Od lat współpracował z Automobilklubem Rzemieślnik, gdzie prowadził sekcję młodych – był dla nich nauczycielem, guru w sprawach motoryzacji, budował z nimi słynne „szayowozy" – skrzyżowanie gokarta z wyścigówką.

Kibice Rajdu Barbórka rozgrywanego w Warszawie na początku grudnia znają go z oryginalnej konferansjerki podczas Kryterium Asów na ul. Karowej. Szaya przez wiele lat był komentatorem, opowiadał anegdoty o zawodnikach i ich maszynach, a nawet naśladował odgłosy różnych samochodów wyścigowych.

Szaya wiele lat temu jeździł rozklekotaną „Dekawką", a potem przesiadł się do ogromnego, czerwonego Cadillaca. Pasowali do siebie – i auto, i kierowca – jak ulał.

Foto: Roman Dębecki / Auto Świat
Krzysztof Szaya Szaykowski

Tam gdzie teraz jest, zapewne prowadzi jakąś imprezę motoryzacyjną, lub konkurs, opowiada pikantne anegdoty, albo naśladuje odgłosy bolidu Formuły 1 na starcie. Jowialny, dowcipny, życzliwy. Po prostu Szaya.