Sąsiad kupił nowy chiński motocykl. Z kolegami motocyklistami (na siłę) znaleźli jeden minus
"38 tys. zł za nowy motocykl typu adventure? I to z kompletnym wyposażeniem? To chyba jakiś żart? - te słowa coraz częściej słyszy mój sąsiad, który kupił chiński jednoślad. Po obejrzeniu produktu z Państwa Środka na pierwszy rzut oka faktycznie trudno mu zarzucić jakieś istotne braki. Nawet koledzy, którzy na co dzień jeżdżą motocyklami, jedyne zastrzeżenia mieli do... prześwitu, ale tylko w porównaniu z jedną z japońskich maszyn.