Producenci do konkursu zgłaszają nowe jednostki napędowe, które zostały opracowane z myślą o jak najlepszych osiągach i ekonomicznym zużyciu paliwa. Było tego sporo, bo firmy zmuszane przez Komisję Europejską do jak najbardziej ekologicznych napędów, starają się, jak mogą, żeby takie silniki wprowadzać na rynek i spełniać wymogi unijnych urzędów. Zwłaszcza w ostatnich latach pęd do jednostek o najmniejszej pojemności, a jak największej wydajności, nabrał dużego przyspieszenia. Takie silniki mają największe szanse na zwycięstwo w rozmaitych plebiscytach.

Rzeczywiście, są ekologiczne, mało palą, zapewniają optymalne osiągi. Problem jednak w tym, że po kilku latach lub po przejechaniu 120-150 tys. km zaczynają przysparzać sporych problemów. Właśnie dziś w naszym comiesięcznym dodatku o autach używanych piszemy o kilkunastu nagrodzonych w ostatnich latach silnikach, które teraz po często niewielkim przebiegu psują się na potęgę i trzeba na nie uważać.

Zachęcamy do lektury już teraz, żeby później uniknąć kłopotów. A spowodować je mogą auta naprawdę wielu marek. Wszystko wskazuje na to, że będziemy mieć do czynienia z coraz większą awaryjnością jednostek napędowych, nawet po krótkim okresie eksploatacji. W każdym razie zobaczcie, których silników lepiej unikać. Miłej lektury!

Foto: Auto Świat
Auto Świat 30/2019