Już spadek ciśnienia o 0,2 bara poniżej zalecanej wartości oznacza, że samochód zużyje ok. 1 proc. więcej paliwa — tak wynika z danych amerykańskiego Departamentu Energii. W praktyce oznacza to straty dla naszego portfela, które rocznie mogą iść nawet w setki złotych. I to wszystko dzieje się, zanim zacznie reagować system kontroli ciśnienia w oponach. Każda kolejna dziesiąta bara poniżej normy to kolejne straty — zarówno dla portfela, jak i bezpieczeństwa.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Czy warto kontrolować ciśnienie w oponach?
Statystyki UNECE (Europejskiej Komisji Gospodarczej) pokazują, że aż 42 proc. europejskich kierowców jeździ z ciśnieniem niższym o 0,5 bara od zalecanego. Potwierdza to Michelin - ponad połowa użytkowników miała ciśnienie co najmniej o ok. 0,5 bar poniżej rekomendacji. Najgorsze jest to, że niedopompowane opony to także dłuższa droga hamowania, szczególnie na mokrej nawierzchni.
Różnica jednego bara w stosunku do zalecanego ciśnienia wydłuża drogę hamowania na mokrej nawierzchni o ok. 11 m. Do tego dochodzi wzrost oporów toczenia nawet o 10 proc. (co przekłada się na ok. 2 proc. większe zużycie paliwa) i szybsze zużycie bieżnika — nawet o 10 proc. przy spadku ciśnienia o 0,4 bara.
Poznaj kontekst z AI
Jak często powinno się sprawdzać ciśnienie w oponach?
Dlaczego ciśnienie w oponach powinno być sprawdzane na zimno?
Co się dzieje, gdy ciśnienie w oponach jest zbyt niskie?
Jakie ciśnienie powinno być w oponach Tesli Model 3?
System TPMS nie zawsze zareaguje na czas — zgodnie z przepisami (UN R141) kontrolka zapali się dopiero, gdy ciśnienie spadnie o 20 proc. lub poniżej 150 kPa (1,5 bara). Dla opony z zaleceniem 2,5 bara to dopiero okolice 2 bar.
Ciśnienie w oponach to podstawa. Najlepiej weryfikować je raz w miesiącuMateusz Pokorzyński / Auto Świat
Jak prawidłowo mierzyć ciśnienie w oponach?
Najlepiej sprawdzać ciśnienie "na zimno" — po co najmniej dwóch godzinach postoju lub po bardzo krótkiej, powolnej jeździe. Po dłuższej trasie opona jest rozgrzana i ciśnienie rośnie nawet o 0,3–0,5 bara, więc pomiar może być niemiarodajny. Wielu kierowców po zjeździe z autostrady spuszcza powietrze, widząc na kompresorze wyższy wynik — po ostygnięciu opony jeżdżą z niedopompowanymi kołami przez kolejne tygodnie.
Najlepsza metoda? Raz w miesiącu rano, własnym manometrem albo na najbliższej stacji paliw, sprawdzić ciśnienie we wszystkich oponach i ustawić je dokładnie według wartości z naklejki producenta.
- Przeczytaj także: Złapałem gumę w aucie bez koła zapasowego. "Szkoda brudzić zestaw naprawczy. I tak nie zadziała"
Jakie ciśnienie powinno być w oponach?
Popularna rada "zimą dodaj +0,2 bara" może prowadzić do przepompowania opon. Zbyt wysokie ciśnienie to gorsza przyczepność, szybsze zużycie środka bieżnika i spadek komfortu. Współczesne auta często mają już na naklejkach wyższe wartości przewidziane na zimę lub autostradę. Dodawanie kolejnych dziesiątych bara na własną rękę to ignorowanie zaleceń producenta.
Przykład? Tesla Model 3 — zalecane ciśnienie to aż 2,9 bara. Producent wyraźnie instruuje, by trzymać się wyłącznie wartości z naklejki, a nie uniwersalnych "2-2,5 bara". Najlepszy sposób na oszczędność i bezpieczeństwo jest prosty:
- Znajdź naklejkę z zaleceniami ciśnienia (słupek B, klapka wlewu paliwa lub instrukcja).
- Rano, na zimno, sprawdź ciśnienie we wszystkich oponach.
- Ustaw wartości dokładnie według zaleceń producenta.
- Powtarzaj kontrolę raz w miesiącu.
Zapomnij o "magicznych" 2,0 czy 2,5 bara. Trzymanie się zaleceń producenta to najskuteczniejszy zimowy pakiet oszczędnościowy i gwarancja bezpieczeństwa na drodze — bez kosztownych niespodzianek.