• Lepsze materiały to wyższa trwałość, ale silniki ciągle się zużywają!
  • Szukając warsztatu nie wybieraj tanich ofert – lepiej zapłacić więcej, ale… tylko raz
  • Najlepiej zająć się silnikiem kompleksowo, sama wymiana np. pierścieni tłokowych zazwyczaj nic nie da
  • Używany silnik zamiast remontu? Czasem to dobre rozwiązanie
  • Na razie nie brak zakładów zajmujących się obróbką mechaniczną elementów silnika

Coraz częściej kompleksowy remont silnika oznacza wydatek na poziomie 10 000 zł lub nawet znacznie więcej. Spytacie: za co tyle pieniędzy? Zaraz odpowiemy. Jednak wielu użytkowników z pewnością uzna mechaników za zdzierców i policzy krótko: ze szwagrem w weekend ściągniemy miskę olejową i głowicę. Damy nową uszczelkę pod głowicą i wymienimy pierścienie. Koszt? Co najwyżej kilkaset złotych. Już kwota 5000 zł jest absurdalna, bo moje (kilkunastoletnie) auto warte jest niewiele więcej! Czy takie podejście do sprawy ma sens? Naszym zdaniem to pieniądze wyrzucone w błoto. Szansa, że silnik przestanie palić olej, jest znikoma.

Właśnie – zacznijmy od początku. Jaką trwałość mają współczesne jednostki? Jakie są pierwsze symptomy zbliżających się problemów z silnikiem? Jakość materiałów oraz precyzja wykonania nowoczesnych silników budzą uznanie – kierowcy pamiętający technikę z Poloneza czy starych Škód wiedzą, co znaczą wycieki i zużycie silnika nawet co kilkadziesiąt tysięcy km. Nie oznacza to jednak, że współczesne silniki się nie zużywają ani nie psują. Zawodzą m.in. niedopracowane rozwiązania. Wiele zależy od konkretnych konstrukcji. Można przyjąć. że typowe jednostki (które nie mają drażliwych niedoróbek) bez kłopotu pokonają 250-400 tys. km.

Ładowanie formularza...

Są oczywiście nieco lepsze (np. benzyniak 2.0 Valvematic z Toyoty Avensis, który potrafi lekko pokonać 400 tys. km) i nieco gorsze – wiele starszych Opli bierze olej już w okolicy 200 tys. km. Gorsze są silniki obarczone wadami – chyba najbardziej znane są problemy ze spalaniem oleju w TSI czy z rozrządem w BMW. Czy w każdym przypadku trzeba przeprowadzać kompletny remont? Na pewno zawsze warto sprawdzić wszystkie podzespoły, ale jeśli wiadomo, że we wspomnianych VW w 90 proc. problem kończy się na pierścieniach i tłokach, to szlifowanie na siłę wału korbowego czy pełną regenerację głowicy można sobie odpuścić. Podobnie będzie z wieloma innymi, problematycznymi silnikami – często co prawda trzeba rozebrać cały motor, ale naprawa zamyka się w słabych elementach.

Kiedy pora na remont silnika?

Chyba najpopularniejszym objawem świadczącym o problemach jest wysokie zużycie oleju (litr na 1000 km to wielkość domagająca się natychmiastowej ingerencji warsztatu). W ślad za takim poborem oleju idzie niebieski lub siwy dym z charakterystycznym gryzącym zapachem z rury wydechowej (biały dym to ciecz chłodząca; czarny – paliwo) . Winę za to ponosić mogą zużyte pierścienie tłokowe lub gładź cylindra, lub np. uszczelniacze zaworowe. Często jednak mechanicy zalecają, żeby jednostkę remontować kompleksowo, bo tylko wtedy będziemy mieć pewność wyeliminowania problemu. Sama wymiana pierścieni (gdy cylinder również jest zużyty lub mają one zbyt duży luz w rowkach tłoka) może wręcz pogorszyć sprawę – nowe będą pracować jak pompa.

Co więc – poza stosownym ubytkiem na koncie – oznacza „kompleksowy remont” i kto może go wykonać? Może się go podjąć doświadczony mechanik, ale w wielu kwestiach (gdy konieczne będzie skorzystanie z profesjonalnych maszyn do obróbki) będzie musiał zwrócić się do profesjonalnych zakładów. Z kolei te (najczęściej) koncentrują się na samej obróbce – nie będą chciały zajmować się demontażem silnika z pojazdu czy sprawdzaniem całego osprzętu jednostki. Zatem: mechanik wykonuje stosowne pomiary, kwalifikując silnik do naprawy, wyjmuje go z auta, rozbiera, weryfikuje i elementy wymagające dalszej obróbki oddaje do specjalistycznych firm. Mowa tu o głowicy, kadłubie czy wale korbowym – niektórych części sam nie sprawdzi lub nie jest w stanie właściwie ich obrobić.

Remont silnika – ile to kosztuje?

Warto też zwrócić uwagę, że mechanik raczej nie poda z góry ostatecznego kosztu całej naprawy. Z pewnością powinien jednak oszacować swoje wynagrodzenie za demontaż/montaż i koordynację kontaktów z warsztatami. Pozostałe usługi zależą od tego, czy trzeba będzie skorzystać z pomocy warsztatu, i od stopnia zużycia danego elementu. Kompleksowa rozbiórka głowicy, kontrola szczelności płaszcza wodnego, zaworów, planowanie to wydatek od 500 do 1000 zł (zależnie od liczby zaworów, regionu itp.). Jeśli dochodzi szklankowa regulacja zaworów, to rachunek rośnie o 300-500 zł. Kolejne wydatki mogą być na wałki rozrządu (nawet kilka tys. zł za sztukę), wymianę prowadnic itp. Tulejowanie kadłuba to koszt 1000-1500 zł (4-cylindrowy motor). Szlif wału korbowego – około 450-500 zł. Do tego dochodzą oczywiście koszty części: panewki około 120-200 zł za komplet (główne lub korbowodowe) na silnik, pierścienie (zamienniki 50-70 zł na tłok, oryginalne nawet 400-500 zł), uszczelki. Tu również może być rozbieżność – zależy, czy uda się upolować w miarę kompletny zestaw uznanego producenta, czy trzeba będzie posiłkować się ofertą ASO. Ile wyjdzie sumarycznie? Przedział będzie spory. Minimum to 5000 zł (mechanik 2000 zł plus konieczna obróbka i części), maksimum – nawet powyżej 10 000 zł. Kwoty robią wrażenie, a pamiętajcie, żeby uwzględnić jeszcze konieczne ingerencje w osprzęt silnika – bezpośrednio odpowiedzialne za jego pracę (jak np. zużyte wtryskiwacze, zapchany DPF czy brudny kolektor) oraz wykonane „przy okazji” – korzystając z faktu, że wszystko jest zdemontowane i na wierzchu.

O całkowity koszt remontu spytaliśmy też w renomowanej firmie MRT, zajmującej się kompleksową renowacją silników (w Polsce działa przedstawicielstwo holenderskiej firmy, tu znajduje się zakład produkcyjny). Niektóre modele jednostek firma ma na wymianę – dostarczamy swój motor i odbieramy gotowy – ale akurat jednostki 1.9 dCi z Renault (F9Q) o którą spytaliśmy, nie było na stanie. Remont? Proszę bardzo – mniej więcej 14 dni oczekiwania i… nieco ponad 7000 zł rachunku za profesjonalnie wyremontowany „słupek”, czyli kompletną głowicę, kadłub, wał korbowy, praktycznie wszystko, ale bez osprzętu, który pozostaje w gestii mechanika. Profesjonalnie, ale bez wątpienia drogo – nie dziwi, że większość produkcji wraca do Holandii.

Wymiana silnika na używany

Po co wydawać tyle na remont, skoro można kupić jednostkę używaną? To oczywiście ważne i niepozbawione sensu pytanie. Takie rozwiązanie nie zawsze jest jednak korzystne. Na pewno warto je rozważyć w przypadku nowszych jednostek, które kupić można w naprawdę niezłym stanie, szczególnie gdy ta znajdująca się w aucie uległa uszkodzeniu (np. zaniedbanie wymiany rozrządu), a nie ma tendencji do zużywania się. Wcale jednak nie będzie to tanie, bo takie silniki potrafią kosztować około 5000 zł. Wraz z wiekiem atrakcyjność tej formy naprawy auta jednak maleje – trudno oczekiwać, żeby 15-letni silnik miał przebieg 100 tys. km, zresztą: jak to sprawdzić? Oczywiście, można polegać na zapewnieniach sprzedawcy, jednak nie zawsze są one rzetelne. W przypadku wspomnianego Scenica 1.9 dCi, o którego pytaliśmy w MRT, udało nam się znaleźć jednostkę identyczną z poszukiwaną (w wersji 130-konnej). Cena też nie należała do najniższych (3000 zł), ale opis rzeczywiście dawał nadzieję na bezproblemową eksploatację przez kolejnych kilka lat – deklarowany przebieg to około 150 tys. km. Pamiętajcie jednak, że pojawia się ryzyko dodatkowych wydatków, których nie weźmie na barki mechanik. Jeśli kupiony silnik nie spełni oczekiwań i tak trzeba będzie ponieść koszty transportu, montażu i demontażu itp. (czyli co najmniej 1000-1500 zł). Przepadną też wydatki na nowy rozrząd, uszczelki itp. Jeśli mechanik podejmuje się kompleksowego remontu, bierze odpowiedzialność za ewentualne wycieki, błędy montażu itp. – to również musi być ujęte w jego wycenie.

Niestety, nie brak na rynku aut naprawionych bardzo tanio – z użyciem używanych części (takich jak np. tłoki czy wał korbowy), bez dokładnych pomiarów i dalszej obróbki. Tak jest oczywiście zdecydowanie najtaniej, ale efekt łatwo przewidzieć – za kilka, kilkanaście tysięcy kilometrów problem powróci, ale będzie on już zmartwieniem… kolejnego właściciela, gdyż „uzdrowione” w ten sposób auto najczęściej od razu trafia do sprzedaży…

Naszym zdaniem

Remont silnika to zawsze bolesny wydatek, szczególnie jeśli dotyczy starszego auta, w którym może oznaczać większy koszt niż wartość całego pojazdu. Alternatywą jest zakup używanej jednostki lub sprzedaż całego auta jako niesprawnego, ale wiadomo, że wiele za nie nie weźmiecie. Może więc odżałować wydatek i cieszyć się sprawnym autem przez kolejne lata? Poprawnie i kompleksowo przeprowadzony remont (bez zbytnich oszczędności) powinien dać gwarancję bezproblemowej jazdy przez co najmniej 100-150 tys. km. Taka perspektywa pozwala inaczej spojrzeć na koszty

Ładowanie formularza...