Rajd Mercedesa to jedna z najbardziej nobliwych imprez terenowych w kraju, spadkobierczyni słynnego Rajdu Jelcza. Po dwuletniej przerwie rajd powrócił w dobrym stylu, gromadząc na swym starcie dziesiątki motocyklistów oraz załóg samochodowych - terenowych i ciężarowych. 11 października na starcie na poligonie pod Wrocławiem aż roiło się od gwiazd krajowego off-roadu. Mariusz Ryczkowski, Piotr Kowal, Wojciech Tolak, Damian Baron, Dariusz Żyła czy Hubert Odo-jewski to zawodnicy o dużym dorobku i niezaspokojonym apetycie na zwycięstwo. Czterogodzinny maraton rządzi się jednak swoimi prawami - nie wystarczy jechać szybko, ale przede wszystkim należy dotrzeć do mety. Mordercza, wyschnięta na kamień i straszliwie dziurawa trasa nie ułatwiała zadania. Zawodnicy rzadko mieli okazję rozpędzić się, a część przeszkód pokonywali żółwim tempem w trosce o stan techniczny aut. Mimo to wielu kierowców, rówmnież faworytów, musiało poddać się przed czasem. Zwyciężyli więc nie tyle najszybsi, co najrozważniejsi wśród najszybszych.