Tej wiosny wielu właścicieli aut wyposażonych w klimatyzację może przeżyć w serwisach niemiłe rozczarowanie. Od niedawna obowiązują nowe przepisy, zgodnie z którymi mechanikowi nie wolno tak po prostu napełnić pustej klimatyzacji czynnikiem chłodniczym – taką usługę może on wykonać dopiero po udokumentowanej naprawie i sprawdzeniu szczelności układu.

Dotyczy to każdego napełniania chłodziwem w ilości przekraczającej 40 g. Z kupowanego i sprzedawanego chłodziwa warsztaty muszą się precyzyjnie rozliczyć! Tymczasem z klimatyzacji samochodowej czynnika z czasem ubywa – to zupełnie normalne zjawisko, bo chłodziwo przedostaje się nawet przez mikroskopijne szczeliny na połączeniach przewodów.

Jeśli z przeglądem klimy będziecie zwlekali tak długo, aż zostanie w niej tak mało czynnika, że przestanie ona chłodzić albo nawet nie da się jej włączyć (układy mają zwykle zabezpieczenie przed uruchomieniem przy zbyt niskim ciśnieniu), to najprawdopodobniej będziecie musieli zapłacić za niekoniecznie potrzebną naprawę.

Ze sprawnej klimatyzacji ulatnia się nawet ok. 10 proc. czynnika rocznie, co wobec pojemności układów, wynoszącej zwykle 450-900 g, oznacza, że po dwóch latach ubytek chłodziwa niemal na pewno przekroczy próg, przy którym przepisy nakazują naprawę układu!

Nie każdy warsztat naprawi klimatyzację

Jeśli klima pracuje prawidłowo (włącza się, chłodzi, nie wydaje dziwnych odgłosów, co najwyżej działa nieco za słabo), na rutynowy przegląd można pojechać do dowolnego serwisu, który ma maszynę do obsługi klimatyzacji. Takie urządzenie automatycznie (choć bardzo pobieżnie) sprawdza szczelność układu, czyści i uzupełnia czynnik chłodzący oraz aplikuje do niego olej niezbędny do smarowania kompresora.

Cała procedura trwa kilkadziesiąt minut i kosztuje z reguły 100-300 zł (w przypadku klimatyzacji z czynnikiem R134a). Jeśli jednak klima już nie działa (nie włącza się, nie chłodzi, po uruchomieniu wydaje podejrzane odgłosy), lepiej podarować sobie wizyty w serwisach, których zakres usług związanych z klimatyzacją ogranicza się do podłączenia automatycznego „kombajnu” – niesprawny układ wymaga pomocy prawdziwych fachowców, którzy poradzą sobie z jego naprawą.

Nie znajdziecie ich w ASO, bo autoryzowane serwisy w trudniejszych przypadkach albo wymieniają poszczególne elementy do skutku, albo odstawiają samochód klienta do specjalistycznego warsztatu i doliczają do rzeczywistej ceny usługi wysoką marżę. Z naprawą niedziałającej klimatyzacji nie warto zwlekać – jeśli układ całkowicie się rozszczelni, do jego wnętrza dostanie się zabójcza dla niego wilgoć.

Wewnątrz klimatyzacji są montowane specjalne filtry-osuszacze, które wyłapują skraplającą się w układzie wodę. Są one tak higroskopijne, że należy je wymieniać przy okazji każdej naprawy, podczas której układ był rozhermetyzowany choćby na godzinę.

Zrób to sam: wymiana filtra kabinowego

Klimatyzacja słabo chłodzi, zaparowują szyby, a w kabinie śmierdzi stęchlizną? To typowe objawy zapchania filtra kabinowego. W większości modeli wymiana tego elementu nie wykracza poza możliwości przeciętnego kierowcy i nie są do niej potrzebne żadne specjalistyczne narzędzia. Filtry kabinowe można kupić w stacjonarnych lub internetowych sklepach i hurtowniach motoryzacyjnych.

Do popularnych modeli kosztują one zwykle od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych, zwykle można wybierać między filtrami standardowymi a nieco droższymi węglowymi, które poza kurzem i pyłkami zatrzymują też niektóre zanieczyszczenia chemiczne i neutralizują nieprzyjemne zapachy, ale za to szybciej się zapychają. W większości aut filtr jest ukryty albo pod schowkiem przed pasażerem, albo na podszybiu – instrukcję wymiany można znaleźć zwykle na opakowaniu nowego filtra.

Jak pozbyć się przykrego zapachu?

Wnętrze układu wentylacyjnego samochodu wyposażonego w klimatyzację to idealne środowisko dla pleśni i grzybów. Na parowniku (czyli znajdującym się zwykle pod deską rozdzielczą elemencie, w którym rozpręża się chłodziwo) skrapla się woda, a w jego okolicach zbiera się wilgoć. Problem nasila się, kiedy klimatyzacja pozostaje długo bezczynna – przy okazji pierwszego uruchomienia wiosną z kratek nawiewów może się wydobywać bardzo nieprzyjemny zapach. Jak z nim walczyć?

Warsztaty proponują ozonowanie wnętrza (40-60 zł za usługę, za 250 zł kupicie potrzebne urządzenie na własność), samodzielnie można użyć preparatów w aerozolu lub aplikowanych w formie pianki do kanałów wentylacyjnych (od 10 zł).

Uwaga na klimatyzację w hybrydach!

Właściciele aut hybrydowych i elektrycznych powinni starannie wybierać warsztaty, którym powierzają obsługę klimatyzacji. Układy w takich autach są napełniane wprawdzie takim samym czynnikiem, jak w innych modelach, ale z reguły wymagają zastosowania innego, nieprzewodzącego oleju do smarowania napędzanej elektrycznie sprężarki. Żeby uniknąć zmieszania olejów, warsztat powinien mieć osobne urządzenie do obsługi hybryd!

Naszym zdaniem

Zaniedbana klimatyzacja w końcu się zepsuje. Jeśli w porę nie uzupełnicie w niej chłodziwa i oleju, zatrze się kompresor, a opiłki zanieczyszczą układ. Koszt naprawy to zwykle równowartość 10-20 przeglądów klimy!