W skrócie

Gdyby Kordula Schweineberg z Arnsbergu (Niemcy; na zdjęciu) kupiła zwykły samochód, to... miałaby teraz nadal wszystkie palce. Pech jednak chciał, że pewnego razu stanęła, z zamiarem przepuszczenia innego kierowcy, zbyt blisko plecami koło swojego BMW 520d, wyposażonego w system elektrycznego domykania drzwi – soft close. Nie poczuła jednak, że jej kciuk dostał się w szczelinę między drzwiami a słupkiem. Zorientowała się dopiero wtedy, gdy siła 600 niutonów (nacisk ok. 61 kg) zaczęła obcinać jej palec.

Na reakcję było już za późno. Pani Schweineberg pod wpływem szoku pojechała do domu i tam dopiero jej mąż w pełni zdał sobie sprawę z tego, co się stało, i popędził do szpitala. Niestety, w żadnej z dwóch placówek chirurgicznych nie udało się przyszyć kciuka z powrotem.

Sprawę załatwisz w sądzie

Brzmi to jak typowa opowieść z sensacyjnej rubryki jakiegoś lokalnego tygodnika. Tyle że to prawda i pani Schweineberg nie jest jedyną, która przykro doświadczyła działania systemu soft close. Przykładowo w USA, kraju wysokich odszkodowań, orzekanych w wielu absurdalnych kwestiach, takie sprawy trafiają z miejsca do sądu. Pełnomocnik kierowcy BMW poszkodowanego przez soft close domaga się, żeby producent tak skalibrował system, by ten domykał jedynie takie szpary, w których nie zmieści się palec. Kłopoty ma jednak nie tylko BMW – z podobnymi trudnościami spotykają się i inni, np. Bentley.

Musisz mieć dobry refleks

Soft close to dość prosty układ, wyposażony w siłowniki, które dociągają drzwi w sytuacji, gdy ktoś nie zatrzaśnie ich z odpowiednią mocą. Problem polega na tym, że system z reguły działa bardzo szybko, na dodatek z potężną siłą. I nawet jeśli zorientujecie się, że grozi wam niebezpieczeństwo, na ochronny manewr bywa za późno. Część systemów tego typu ma wbudowany hamulec bezpieczeństwa. Trudność polega na tym, że aby zatrzymać domykające się drzwi, należy drugą ręką chwycić klamkę. Na dodatek czasu na reakcję z reguły jest niewiele, np. niecała sekunda. Jeśli nie zdążycie, może być kiepsko.

Koncerny motoryzacyjne bronią się i wskazują na instrukcję obsługi. Można w niej przeczytać m.in. o wszystkich zagrożeniach, jakie niesie z sobą soft close, i jak go bezpiecznie użytkować. Wszystko pięknie, tyle że instrukcje mało kto dziś czyta, a kierowca na dobrą sprawę powinien informować o zagrożeniu każdego pasażera, który do danego pojazdu wsiada po raz pierwszy. W związku z tym BMW rozważa podobno umieszczenie ostrzegawczych piktogramów na drzwiach każdego modelu wyposażonego w dociąganie drzwi.

Uwaga też na elektryczne dachy i szyby

Niewiele lepiej wygląda też kwestia zabezpieczeń w samochodach z elektrycznymi podnośnikami szyb. Mechanizm zatrzymujący szybę pod określonym oporem dość rzadko montuje się w samochodach miejskich, ale już wraz z ceną i segmentem rośnie prawdopodobieństwo, że znajdziecie go na pokładzie. Widać też inną prawidłowość: samochody bez funkcji „auto”, czyli takiej, która po jednym naciśnięciu przycisku zamyka okno do końca, mechanizmu bezpieczeństwa raczej nie mają. Gdy ktoś poczuje, że dzieje się coś niedobrego, zawsze może zatrzymać okno sam.

Tyle teorii, bo w praktyce wszystkiego przewidzieć się nie da. I tak np. dzieci są w stanie wywinąć numer polegający na tym, że jedno z nich okno zamyka, podczas gdy drugie właśnie postanowiło wystawić za nie palce lub – co gorsza – przewietrzyć sobie głowę. Tu działają nieco mniejsze siły niż w systemie domykania drzwi. W przypadku okien to ok. 300 niutonów, tyle że szyba jest cienka (ok. 3 mm), więc miejscowo nacisk może być duży! Na rodzicach spoczywa obowiązek wytłumaczenia swoim pociechom, czym grozi nieumiejętne obchodzenie się z elektrycznymi szybami lub oknem dachowym. W razie wątpliwości najlepiej stosować dostępną z miejsca kierowcy blokadę tylnych szyb. Szkoda, że nie każde auto ją ma.

Jak poznać dobry mechanizm zabezpieczający? To taki, który pod wpływem nacisku zarówno zatrzyma szybę/okno dachowe, jak i w tej samej chwili zacznie opuszczanie/otwieranie. Testy odradzamy.

Drzwi, ołówek i kabanos

Foto: Auto Bild / Auto Świat
Audi SQ7

Elektryczne silniki używane do domykania drzwi są zwykle dwa razy silniejsze od tych używanych do podnoszenia i opuszczania szyb. Mamy tu więc do czynienia z siłami na poziomie 600 N (ok. 61 kg). Czemu są aż tak duże? To kwestia... bezpieczeństwa. Drzwi muszą być dobrze domknięte, tak by nikt nie wypadł z samochodu w trakcie jazdy. Żeby pokazać wam, czym może skończyć się brak uwagi w obchodzeniu się z systemem soft close, postanowiliśmy przeprowadzić niniejszy test – w szparze między słupkiem a drzwiami umieściliśmy dwa przedmioty: ołówek i kabanos do zjedzenia na raz.

Efekty widzicie na zdjęciach – zarówno Audi, jak i Mercedes nie wyczuły ciała obcego i nie przerwały procesu zamykania. Niektórzy producenci zaczynają stosować hamulec bezpieczeństwa – należy drugą ręką (!) pociągnąć klamkę. Szanse na uniknięcie obrażeń są więc nieco większe.

Foto: Auto Bild / Auto Świat
Mercedes klasy S