• Już jednorazowe naładowanie akumulatora AGM niewłaściwym prostownikiem może go nieodwracalnie zepsuć
  • W niektórych wypadkach niewłaściwe ładowanie akumulatora będzie tylko nieskuteczne
  • Akumulator AGM nie zastąpi akumulatora kwasowo-ołowiowego i odwrotnie – akumulator kwasowo-ołowiowy nie zastąpi akumulatora AGM

Sąsiedzie, pożycz prostownika, bo akumulator mi się rozładował! A jaki masz akumulator? No... normalny, po prostu akumulator! Tak właśnie z reguły dochodzi do nieszczęścia – w niesprzyjających okolicznościach już jednokrotne doładowanie niewłaściwą ładowarką może zepsuć akumulator, a nawet doprowadzić do wybuchu!

Różne technologie

Wbrew pozorom akumulatory kwasowo-ołowiowe i coraz popularniejsze akumulatory typu AGM (Absorbent Glass Mat) to zupełnie inne konstrukcje mające inną charakterystykę. Nie wchodząc w szczegóły chemiczne, różnicą „widoczną” niemal na pierwszy rzut oka jest brak płynnego elektrolitu w akumulatorach AGM. W akumulatorach kwasowo-ołowiowych ołowiane elektrody zanurzone są w wodnym roztworze kwasu siarkowego, który – gdyby akumulator odwrócić lub położyć na boku – musiałby się wylać. Podobną konstrukcję jak zwykłe baterie kwasowo-ołowiowei mają akumulatory VRLA, które też są akumulatorami „mokrymi”, ale wyposażone są w zawory zapobiegające wylaniu się elektrolitu otwierające się jedynie w sytuacji, gdy wewnątrz obudowy pojawia się ciśnienie grożące rozsadzeniem konstrukcji. W akumulatorach AGM (nie mylić z akumulatorami żelowymi – to jeszcze inny typ akumulatora) elektrolit jest „zawarty” w matach z włókna szklanego.

Akumulatory AGM: lżejsze, sprawniejsze, ale...

Rosnąca popularność akumulatorów AGM wynika z ich o wiele większej sprawności niż akumulatorów kwasowo-ołowiowych. Akumulator AGM ma mniejszy opór wewnętrzny, ładuje się nawet 5-krotnie szybciej, zdolny jest do szybszego oddawania ładunku, a jego sprawność to nie ok. 70 proc. (jak w przypadku akumulatora kwasowo-ołowiowego) tylko nawet 95 proc. No i, co ważne, w wyniku przechylenia się, umieszczenia pod kątem czy też w wyniku wypadku nie ma ryzyka rozlania się żrącego elektrolitu. Jest też i wada zasadnicza – wyższa cena, na którą producenci aut jednak się godzą, gdyż zastępując akumulatorem AGM tradycyjną baterię kwasowo-ołowiową, można zaoszczędzić kilka kilogramów masy. To nie jest bez znaczenia!

Tyle, że akumulator AGM – podobnie jak ogniwa litowo-jonowe – jest wrażliwy na warunki eksploatacji, w tym temperaturę pracy i przeładowanie, które może grozić szybkim zniszczeniem baterii, a nawet wybuchem.

Skąd wiadomo, jaki mam akumulator?

Jeśli w twoim samochodzie akumulator umieszczony został pod podłogą bagażnika, prawdopodobnie to właśnie akumulator AGM. Dlaczego tak? Bo tam jest chłodniej! Akumulatory AGM są wrażliwe na pracę w wysokiej temperaturze, dlatego jeśli już umieszczane są w komorze silnika, to za przegrodą, a przynajmniej z dala od źródeł ciepła, a najlepiej po prostu w bagażniku lub pod kanapą. W BMW sąsiada akumulator oczywiście znalazł się w bagażniku, ale skąd pewność, że to AGM albo nie-AGM? Otóż każdy akumulator AGM jest oznaczony (ma napis AGM), jakkolwiek w feralnym BMW malutki napis ukrył się sprytnie pod blachą mocującą baterię. Co by było, gdybyśmy się pomylili i naładowali go „zwykłym” prostownikiem?

Wrażliwy na przeładowanie

Do ładowania akumulatorów AGM przyda się ładowarka z odpowiednią opcją – z reguły są to elektroniczne ładowarki uniwersalne Foto: Auto Świat
Do ładowania akumulatorów AGM przyda się ładowarka z odpowiednią opcją – z reguły są to elektroniczne ładowarki uniwersalne

Akumulator AGM może ładować się znacznie szybciej niż kwasowo-ołowiowy, dlatego spotyka się go w tzw. mikrohybrydach – samochodach, w których energia częściowo odzyskiwana jest podczas hamowania silnikiem – wtedy alternator o dużej mocy szybko ładuje baterię, z której następnie prąd czerpany jest m.in. do obsłużenia prądożernego systemu start-stop (przy takim obciążeniu akumulator kwasowo-ołowiowy wytrzymuje kilka-kilkanaście tygodni, po tym czasie zużywa się).

Gdy napięcie ładowania częściowo rozładowanego akumulatora AGM sięga 14,4 V lub nawet więcej, nic złego się nie dzieje –przyjmuje on ładunek bez protestu; po osiągnięciu jednak stanu prawie-pełnego naładowania, napięcie prądu ładowania musi zostać zredukowane do 13,5-13,8V, w przeciwnym wypadku akumulator zostanie przeładowany, przegrzany i zepsuje się, w skrajnych wypadkach może „spuchnąć”. Akumulatory kwasowo-ołowiowe reagują na przeładowanie spokojnie: zaczynają „gazować” i, co najwyżej, w skrajnych wypadkach, trzeba dolać wody.

Z tego względu w samochodach z bateriami AGM i układami mikrohybrydowymi instalowane są wyrafinowane układy zarządzania energią, które „pilnują” dobrostanu akumulatora AGM.

Zły prostownik? Wymieniasz akumulator!

Jeśli zwykły akumulator kwasowo-ołowiowy naładujemy za pomocą prostownika z włączoną funkcją AGM, raczej nic strasznego się nie stanie – być może po prostu nie naładuje się on do pełna. Jeśli zaczniemy ładować akumulator AGM ładowarką dopasowaną do baterii kwasowo-ołowiowych i nie odłączymy jej w porę, akumulator zostanie przeładowany i zepsuje się – zwłaszcza w sytuacji, gdy w pomieszczeniu jest ciepło. Tryb wydajnego ładowania AGM polega na początkowym ładowaniu wysokim napięciem (ok. 14,4V) przy kontrolowanym natężeniu prądu, a następnie na obniżeniu napięcia ładowania do bezpiecznej dla akumulatora wartości. W przypadku akumulatora kwasowo-ołowiowego napięcie ładowania sukcesywnie rośnie, większość ładowarek po pewnym czasie wyłącza się lub przechodzi w tryb podtrzymywania, ale jeśli się to nie stanie, to i tak akumulator zniesie przeładowanie przez długi czas, być może potem trzeba będzie dolać wody.

Zły akumulator? Nie wytrzyma zbyt długo!

Z tych samych względów pomyłka w doborze akumulatora (w obie strony!) oznacza szybkie zniszczenie baterii – ani akumulator kwasowo-ołowiowy nie zastąpi akumulatora AGM (nigdy – zepsuje się, a raczej zużyje się błyskawicznie!), ani akumulator AGM nie zastąpi kwasowo-ołowiowego (choć wiele zależy od warunków pracy).

To jak doładować akumulator?

Najlepiej, najłatwiej i najbezpieczniej kupić elektroniczny prostownik uniwersalny z funkcją AGM – takim sprzętem po odpowiednim wyborze trybu pracy można bezpiecznie ładować akumulator każdego typu: podłączasz, ustawiasz i zapominasz, o przeładowaniu baterii nie ma mowy. Akumulatora nie trzeba, a nawet nie powinno się w tym celu wyciągać z auta za wyjątkiem sytuacji, gdy stoi na mrozie (w takich warunkach ładowanie będzie nieskuteczne).

A dlaczego w BMW sąsiada o przebiegu 10 tys. km i w wieku zaledwie 6 miesięcy zepsuł się akumulator (bo okazało się ostatecznie, że nie sposób go „podnieść”)? Z nadmiaru troski: ktoś go doładował „zwykłym” prostownikiem, wystarczył jednorazowy błąd. Dlatego właśnie warto znać różnicę pomiędzy akumulatorami różnych typów.