Jeśli chciałbyś legalnie i bez stresu wypróbować, jak się jeździ po buspasach, to nic prostszego: wypożyczasz auto zasilane wyłącznie prądem i już możesz — w Warszawie, w całej Polsce. Wynika to wprost z ustawy: miasto nie ma prawa tego zabronić, mogłoby jedynie uzależnić to prawo od liczby osób jadących w takim aucie — ale to są koszty i kłopot z oznakowaniem uprzywilejowanych odcinków.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Dominik Kalamus / Innogy
Czy buspasy mają jeszcze sens?
Do korzystania z buspasów oprócz autobusów mają prawo: samochody służb miejskich, taksówki, i samochody elektryczne, gdzieniegdzie także kierujący motocyklami
Ściganie kierowców nielegalnie korzystających z buspasów jest bardzo nieefektywne, a już wkrótce może być prawie niemożliwe
Przykładowo w Warszawie jest ponad 2800 km dróg, z czego dróg publicznych jest nieco ponad 2,5 tysiąca. Buspasów jest 70 km. Dużo czy niedużo? I jaka jest realna korzyść z takiego uprzywilejowania? By to sprawdzić, wsiadam do "elektryka" i zaczynam kombinować. Gdzie mam na drodze jakiś buspas? Plan wydaje się dobry — teoretycznie ładujesz się w korki, a praktycznie omijasz je bokiem i to bez nadkładania drogi. Niestety, pierwszy odcinek i to o długości zaledwie kilkuset metrów mam jakieś 5 km od biura. Nie zyskuję wiele, bo akurat sąsiednie dwa pasy wcale nie stoją, sprawnie jadą. Ale będę przejeżdżał przez most — nawigacja mówi o korku wydłużającym jazdę aż o 15 minut!
Buspasy — wielu uprawnionych, a cwaniaków nie mniej!
Przed buspasem na moście zator. Dwa pasy stoją, i buspas stoi... samochody, które wjeżdżają na tę drogę, muszą na dystansie ok. 100 metrów zjechać z buspasa na jeden z zakorkowanych pasów. Prawo jest proste — gdy mijasz pionowy znak mówiący o początku buspasa, ma cię już na nim nie być — i niektórzy się do tego stosują. Masz prawo stanąć i stać, aż ktoś cię wpuści na sąsiedni pas. Czekam ja, czekają autobusy, tworzy się kolejka taksówek. Czy powinna obowiązywać tu zasada jazdy na suwak? Nie wiadomo — komuś pas się kończy, ale w ogóle to się nie kończy.
Ruszam, ale niezbyt szybko — w kolumnie taksówek, dwóch autobusów miejskich, miejskiego busa do przewozu niepełnosprawnych (znaczek MTON — ma prawo), jakiegoś BMW i3 z wypożyczalni oraz cwaniaków, którzy "jadą na lewo". W sumie nie dziwię się że ci, co obok stoją, czują się frajerami. Dojeżdżamy powoli do Wisły, gdy nagle widzę, jak elektryczne BMW (na buspasie jest "w prawie") przecina ciągłą linię i zjeżdża na lewo, na pas wspólny. Po co? Za chwilę już wiem, po co: buspas staje w korku, bo z prawej dołącza droga, samochody blokują go. Lewa strona tymczasem... jedzie.
Okazuje się, że buspasów nie tylko jest strasznie mało, ale i że niewiele dają — w sumie omijając największy na swojej trasie korek, zyskuję nie więcej niż jakieś 2 minuty.
Na buspasach tłok, a tymczasem liczba uprawnionych do korzystania z nich rośnie. Tysiące Uberów, Boltów i innych przewoźników uzyska bez większych formalności licencje taksówkarskie i koguty "Taxi" do ustawienia na dachach aut. Przybędzie trochę pojazdów na prąd, choć nikt naprawdę nie wie, ile — prawo do korzystania z buspasów mają gwarantowane do początku 2026 r. Idea buspasa rozmywa się.
Buspasy — jak uzyskać prawo do jazdy się po nich
Za darmo podpowiem, jak każdy chętny może uzyskać prawo do jazdy buspasem: wystarczy przebadać się, a następnie złożyć wniosek o licencję "taxi" — od początku roku nie wymagają taksometrów, nie robią egzaminów, opłaty są niskie. Montujesz kogut "taxi" i w drogę! Gorzej, jeśli miasto ograniczy prawo taksówkarzy do korzystania z buspaów — bo, w przeciwieństwie do aut na prąd, taksówki można z nich wyrzucić, a być może nawet będzie trzeba to zrobić.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.