• Z roku na rok kun jest coraz więcej – problem narasta
  • Szkody powodowane przez kuny to nawet kilkaset milionów rocznie. Zwierzęta nie tylko uszkadzają auta, ale też niszczą domy, w których się osiedlają
  • Jeśli zauważycie w aucie ślady wizyt kun, sprawdźcie, czy zwierzęta nie opanowały też np. strychu waszego domu czy garażu
  • Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Niektórzy biorą ją za gryzonia – ale kuna gryzoniem nie jest. To mały, zwinny drapieżnik należący do rodziny łasicowatych, który z gryzoniami ma tyle wspólnego, że chętnie na nie poluje i jest w tym skuteczniejsza niż np. koty. Niestety, w przeciwieństwie do (większości) kotów ma wyjątkowo niszczycielską naturę. Zwykle nie mamy pojęcia, jak blisko nas kuny mieszkają. Do czasu! Zwierzęta te nie wchodzą nam w drogę, bo są aktywne głównie nocą i świetnie potrafią się chować. Niestety, ich aktywność pozostawia często bardzo widoczne i uciążliwe ślady.

Kuny bardzo chętnie wprowadzają się na poddasza i strychy domów, do piwnic, szop czy garaży – czyli wszędzie tam, gdzie pojawiamy się sporadycznie. Bardzo chętnie moszczą się np. w wełnie mineralnej użytej do ocieplenia dachu, a dostają się do niej wspinając się po rynnach czy piorunochronach, wygryzając dziury w podbitce. „Duchy” hałasujące na strychach po nocach, to z reguły właśnie kuny urządzające sobie dom.

Rodzina kun w ciągu kilku nocy może zdemolować poddasze domu

Kunia rodzina potrafi w ciągu kilku dni zdemolować poddasze, niszcząc ocieplenie dachu, uszkadzając instalacje, zanieczyszczając wnętrze odchodami – szkody w budynkach liczone są w dziesiątkach tysięcy złotych. Tyle, że kuny też bardzo chętnie zwiedzają okolice – w tym również auta zaparkowane w pobliżu opanowanych przez nie domów. Dla tego sprytnego drapieżnika samochód to doskonały plac zabaw, ale też miejsce, gdzie może on się ogrzać, gromadzić i jeść zdobyte jedzenie. Gumowe węże, filcowe wygłuszenia komory silnika czy przewody to dla kuny doskonałe „gryzaki”. Tu szkody też mogą być olbrzymie – od setek złotych np. za wymianę przewodów zapłonowych czy okablowania czujników, aż po dziesiątki tysięcy, kiedy np. dojdzie do pożaru, bo kuna uszkodziła izolację przewodów, albo zatrze się silnik, bo podstępny zwierzak nadgryzł węże do chłodnicy.

Warto wiedzieć, że kuny mają swoje ulubione modele i podzespoły – zdarza się, że wielokrotnie wracają do tego samego auta i niszczą np. wciąż te same kable lub przewody.

Kuna niszczy auto, kiedy czuje w nim ślady zapachowe rywala

Specjaliści twierdzą też, że część szkód w autach kuny powodują z zazdrości. Nie, nie zazdroszczą nam samochodów – problem polega na tym, że kuny na opanowanym przez siebie terytorium nie tolerują innych kun. Jeśli np. samiec kuny poczuje, że w „jego” aucie pojawił się rywal i zostawił tam swoje ślady zapachowe, to może podjąć próbę „przemeblowania”, demolując i wyrywając wszystko, co pachnie intruzem!

Jak poradzić sobie z kunami?

To niestety nie takie proste – pułapki odpadają, bo kuny są pod ochroną, to nie gryzonie, na które można „polować” bezkarnie. Pozostaje więc odstraszanie. Niektórzy twierdzą, że psia czy kocia sierść, albo np. kostki do toalet zawieszone pod maską auta skutecznie odstraszają te zwierzęta. Niestety, w praktyce rożnie z tym bywa – kuny mieszkają tak blisko nas, że do takich zapachów łatwo się przyzwyczajają. Inna metoda to odstraszacze akustyczne, które mogą rzeczywiście sprawić, że zwierzęta poszukają sobie innego miejsca do zabawy – ale jeśli w aucie już są ślady zapachowe innej kuny, działanie odstraszające bywa zbyt słabe. Do dyspozycji są też preparaty chemiczne – ale żeby były one skuteczne, trzeba aplikować je regularnie. Najskuteczniejszą metodą są odstraszacze elektryczne, działające na takiej samej zasadzie, co „elektryczne pastuchy” dla bydła czy koni. Ważne jednak, żeby zamontować je tak, żeby nie uszkodzić auta i nie narazić np. mechanika na porażenie prądem.

Odstraszanie kun krok po kroku

Zwykle pierwszymi śladami wizyt kun pod maską są pozrywane maty wygłuszające i uszkodzone kable czy przewody gumowe.

W razie zauważenia takich śladów, poza niezwłocznym naprawieniem usterek, warto zacząć od starannego umycia auta pod maską – w nowszych modelach to w zasadzie zadanie dla fachowca, który wie jak to zrobić w taki sposób, żeby przy okazji czegoś nie zniszczyć. Komorę silnika myje się po to, żeby usunąć ślady zapachowe, które wabią kuny i mogą wywoływać u nich agresję. Sprzedawcy specjalistycznej chemii twierdzą, że podobny efekt można uzyskać spryskując auto pod maską odpowiednim preparatem (zwykle w formie piany w spreju) – to pozwala ograniczyć ryzyko zniszczenia czegoś przy okazji mycia. Dopiero po wyczyszczeniu komory silnika zabieramy się za jej zabezpieczanie specjalistyczną chemią (warto doczytać, na jak długo wystarcza dany środek), urządzeniami ultradźwiękowymi albo odstraszaczami elektrycznymi z rozmieszczonymi w newralgicznych miejscach płytkami rażącymi prądem.

Najprostsze w montażu są systemy z własnym zasilaniem bateryjnym – odpada problem wpinania się w instalację auta, wystarczy przytwierdzić poszczególne elementy opaskami zaciskowymi. Trzeba to jednak zrobić tak, żeby np. coś nie wkręciło się w pasek akcesoriów, albo żeby w wyniku drgań nie przetarły się przewody.

Cienkie, gumowe wężyki (np. od „podciśnień”) oraz przewody, tam gdzie to możliwe, warto zabezpieczyć twardymi, plastikowymi peszlami – są dla kun znacznie mniej kuszące od elementów wykonanych z miękkiej, sprężystej gumy.

Zabezpieczenie auta przed kunami - ile to kosztuje?

Preparaty do chemicznego odstraszania kun można kupić już za kilkanaście złotych, ale za środki renomowanych marek trzeba zapłacić zwykle 30-60 zł za opakowanie – oferowane są one w formie sprejów lub zawieszek. Ceny odstraszaczy akustycznych też zaczynają się od kilkudziesięciu złotych, porządnej jakości urządzenia do rażenia nieporządanych gości prądem to wydatek rzędu kilkuset złotych.

Zabezpiecz auto tak, żeby prąd nie poraził diagnosty!

Przy montażu zabezpieczeń rażących prądem należy pamiętać o tabliczkach ostrzegawczych – po to, żeby uniknąć tego, że ktoś zaglądający pod maskę (np. mechanik czy diagnosta) zostanie „kopnięty” prądem. Niektóre systemy działają tylko przy zamkniętej masce.

Zabezpieczenie samochodu przed kunami to za mało, żeby trwale i skutecznie rozwiązać problem. Ważniejsze jest to, żeby przepędzić te zwierzęta z naszego najbliższego otoczenia. Jeśli zauważymy ślady buszowania kun w samochodzie, sprawdźmy też, czy nie ma ich np. w pobliskiej szopie, na strychu domu, czy w garażu. Często niezbędna okazuje się pomoc specjalistów. Kuna to trudny przeciwnik!