakaz nie ma sensu, należy go konsekwentnie znieść, a nie proponować rozwiązanie, które w praktyce jest z nim równoznaczne. Dotyczy to zarówno samochodów osobowych, jak i ciężarowych. Nadal prowadzimy intensywne negocjacje.
WELT: Europejska Partia Ludowa, do której należy także pańska CDU, zasugerowała jednak, że propozycja redukcji emisji o 90 proc. mogłaby być wystarczająca.
Bilger: Większość w Europejskiej Partii Ludowej popiera nasze stanowisko zakładające redukcję o 80 proc. Nie jest to zresztą wyłącznie stanowisko Niemiec. Ściśle koordynujemy działania z innymi państwami, w których wiele miejsc pracy zależy od przemysłu motoryzacyjnego. Niemiecko-francuska inicjatywa pracuje obecnie nad jak najszybszym stworzeniem, w odniesieniu do limitów emisji dla flot pojazdów, stabilnych ram prawnych oraz zapewnieniem branży motoryzacyjnej bezpieczeństwa planowania i inwestowania.
Ostatecznie konieczny będzie kompromis, ponieważ warunki w poszczególnych państwach bardzo się różnią. Niektóre kraje w ogóle nie produkują samochodów, inne stawiają na małe auta albo pojazdy elektryczne. Jestem przekonany, że uda nam się znaleźć dobre rozwiązanie.
Produkcja Porsche 911 w niemieckiej fabryce
Porsche AG
Produkcja Porsche 911 w niemieckiej fabryce
WELT: Droższe stało się nie tylko korzystanie z samochodu, lecz także zdobycie samego prawa jazdy. Uzyskanie prawa jazdy kategorii B kosztuje obecnie średnio 3400 euro, co dla wielu młodych ludzi jest kwotą niemal nieosiągalną. Rząd planuje reformę. O ile stanieje prawo jazdy?
Bilger: Chcemy obniżyć koszty dzięki zwiększeniu udziału nauczania cyfrowego i ograniczeniu biurokracji. Według prognoz organizacji branżowych kursanci mogą zaoszczędzić kilkaset euro, a w najlepszym przypadku nawet 1000 euro. Występują jednak duże różnice regionalne, a niektóre osoby potrzebują większej liczby godzin nauki niż inne.
WELT: Przejdźmy do ulubionego tematu Niemców, czyli kolei. W tym tygodniu przedstawił pan plan infrastrukturalny dla kolei. Co się w nim znajduje?
Bilger: Potrzebujemy ogromnych inwestycji w kolej, a środki na ten cel są już dostępne. Plan infrastrukturalny po raz pierwszy określa na pięć lat konkretne projekty, które kolej ma zrealizować na zlecenie władz federalnych i krajów związkowych. Plan będzie aktualizowany co roku, dzięki czemu zapewni przejrzystość i możliwość przewidywalnego planowania.
Obecnie zmieniamy także koncepcję kompleksowych remontów korytarzy kolejowych, które wiążą się z wielomiesięcznym zamykaniem całych tras. Sam pomysł jest dobry, ale zbyt często nie działał tak, jak powinien. Jeżeli linia pozostaje zamknięta przez tak długi czas, po zakończeniu prac ruch musi funkcjonować zauważalnie lepiej. W kolejnym kroku chcemy utworzyć fundusz infrastrukturalny, który zagwarantuje finansowanie inwestycji kolejowych po wyczerpaniu funduszu specjalnego.
WELT: Co to oznacza dla pasażerów? Mniej robót na kolei?
Bilger: Na początku robót będzie więcej, a to oznacza również opóźnienia. Dobra wiadomość jest jednak taka, że później sytuacja się poprawi. Sieci nie da się wyremontować z dnia na dzień i nie mogę obiecać cudów, ale moim celem pozostaje wyraźna poprawa. Pomoże nam także cyfryzacja, ponieważ dzięki niej będziemy mogli efektywniej wykorzystywać istniejące trasy bez konieczności budowania nowych torów.
WELT: Obecnie punktualnie kursuje niewiele ponad połowa pociągów. Pańskim celem jest osiągnięcie poziomu 70 proc. do 2029 r. To oznacza, że jedna trzecia pociągów nadal przyjeżdżałaby z opóźnieniem...
Bilger: Ten cel może nie brzmieć szczególnie ambitnie, ale 70 proc. oznaczałoby wyraźną poprawę w porównaniu z obecną sytuacją. Cel ten jest więc ambitny, a jednocześnie realistyczny, pod warunkiem że już teraz będziemy zdecydowanie działać na rzecz jego realizacji. Politycy wielokrotnie podejmowali decyzje o przeniesieniu większej liczby pasażerów i większej ilości towarów na kolej, nie uwzględniając konsekwentnie konieczności rozbudowy infrastruktury. Teraz nadrabiamy te zaległości. Warto przy tym zauważyć, że punktualność w przewozach regionalnych już jest znacznie lepsza.
WELT: Czy premie dla członków zarządu Deutsche Bahn również powinny być uzależnione od punktualności?
Bilger: Prowadzimy obecnie negocjacje z kolejowym pionem odpowiedzialnym za infrastrukturę w sprawie tak zwanej umowy dotyczącej realizacji zadań. Dzięki niej rząd federalny jako właściciel będzie mógł w przyszłości skuteczniej zarządzać spółką oraz kontrolować, czy kolej wywiązuje się z zawartych porozumień. Punktualność jest jednym z kryteriów zmiennego wynagrodzenia kadry zarządzającej kolei. Do kryteriów powinny jednak należeć także postępy w cyfryzacji kolei i remontowaniu sieci.
WELT: Kolej w dalszym ciągu pozostaje przedsiębiorstwem należącym w całości do państwa. Prawie 20 lat temu planowano jej częściową prywatyzację. Czy mogłoby to pozwolić kolei na wyjście z kryzysu?
Bilger: Tak daleko idące dyskusje dotyczące zmian strukturalnych powinny być prowadzone podczas negocjacji koalicyjnych. Obowiązująca umowa koalicyjna zawiera już wiele zadań: plan infrastrukturalny, kompleksowe remonty korytarzy oraz docelowy kształt sieci w 2035 r. Kolej ma pozostać własnością państwa federalnego, być przedsiębiorstwem odnoszącym sukcesy, zapewniającym klientom dobre doświadczenia i radzącym sobie pod względem ekonomicznym.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
WELT: Jaki jest pański osobisty cel po pierwszym roku sprawowania urzędu? Po czym osoby dojeżdżające do pracy mają poznać, że za pańskiej kadencji coś się poprawiło?
Bilger: Moim celem na całą kadencję jest odczuwalna poprawa. Dotyczy to punktualności kolei, ale także czystości, bezpieczeństwa oraz komunikacji z klientami. W przypadku dróg przeznaczamy duże środki na remonty, szczególnie mostów. Zaczynamy nadrabiać nagromadzone zaległości remontowe. Jeżeli chodzi o mobilność przyszłości, ludzie powinni zauważyć, że Niemcy są w awangardzie, na przykład dzięki sieci ładowania samochodów elektrycznych i ciężarówek oraz rozwojowi autonomicznej jazdy.
WELT: Pański poprzednik ostro spierał się z ministrem finansów Larsem Klingbeilem z SPD o zwiększenie środków na autostrady. Wygląda na to, że pan znalazł rozwiązanie.
Bilger: Kanclerz wyraźnie polecił mi zająć się finansowaniem. W tym tygodniu wykonaliśmy w tej sprawie ważny krok. Rząd zdecydował, że spółka odpowiedzialna za autostrady będzie mogła samodzielnie zaciągać kredyty. Daje nam to większą swobodę działania, zmniejsza uzależnienie od aktualnego budżetu i pozwala efektywniej wykorzystywać partnerstwo publiczno-prywatne.
Dzięki temu możemy zrealizować to, co postanowiła koalicja: wszystko, co jest w pełni przygotowane od strony planistycznej, zostanie wybudowane. Jestem wdzięczny ministrowi finansów za dobrą współpracę.
WELT: Zapytajmy bardziej zasadniczo: czy polityka powinna skłaniać ludzi do rzadszego korzystania z samochodów?
Bilger: Moim celem jest osiągnięcie celów klimatycznych w transporcie, tak aby sektor ten przestał być utrapieniem polityki klimatycznej. Przyczyniają się do tego rozwój elektromobilności oraz inwestycje w kolej. Ludzie powinni jednak sami decydować, w jaki sposób chcą się przemieszczać. Jazda samochodem jest czymś całkowicie w porządku, niezależnie od rodzaju napędu.
Naszym zadaniem jest zapewnienie przystępnej cenowo, niezawodnej i przyjaznej dla środowiska mobilności. O tym, z jakiego środka transportu ktoś korzysta, nie powinni decydować politycy.
WELT: Obejmując urząd, mówił pan, że niemal nie potrzebuje czasu na wdrożenie się, ponieważ zna pan ministerstwo. Czy mimo to w ciągu tych dwóch miesięcy coś pana zaskoczyło?
Bilger: Pozytywnie zaskoczył mnie pragmatyzm, który można dziś dostrzec w debacie o polityce transportowej. W społeczeństwie prowadzimy mniej sporów ideologicznych niż kiedyś. Przykładowo niemal nie trzeba już dyskutować o zasadności inwestowania w infrastrukturę drogową.
Dostrzegam to zarówno w społeczeństwie, jak i w polityce. Po wyborach do parlamentu krajowego Badenii-Wirtembergii uczestniczyłem w rozmowach sondażowych między Zielonymi a CDU. W kwestiach związanych z polityką transportową szybko doszliśmy do porozumienia. W przeszłości wyglądało to zupełnie inaczej.
WELT: W wielu resortach reformy koalicji napotykają problemy. Czy współpraca z SPD układa się w pańskim resorcie lepiej?
Bilger: Nie mogę narzekać na współpracę z ministerstwami kierowanymi przez SPD. Z minister sprawiedliwości szybko porozumiałem się w sprawie zaostrzenia prawa karnego dotyczącego ataków na pracowników kolei. Z ministrem finansów uzgodniliśmy możliwość zaciągania kredytów przez spółkę odpowiedzialną za autostrady. Wspólnie z ministrem środowiska rozpocząłem natomiast inicjatywę dotyczącą rozbudowy infrastruktury ładowania oraz infrastruktury wodorowej w krajach sąsiadujących z Niemcami. Mam jednak świadomość, że w innych obszarach sytuacja polityczna jest trudniejsza.
Helge Fuhst jest przewodniczącym kolegium redaktorów naczelnych grupy Premium, do której należą WELT, "Politico" i "Business Insider".
Data utworzenia:
176
1
Autor Helge Fuhst
Helge Fuhst
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!