Odświeżony, czyli jaki? Bo na pierwszy rzut oka nie widać zmian…

Francuzi doszli do wniosku, że jeśli coś jest dobre, to nie należy tego zmieniać dla samej zmiany. Od wprowadzenia modelu 308 GTi w 2015 r. sprzedali go 6700 sztuk w 45 krajach zajmując 3. miejsce wśród kompaktowych hot hatchy i są zadowoleni z tego rezultatu. W zmodyfikowanym modelu postawili na subtelne zmiany – nowy zderzak z trzema pokaźnymi chwytami powietrza i kontrastową szminką na splitterze, nową maskę, ciemną atrapę chłodnicy oraz ciemne szkła tylnych świateł. Do bordowo-czarnego malowania Coupe Franche doszło teraz niebiesko-czarne.

W środku pojawiły się zaktualizowane multimedia: nawigacja TomTom Traffic 3D z ostrzeganiem o utrudnieniach w czasie rzeczywistym i funkcja pozwalająca korzystać ze smartfonów za pośrednictwem nowego, pojemnościowego wyświetlacza. Do dyspozycji kierowcy oddano też zastęp pomagierów – aktywnego asystenta pasa ruchu, system monitorujący martwe pole w lusterkach, kamerę rozpoznającą znaki drogowe, a także czujnik zmęczenia u kierowcy.

No dobrze, a pod maską?

Ten sam, sprawdzony silnik 1.6 opracowany przez Peugeot Sport z jedną z najwyższych mocy z litra pojemności w seryjnych samochodach. Jego 270 KM przekłada się na 169 KM z 1000 cm3. To parametry, którymi mogą się poszczycić nieliczni, np. Ferrari w modelu 488 GTB. Silnik 308 GTi połączony jest z sześciostopniową manualną skrzynią, a moc przekazywana jest na przednie koła za pośrednictwem mechanizmu różnicowego z ograniczonym poślizgiem firmy Torsen. To jeden z najlepszych turbodoładowanych silników, jakie można dostać w popularnym samochodzie. Bardzo gładko rozwija moc i trudno uwierzyć, że ma tylko 1,6 l pojemności, bo ciągnie do przodu jak dwulitrowe odpowiedniki konkurencji. Jedyny zarzut można mieć do jego dźwięku – brzmi jak odkurzacz.

Dlaczego nie podnieśli mocy? Wszyscy to teraz robią

To prawda, ale niewiele firm może się poszczycić tak niewielką masą własną. Wystarczy spojrzeć na przelicznik mocy do masy. Gotowy do jazdy samochód waży zaledwie 1205 kg, co oznacza, że jeden koń mechaniczny musi pociągnąć tylko 4,46 kg, czyli tyle samo, co w mocniejszej o 40 KM Hondzie Civic Type R poprzedniej generacji. W przypadku Peugeota moc 270 KM przekłada się na przyspieszenie do 100 km/h w 6 s i elektronicznie ograniczoną prędkość maksymalną 250 km/h. Te parametry mogłyby być lepsze, jednak więcej mocy na przedniej osi często oznacza mniej kontroli i przyjemności z prowadzenia, a w tym 308 GTi jest rzeczywiście niezły. Moment obrotowy nie zdmuchuje bieżnika z przednich opon, łatwo gazem dawkować obroty i kontrolować linię jazdy.

Pod tym względem Peugeot reprezentuje starą szkołę konstrukcji hot hatchy – ma być lekko i nieskomplikowanie. Nie ma co liczyć na różnorodne tryby pracy zawieszenia, czy układu napędowego. Do wyboru jest tylko przycisk Sport, który wprowadza irytujące brzęczenie z głośników i zmienia podświetlenie zegarów na czerwone, przez co trudniej zauważyć kiedy zbliżamy się do ogranicznika obrotów. Lepiej więc jechać w trybie normalnym.

A co ze skrzynią biegów?

Pozostaje manualna, sześciostopniowa. Ma dość długi drążek i sporą gałkę, ale przy odrobinie wprawy biegi wchodzą płynnie i dość precyzyjnie. Pamiętam problemy z „trafieniem” w odpowiednie przełożenie przy pierwszej generacji 308 GTi, ale tu ich nie ma. Może to kwestia świeżego egzemplarza prosto z taśmy, jednak podczas szybkiej jazdy po torze Ascari tylko raz nie udało mi się płynnie przejść z II na III bieg. Manualna przekładnia to też wyraz prostoty i oldskulowego podejścia do frajdy z jazdy. Pewnie, z „automatem” byłoby szybciej i precyzyjniej, ale mniej bezpośrednio i angażująco dla kierowcy, zresztą Peugeot nie ma odpowiednio szybkiej (czytaj – dwusprzęgłowej) skrzyni do tego typu zastosowań, więc nie ma nad czym debatować.

Jak się prowadzi?

Bardzo neutralnie. Przy włączonym ESP właściwie nie czuć interwencji elektroniki, ale wystarczy wciśnięcie jednego guzika, by pozbyć się asystenta. Przednia oś, dzięki mechanizmowi różnicowemu, wgryza się w asfalt, a tylna posłusznie za nią podąża. Na szybkich łukach nagłe odjęcie gazu powoduje dostawienie tylnej osi i zacieśnienie zakrętu, ale udało się pozbyć dawnej tendencji hot hatchy Peugeota do lądowania tyłem w krzakach.

Podczas jazdy po torze łatwiej docenić małą kierownicę i swobodę w jej operowaniu, pewne zastrzeżenia można mieć tylko do samego układu kierowniczego. Jest dość lekko wspomagany i gdy szpera zabiera się do działania, nagle na wolancie pojawiają się mocne siły, na które trzeba być przygotowanym. To nie tak, że kierownica wyrywa się z rąk, ale przejście pomiędzy miękkim wspomaganiem podczas jazdy w granicach przyczepności, a mocniejszym oporem powstającym w momencie zadziałania szpery jest skokowa.

Na uznanie zasługują natomiast hamulce. Duże tarcze z przodu o średnicy 380 mm i czterotłoczkowe zaciski Alcon genialnie wykonują swoją pracę i mimo, że podczas jazdy torowej pedał hamulca robi się bardziej miękki i głębiej wpada w podłogę, skuteczność hamowania nie zmienia się. Ważne jest też to, że 308 GTi dobrze nadaje się do codziennej jazdy i nie wymaga kompromisów. Zawieszenie jest wystarczająco wygodne nawet na seryjnych felgach o średnicy 19 cali, a pięciodrzwiowe nadwozie nadaje się do rodzinnych wyjazdów.

Warto go kupić?

Cenę 139 900 zł trudno nazwać okazją, gdy 300-konny Seat Leon Cupra startuje od 129 900 zł, a ikona wśród hot hatchy – VW Golf GTI Performance z nieco słabszym, bo 245-konnym silnikiem, to koszt 126 290 zł. Wystarczy jednak porównać wersje nadwozia i wyposażenia, by okazało się, że za konkurencję w podobnej specyfikacji trzeba wydać tyle samo. W 308 GTi płatne dodatki można policzyć na palcach dwóch rąk. Jedno jest pewne – Peugeot u nas będzie bardziej wyróżniać się z tłumu, szczególnie gdy zamówimy go w specyfikacji z dwukolorowym malowaniem nadwozia za 7900 zł.

DANE TECHNICZNE – Peugeot 308 GTi

Silnik: 1598 cm3, R4 benz., 270 KM; 330 Nm, skrzynia manualna. 6 b., napęd na przód, masa 1205 kg

Osiągi: 0-100 km/h – 6,0 s, V maks. – 250 km/h, zużycie paliwa – 6,0 l/100 km

Cena: 139 900 zł